Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Film. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Film. Pokaż wszystkie posty

29 listopada 2013

Dary anioła: Miasto kości - ekranizacja

Musiał minąć prawie tydzień, bym na spokojnie mogła przetrawić sobie ten film i dojść do tego, co tak naprawdę o nim sądzę, bo kiedy się skończył, w mojej głowie było jedno, wielkie WTF!? Tata namówił mnie na jego obejrzenie, jako że ja już skończyłam czytać 5 tomów dotychczas wydanych w Polsce a on jest w połowie piątego. Usiedliśmy, włączyliśmy film i po ponad dwóch godzinach nie wiedziałam co powiedzieć. Z jednej strony chciałam natychmiast zobaczyć kontynuację, której nie ma i sprawdzić w jaki sposób producenci poradzili sobie z dalszym ciągiem historii a z drugiej strony czułam pewnego rodzaju pustkę i próbowałam sobie wszystko poukładać! Ale od początku...

OBSADA: Zanim jeszcze obejrzałam film, spoglądałam z boku na obsadę i sprawdzałam czy wybrani aktorzy, pokrywają się z moimi wyobrażeniami. Szczerze mówiąc byłam dość mocno zawiedziona, aczkolwiek postanowiłam dać im szansę, bo zdjęcia zdjęciami a w filmie często wypadają o wiele lepiej, niż można by podejrzewać (bądź odwrotnie!). Po obejrzeniu stwierdzam, że obsada nie jest idealna, ale jest naprawdę przyzwoicie dobrana. Na dobrą sprawę nie pasuje mi tam tylko Isabelle (Jemima West) . Nie wiem czy jestem wyjątkiem, ale od pierwszego do piątego tomu książki, wyobrażałam ją sobie jako blondynę, taką laleczkę a tutaj wychodzi pewna siebie, twarda, brunetka. O ile dobrze oddała poświęcenie Isabelle sprawie i jej charakter, o tyle z wyglądu w ogóle mi tam nie pasowała. Dużym zaskoczeniem był Jace (Jamie Campbell Bower), który na plakatach i zdjęciach w ogóle nie pasował mi na głównego bohatera a w filmie naprawdę fajnie się sprawdził. Nie jest to typowy przystojniak, do którego mogłyby wzdychać nastolatki i który zazwyczaj pojawia się w tego typu filmach, ale chłopak ma coś w sobie i naprawdę dobrze odegrał rolę Jace'a. Bohaterów w Mieście kości było sporo, ale na dużą uwagę zasługuje Valentine (Jonathan Rhys Meyers). Więcej go będzie w kolejnych produkcjach, tutaj odegrał tak naprawdę niewielką rolę, ale w moim mniemaniu, idealnie dobrali aktora do tej roli. No i Magnus. Nie spodziewałam się akurat takiego wyboru, ale zapowiada się bardzo fajnie, więc w kolejnych częściach filmu, które mam nadzieję, że ostatecznie ujrzą światło dzienne, będziemy mogli obu panów oglądać znacznie częściej. A i bym zapomniała! Cisi bracia - fantastyczne postaci, które bałam się, że będą totalnie skopane i beznadziejnie zrobione. Zostałam bardzo pozytywnie zaskoczona i cieszę się, że właśnie w taki sposób zostali przedstawieni.

11 stycznia 2013

FILM: Merida waleczna (2012)

grafika
Tytuł: Merida waleczna (2012)
Reżyseria: Mark Andrews, Brenda Chapman
Produkcja: USA
Gatunek: Animacja, Familijny, Fantasy, Przygodowy
Czas trwania:  1 godz. 40 min. 

Dawno już o żadnym filmie nie było, więc czas najwyższy na coś innego niż książki ;) "Merida waleczna" została mi polecona przez koleżankę z roku. Niesamowicie tę animację polecała i zachwalała, więc postanowiłam sprawdzić, czy rzeczywiście warto spędzić troszkę ponad półtorej godziny oglądając film przeznaczony teoretycznie dla dzieci.

Film opowiada historię Meridy, młodej księżniczki, dla której nadszedł czas ożenku. Matka od najmłodszych lat uczy ją jak powinna się zachowywać, jak siedzieć, jeść, ubrać się, co mówić i wiele, wiele innych (zdaniem Meridy!) niepotrzebnych jej rzeczy. Nareszcie można wszystko przetestować i sprawdzić, kto wystąpi o rękę Meridy. Znajduje się trzech kandydatów, którzy mają zawalczyć o dziewczynę. Ona postanawia się zbuntować i sama wystąpić o swoją rękę. Jej zdaniem jest za wcześnie na ślub, dzieci i całe to "dorosłe życie".

Matka jest niezwykle zawiedziona zachowaniem córki i przymusza ją do zastosowania się do jej poleceń. Merida niestety nie jest posłusznym dzieckiem, więc ucieka z pałacu. Znajduje w lesie starą chatkę a w niej wiedźmę. Od ich spotkania wszystko idzie nie tak, jak dziewczyna chciałaby to widzieć. Co wyniknie z całej tej historii? Kto wygra walkę o rękę księżniczki i jak potoczą się losy Meridy i jej matki? To będziecie musieli sprawdzić już sami ;)

Muszę przyznać, że historia Meridy porwała mnie już od samego początku. Co prawda weszłam już w ten wiek "dzieścia", ale nadal mam w sobie jakąś część zbuntowanej nastolatki. I ta właśnie ta część utożsamiała się z Meridą. Rozumiałam jej argumenty, miałam wrażenie, że wiem co czuje. Z drugiej jednak strony moje "starsze ja" chciało przyznać rację jej matce - przynajmniej w pewnych kwestiach! W końcu rudowłosa piękność jest księżniczką - nie może zachowywać się jak chce.

