Pokazywanie postów oznaczonych etykietą podróż. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą podróż. Pokaż wszystkie posty

17 sierpnia 2013

PODRÓŻE/ZDJĘCIA: Mannheim - the last part of my journey

No i mam dla Was już ostatnią partię zdjęć z mojego wyjazdu do Niemiec. Wiem, że ze strasznym opóźnieniem, ale dopiero niedawno miałam chwilkę czasu, żeby usiąść i pobawić się efektami na zdjęciach ;) Ale bez zbędnych wstępów - tym razem zdjęcia tylko z Mannheim, ponieważ ostatniego dnia wybraliśmy się do urzędu miasta na spotkanie i rozmowę na temat marketingu miasta i wraz z przewodnikiem obeszliśmy całe miasto.

Pierwszy punkt naszej pieszej wędrówki z Panią przewodnik. Na zdjęciu tego zbyt dobrze nie widać, ponieważ lało, więc zdjęcie było robione "na szybko", czego bardzo nie lubię, ale wieczorem, w oknach widać oczy. Znalazłam na szybko zdjęcie w internecie, które to ukazuje w pełnej krasie! (LINK):)

Uniwersytet w Mannheim, który specjalizuje się w ekonomii i biznesie. Mieści się on w pałacu barokowym .


Luisenpark w Mannheim i widok na gondoletty. Mieliśmy się nimi przepłynąć, ale jak widać, pogoda nie była zadowalająca i nie mieliśmy takiej możliwości. Muszę jednak przyznać, że zagospodarowanie terenu jest przepiękne, gondoletty ślicznie się tam prezentują a wysepkę w tyle zamieszkują flamingi.

          
Przystań dla GondolettWieża widokowa, na którą mieliśmy okazję wjechać i oglądać Mannheim z góry.

 Widok z wieży widokowej na różne strony Mannheim. Przepiękne widoki i niesamowite wrażenia. Można zaobserwować jak bardzo miasto się zmienia z przemysłowego w mieszkalno-edukacyjno-rozrywkowe ;)

 Na koniec, Pani ze stowarzyszenia Polsko-Niemieckiego w Mannheim, z którą mieliśmy przyjemność się spotkać, zaprosiła nas na herbatę i coś słodkiego do Chińskiego Domu Herbaty. Po raz kolejny przyszło nam docenić przepiękne zagospodarowanie Luisenparku i przez chwilę mieliśmy wrażenie, że rzeczywiście przenieśliśmy się do Chin! :)

Mam nadzieję, że zdjęcia się Wam podobają i chociaż po części ukazują piękno Mannheim i Heidelberga, o którym pisałam poprzednim razem. Zapraszam oczywiście bardzo serdecznie  do poprzednich postów, czyli Paulaaaa do Niemiec pojechała... oraz Heidelberg is even better than Mannheim. Znajdziecie tam więcej zdjęć, które ujrzały już światło dzienne na blogu ;)


Powiedzcie mi jeszcze, jaka forma przedstawiania zdjęć bardziej Was interesuje: taka jak w poprzednich postach, czyli seria zdjęć jedno pod drugim, czy jednak opis pod każdym, bądź prawie każdym zdjęciem, który mówi troszkę więcej o odwiedzonych miejscach? Za wszelkie wskazówki serdecznie dziękuję ;)

6 lipca 2013

PODRÓŻE/ZDJĘCIA: Heidelberg is even better than Mannheim...

Pamiętacie jeszcze o tym, że jakiś czas temu wyjechałam? Wiem, że relacja powinna być już dawno skończona, ale przez sesję nie miałam czasu zająć się wyborem zdjęć, obróbką i wstawianiem tutaj. Teraz mam już zdecydowanie więcej czasu wolnego, więc i do zdjęć udało mi się przysiąść. Kurcze, sama nie wierzę, że to już ponad miesiąc minął od powrotu. Mam wrażenie jakby wyjazd odbył się strasznie dawno. Wróciłabym do Mannheim, oj wróciła. W każdym razie... 

