Tytuł: Strażnik Podłego MiastaAutor: Daniel Polansky
Ilość stron: 432
Witajcie w Podłym Mieście - miejscu w którym naprawdę ciężko jest przetrwać jeżeli nie potrafi się kraść, oszukiwać bądź zabijać! Jednym z jego mieszkańców jest człowiek, lepiej znany jako Opiekun. Kiedyś pracował jako agent wywiadu, ale od jakiegoś czasu żyje na własną rękę, handlując zakazanymi substancjami. Pieniądze przepuszcza na alkohol, używki i kobiety.
Pewnego dnia znajduje na ulicy zwłoki zaginionej dziewczynki. Wpada na trop nieczystych mocy, które były z tym powiązane. Giną też kolejne dzieci. Opiekun postanawia więc znaleźć sprawcę okrutnych mordów, który prawdopodobnie składa dzieci w rytuałach. Nie obędzie się bez kłamstw, ucieczki i morderstw. Opiekun na każdym kroku zyskuje nieprzyjaciół, którzy starają się go wyeliminować z gry. A czas nagli...
"Strażnik Podłego Miasta" jest debiutem Daniela Polansky'ego zaplanowanym jako trylogia. Autor stworzył całkiem nowy świat, którym rządzą przemoc i oszustwa. Żeby przetrwać trzeba znać wszystkie zakamarki, wiedzieć gdzie móc się pokazać a kiedy sobie odpuścić. Warto znać kilka języków, aby porozumieć się z różnymi nacjami. Jednak jedna rzecz jest taka sama jak w naszym świecie: jeżeli masz znajomości, jest Ci zdecydowanie łatwiej!
Największym atutem książki jest kreacja bohaterów. Każdy z nich jest wyrazisty, posiadający własny, niepowtarzalny charakter. Główny bohater jest twardzielem, który po prostu próbuje poradzić sobie w świecie, w którym żyje. Wiele widział i doświadczył, ale nadal się trzyma. Przemoc i okrucieństwo zostawiły w nim ślad, ale nadal potrafi dotrzeć do tej wrażliwej strony własnej osobowości. Przejął się mordami na dzieciach i postanowił odnaleźć sprawcę. Sam zresztą jako młody chłopak, wykupił od uliczników Celię, która jest teraz jedną z najbliższych mu osób.
To, co może razić pewną grupę czytelników tej publikacji to język, jakim posługuje się autor. Nie chodzi mi o jego styl, czy sposób pisania, bo do tego akurat nie mogę się przyczepić, ale chodzi mi o wulgaryzmy. Jeżeli chodzi o mnie, absolutnie mi to nie przeszkadzało - w końcu mieliśmy do czynienia z szefami przestępczego podziemia, tajną policją, przestępcami, ulicznikami i w ogólnej mierze, nieprawowitą częścią społeczeństwa, więc można się było tego spodziewać. Moim zdaniem to, co wiele osób często zniechęca, tutaj akurat działa na korzyść książki, bo raczej nie wyobrażam sobie, żeby bandzior powiedział: "Przepraszam, ale czy mógłbyś stąd odejść, ponieważ zmęczony już jestem Twoim towarzystwem" ;)
"Strażnik Podłego Miasta" to zdecydowanie udana lektura. Książka ma fantastyczny klimat i od samego początku porwała mnie i nie wypuściła, dopóki nie przerzuciłam ostatniej strony. Przez cały czas miałam wrażenie, że jestem częścią historii i przeżywam ją równolegle z Opiekunem. Myślę, że książka będzie bardziej pożądana przez facetów, chociaż jestem chodzącym dowodem na to, że dziewczynie również może się podobać! Serdecznie polecam! :)