Disney przygotował nam kolejną historię, która jest interesująca zarówno dla dzieci, starszych dzieci jak i dorosłych. Barwna, wielowątkowa historia i wspaniałe wykonanie porwie i zainteresuje grono małych kinomaniaków oraz konflikt na tle matka-córka i jego rozwiązanie + oczywiście animacje, efekty dźwiękowe i dialogi, które zainteresują starszych widzów. Naprawdę dobrze się bawiłam przy tej historii i żałuję, że trwała tylko półtorej godziny.


22 sierpnia 2012

FILM: I że Cię nie opuszczę

grafika
Tytuł: I że Cię nie opuszczę
Reżyseria: Michael Sucsy
Produkcja: USA
Gatunek: Melodramat
Czas trwania:  1 godz. 44 min.

Dzisiaj chciałabym przedstawić Wam kolejną historię przedstawioną na faktach. Paige i Leo są małżeństwem od kilku lat. Bardzo szczęśliwym małżeństwem. Z każdym kolejnym dniem uwielbiają siebie nawzajem jeszcze bardziej. Pewnego zimowego dnia mają wypadek samochodowy w wyniku którego Paige traci pamięć. Leo staje się dla niej obcym mężczyzną, bo ostatnie wspomnienia żony sięgają do czasu kiedy mieszkała jeszcze z rodzicami i miała innego narzeczonego. Leo stara się jak może, żeby odzyskać swoją lepszą połówkę a Paige czuje się zagubiona, bo znalazła się w świecie, którego nie zna i nie rozumie. 

Film mnie poruszył. Nie raz i nie dwa w czasie jego oglądania uroniłam łzy. Jest to bardzo wzruszająca historia, tym bardziej, że wydarzyła się naprawdę. Wyobraźcie sobie, że Wasz mąż czy żona traci pamięć i w szpitalu bierze Was za swojego lekarza. Nie pamięta tych wszystkich wspaniałych chwil, które dla Was są najpiękniejszymi w życiu. Chcecie pomóc, chcecie żeby pamięć Waszej lepszej połowy wróciła, ale ona czuje się po prostu zagubiona. Mieszka z obcą osobą, w obcym otoczeniu a jej mózg zatrzymał się w momencie, kiedy spotyka się z inną osobą. 

Film zmusił mnie do refleksji. Jak to by było żyć z osobą, która straciła pamięć? Z osobą która nie pamięta naszego wspólnego życia i nie pamięta, że kocha mnie tak mocno jak ja kocham ją? Z osobą, która nie pamięta swoich zwyczajów i codziennych zachowań, która każdego dnia uczy się siebie od nowa? 

Na pewno nie jest to łatwe i miałabym wiele wątpliwości czy uda się wrócić na właściwy tor i czy wszystko wróci do normy. Podejrzewam, że czułabym się tak samo zagubiona jak osoba, która straciła pamięć, dlatego nie życzę takiej sytuacji nawet najgorszemu wrogowi.

Moim zdaniem ta produkcja nie należy do największych dzieł współczesnej kinematografii, ale opowiada historię tak smutną, tak wzruszającą, tak cudowną i tak prawdziwą (w końcu każdemu mogłoby się to przytrafić), że na pewno jeszcze kiedyś do niego wrócę. Film skłania do refleksji i udowadnia, że powinniśmy doceniać to co mamy, bo nawet w chwilach, gdy jesteśmy w pełni szczęścia i nic więcej nie potrzebujemy, może się zdarzyć tragedia. Ciężko mi stwierdzić, czy każdemu film się spodoba, bo część na pewno stwierdzi, że to nie jest to - a to przez grającego główną rolę Channinga Tatuma a to przez coś jeszcze innego, ale moim zdaniem warto go obejrzeć. Nie spodoba się, to nie, w każdej chwili można wyłączyć, ale może okaże się "świetną rozrywką" i dobrze spędzonymi prawie dwoma godzinami ;)


Film można kupić w księgarni internetowej Gandalf

14 kwietnia 2012

Nietykalni - czyli historia, która zdarzyła się naprawdę

grafika

Tytuł: Nietykalni
Reżyseria: Olivier Nakache, Eric Toledano
Produkcja: Francja
Gatunek: Dramat, Komedia
Czas trwania:  1 godz. 52 min.
Dzisiaj będzie filmowo. Długo się zastanawiałam, czy pisać jedynie o książkach czy o tym i o tym. Chciałabym żebyście po części i Wy mieli na to wpływ, więc proszę o opinię w komentarzach. Jeżeli chodzi o mnie to myślę, że będę pisać głównie o książkach i jedynie co jakiś czas zamieszczać recenzje filmów, które mnie zachwyciły jak w tym przypadku Nietykalni.

Film ukazuje zderzenie się dwóch światów. Philippe - niepełnosprawny dżentelmen kochający się w muzyce klasycznej. Bogaty, dystyngowany, cierpiący. Z jednej strony chce żyć pełnią życia, z drugiej stawia przed sobą mur. Z innej bajki pochodzi Driss - chuligan, dziecko ulicy, które nie stroni od używek. Zaraz po wyjściu z więzienia "szuka pracy". Trafia na rozmowę o pracę jako pomocnik Philippe'a. I tak krzyżują się ich drogi.