Oprócz samego Mannheim postanowiliśmy zajrzeć również do Heidelberga. Jest to miasto oddalone od tego pierwszego zaledwie o 18km, więc żal byłoby nie pojechać, szczególnie że jest po co. Jeszcze przed wyjazdem, zostałam wyznaczona do stworzenia nam planu dnia i planu wycieczki. Początkowo nie wiedziałam za co się zabrać i jaką strategię obrać, ale jako studentka turystyki wzięłam trzy głębokie oddechy i jakoś się z tym uporałam. Z pomocą przyszedł mi przewodnik po Niemczech (MOJA O NIM OPINIA), internet i spryt, z którym udało mi się urodzić ;) Tak więc po jakieś trzygodzinnej walce miałam gotowy plan dnia w Heidelbergu a zaledwie po 20 minutach z Mannheim trafiliśmy do naszego celu podróży, którą odbyliśmy pociągiem, który jest nie dość że szybkim to jeszcze bardzo wygodnym środkiem transportu na terenie Niemiec - serdecznie polecam. Jedyna wada? Ceny za przejazdy. Niestety są stosunkowo wysokie, przynajmniej na Polskie standardy. Nam się udało zaoszczędzić sporo 'ojro', ponieważ załatwiliśmy sobie bilety jako grupa i mimo, że bilety nadal kosztowały małą fortunkę, drugą małą fortunkę zostawiliśmy w naszych kieszeniach.

Dobra, przestaję już ględzić o pociągach i biletach, bo zapewne mało Was to obchodzi ;) Na cel w Heidelbergu obrałam stare miasto (Altstadt). Ratusz, Kościół św. Ducha, Kościół Jezuitów, Uniwersytet, Pałac Renesansowy, Zamek, Most Karola - to miejsca, które wybrałam do zobaczenia i które udało nam się zobaczyć. Jestem bardzo zadowolona, ponieważ rzeczywiście udało się wypełnić mój plan tak, jak to sobie założyłam a przy tym byliśmy bardzo elastyczni i dopasowaliśmy go pod własne potrzeby. Stare miasto nie należy do największych, więc spokojnie można całość przejść na pieszo i podziwiać jego uroki. Czy chciałabym mieszkać w Heidelbergu? Nie wiem, bo nie widziałam stricte mieszkalnej jego części, ograniczyliśmy się jedynie do Starego miasta, więc pod tym względem Mannheim wygrało, bo rzeczywiście jest to fajne miasto do "osiedlenia się", ale mimo wszystko Heidelberg wywarł na mnie ogromne wrażenie i uważam, że jest o niebo piękniejszy niż Mannheim. Jeżeli kiedyś się tam znajdziecie to polecam zatrzymać się na chwilkę w jakimś browarze i poświęcić godzinkę na relaks i chłodne, niemieckie piwo. Niesamowite wrażenia i wspomnienia. A teraz czas na to, na co zapewne czekacie i co mam nadzieję, że chociaż troszeczkę ukaże piękno tego miasta.









Piękne lasy i winnice, Stare miasto, urokliwe uliczki, Zamek i wiele, wiele więcej. Heidelberg jest przepięknym miastem, które rozkochało mnie w sobie od pierwszego wejrzenia. Jeżeli tylko będę miała okazję, na pewno tam wrócę. A niech mnie, nawet jak nie będzie okazji to zrobię wszystko, żeby się znalazła. Jeżeli będziecie gdzieś w okolicach to nie wahajcie się ani sekundy tylko jedźcie do Heidelbergu - uwierzcie mi, że warto!

C. D. N

10 czerwca 2013

PODRÓŻE: Paulaaaa do Niemiec wyjechała...


... i sprawiła, że jej rodzice przez chwilę poczuli się jak "empty nesters" ;) Ale od początku. Studia dają wiele możliwości, to wiemy wszyscy. Nie chodzi mi tutaj jedynie o to, że z wyższym wykształceniem jest łatwiej znaleźć pracę... bla, bla, bla. Chodzi mi o sam czas na studiach. Ja swój postanowiłam wykorzystać jak najlepiej i wyciągnąć z niego tyle, ile się da, bo studentką na utrzymaniu rodziców, która jakoś szczególnie wieloma rzeczami nie musi się przejmować, wiecznie nie będę! Tak więc jednym z kroków, które wykonałam w kierunku rozwoju mojej osoby, było zapisanie się do koła naukowego funkcjonującego na mojej uczelni. Decyzja dosyć spontaniczna, aczkolwiek jestem z niej bardzo zadowolona. Nie będę Wam tutaj przybliżać całego mechanizmu, całej działalności itp., bo to rozległy temat, na który sama nie jestem wstanie się dokładnie wypowiedzieć, ponieważ dość późno zaczęliśmy intensywną działalność i cały czas wdrażam się w ten system. W każdym razie, uczestnictwo w kole stworzyło mi wiele nowych możliwości i jeszcze więcej zapewne stworzy. 

To, o czym chciałabym Wam napisać dzisiaj to nasz wyjazd do Niemiec w celu przeprowadzenia kilku badań. Takim głównym założeniem jest otworzenie się na inne kultury i dostrzeżenie tego jak środowiska wielokulturowe bądź o innej kulturze funkcjonują. Poza tym dążymy do tego, by zobaczyć, w jaki sposób dane miasta prezentują się na arenie międzynarodowej. Jakie są ich założenia, formy promocji, co robią w kierunku zadowolenia mieszkańców, przyciągnięcia nowych no i oczywiście dalszego rozwoju. Tak naprawdę taki wyjazd łączy przyjemne z pożytecznym. Możemy odwiedzić i zobaczyć nowe miejsca, poznać nowych ludzi i nowe kultury, ale też spotkać się z ludźmi pracującymi w takich miejscach jak urząd miasta, czy departamenty turystyki i zobaczyć od wewnątrz, jak to wszystko funkcjonuje. Naprawdę rewelacyjna sprawa. No i duży plus dla "biednego studenta" to fakt, że cały wyjazd odbywa się za naprawdę niewielkie pieniądze. 

Projekt na mojej uczelni ma miejsce od kilku lat. Wyjazd w którym uczestniczyłam ja i pięciu innych studentów był szóstym z kolei. Tym razem padło na Niemcy i miasto partnerskie Bydgoszczy, Mannheim. Wyjechaliśmy 26 czerwca o godzinie 19:40, by po 16 godzinach jazdy PKS-em znaleźć się w Badenii- Wirtembergii ;) Nie powiem, że było lekko, bo naprawdę ciężko wysiedzieć tyle godzin w autokarze, ale czego się nie robi, by obniżyć koszta podróży i przeżyć coś fajnego! Nie będę Wam dużo opowiadać o samym mieście, bo tak naprawdę możecie o nim znaleźć wiele informacji w przewodnikach i internecie. Chciałabym Wam jednak pokazać kilka zdjęć, które zrobiłam w czasie wyjazdu. Mannheim to naprawdę piękne miasto, w którym barok łączy się z nowoczesnością, ale żeby docenić jego piękno, trzeba tam po prostu pojechać. Mam jednak nadzieję, że zdjęcia ukażą chociaż po części to, co mogłam zobaczyć własnymi oczami ;) - po kliknięciu na zdjęcie możecie je jeszcze bardziej powiększyć!




 



Przyznam szczerze,  że mi osobiście najbardziej podobają się te czarno-białe zdjęcia. Uwielbiam fotografować tzw. życie w mieście. Mam wiele tego typu zdjęć z Tunezji (może kiedyś Wam je pokażę - są zainteresowani? Łapki w górę ;), ale wszystkie są w kolorze, ponieważ wcześniej zupełnie nic z nimi nie robiłam. Dzisiaj jakoś tak naszło mnie, by te z Niemiec zrobić właśnie w takim stylu. Co o tym myślicie? Nie znam się tak naprawdę na obróbce zdjęć, nadal się uczę, kombinuję i przede wszystkim bawię. Może kiedyś wyjdą mi jakieś małe dzieła sztuki, ale najpierw muszę nauczyć się fotografować, co zaczęłam uskuteczniać też na wyjeździe (napiszę jeszcze o tym więcej) a potem będę mogła uskuteczniać efekty komputerowe.

Na dzisiaj to tyle, bo i tak się rozpisałam, ale będzie jeszcze kilka postów z tej serii. Nie wiem, czy zainteresowałyby Was posty tego typu (posty o moich podróżach i relacje fotograficzne), ponieważ tego tutaj jeszcze nie było a chciałabym wprowadzić! Chętnie wysłucham wszelkich za i przeciw, więc jeżeli macie dla mnie jakieś wskazówki, sugestie bądź po prostu słowa krytyki na temat moim zdjęć chętnie o nich przeczytam. Jak zwykle zapraszam do dyskusji w komentarzach ;)

C.D.N