Pokazywanie postów oznaczonych etykietą egzemplarz recenzencki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą egzemplarz recenzencki. Pokaż wszystkie posty

31 marca 2014

Dopóki śpiewa słowik - Antonia Michaelis

Dopóki śpiewa słowik miało być lekturą wyjątkową. Wiele osób zachwycało się Baśniarzem, którego nie miałam jeszcze przyjemności czytać, więc z góry założyłam, że i ta książka będzie miała w sobie magię i wszystkich czytelników oczaruje. Niestety po raz kolejny poprzeczka ustawiona była zbyt wysoko i lektura nie spełniła moich oczekiwań.

Jari ma osiemnaście lat i w porównaniu z najlepszym przyjacielem, Mattim, jest nieporadny w kontaktach z dziewczętami. Nic dziwnego. Żył dotąd w uporządkowanym świecie stałych norm i krochmalonych koszul – brakuje mu doświadczenia. To wszystko zmienia się, gdy spotyka Jaschę. Ta wywierająca niezwykłe wrażenie dziewczyna prowadzi go ze sobą do domu w samym środku leśnej pustelni. Tam Jari odkrywa świat piękna, finezyjnych ornamentów i zmysłowego upojenia. Ale wkrótce okazuje się, że Jascha skrywa pewną tajemnicę. I że za pięknymi złudzeniami kryje się porażająca prawda. Dom na odludziu. Błądzący wędrownik. Las, skrywający zbyt wiele grobów. I niebezpieczeństwo, które wychodzi poza granice wyobrażeń.

29 marca 2014

Chwila szczęścia - Federico Moccia

Wreszcie, nareszcie! Moje pierwsze spotkanie z autorem, którego książek ekranizacje wielbię. Tres metros sobre el cielo (Trzy metry nad niebem), dzięki któremu moja fascynacja hiszpańskim stała się jeszcze większa, no i Tengo ganas de ti (Tylko Ciebie chcę), które już tak mnie nie zachwyciło, ale jako kontynuacja jednego z moich ulubionych filmów zajęło sobie specjalne miejsce w moim sercu. Co prawda na półkach mam kilka książek autora, ale nie dane mi było do tej pory po nie sięgnąć. Uratowała mnie najnowsza publikacja autora, o której dowiedziałam się niedawno i której możliwość przeczytania zyskałam. Nie do końca wyszło tak jak tego oczekiwałam, ale o tym za chwilę...

Gorące lato, Rzym, wszechobecne piękno i pragnienia, by spełniły się marzenia. Dwóch młodych Włochów różnych jak ogień i woda i dwie turystki z Polski. Każde z nich otrzyma swoją szansę na szczęście… ale czy wszyscy ją wykorzystają?

http://issuu.com/muza.sa/docs/chwila_szczescia

28 marca 2014

Dziewczyna w mechanicznym kołnierzu - Kady Cross



X-Meni w Nowym Jorku

Kronika gangów
Jest rok 1897 - życie w Nowym Jorku nigdy nie wcześniej nie było tak bardzo ekscytujące i niebezpieczne.
Cały Manhattan zalewa fala gotowych na wszystko gangów. Do jednego z nich wnika szesnastoletnia Finley Jayne.
Zadziwiająca i pełna zwrotów akcji kronika epoki wiktoriańskiej okraszona tajemnicą mechanicznego kołnierza.

25 marca 2014

Jan Paweł II. Jestem bardzo w rękach Bożych. Notatki osobiste. 1962-2003 - Karol Wojtyła

Niesamowicie kontrowersyjna książka. Kiedy tylko do informacji publicznej dostała się informacja, że książka pojawi się na rynku rozpętała się burza. Jedni niesamowicie się ucieszyli, innych krew zalała. Ile ludzi, tyle opinii. A dlaczego taki szum wokół tego tytułu? Zacytuję: "Nie pozostawiam po sobie własności, którą należałoby zadysponować. Rzeczy codziennego użytku, którymi się posługiwałem, proszę rozdać wedle uznania. Notatki osobiste spalić. Proszę, ażeby nad tymi sprawami czuwał Ks. Stanisław, któremu dziękuję za tyloletnią wyrozumiałą współpracę i pomoc. Wszystkie zaś inne podziękowania zostawiam w sercu przed Bogiem Samym, bo trudno je tu wyrazić" (Jan Paweł II, Testament, 6.03.1979r.) Rozumiecie już? Chodzi o część, która mówi: "[...] Notatki osobiste spalić. [...]" a tymczasem pojawia się książka "Jan Paweł II. Jestem bardzo w rękach Bożych. Notatki osobiste. 1962-2003"

Od razu zaznaczam, że ja pozostaję bezstronna. Nie oceniam postępowania kardynała Dziwisza. Nie powiem Wam, czy ta książka jest dobra, czy zła w sensie kroków, które zostały wykonane, by ją wydać. Nie mnie to oceniać, uczyni to Ten na górze. Sama osobiście wierzę, że kardynał Dziwisz miał jakiś konkretny powód do niespalenia notatek i wydania ich. Być może jestem naiwna, ale wierzę w dobro ludzi i wierzę, że kardynał wie coś, o czym my nie wiemy i tylko z tego powodu postanowił wypuścić w świat notatki papieża. Czy jego motywacja była zła, czy dobra to już nie nasza brożka. Kardynał Dziwisz tak jak każdy zostanie kiedyś z tego rozliczony, więc nie ma sensu zajmować się tym teraz. Przyjdzie na to odpowiedni czas. Od nas jedynie zależy, czy po książkę sięgniemy, czy nie. Ja z czystej ciekawości postanowiłam ją do siebie przygarnąć i się nią bliżej zainteresować bez wchodzenia na obszar dyskusji, czy powinna ona w ogóle istnieć, czy nie.


23 marca 2014

Zabójczyni i Czerwona Pustynia - Sarah J. Maas

Tytuł: Zabójczyni i Czerwona pustynia
Autor: Sarah J. Maas
Strony: 136
Wydawnictwo: Uroboros
Cena okładkowa: 19,99zł
Zabójczyni i Czerwona Pustynia to drugi tom opowieści Szklanego Tronu. Nadal nie dobrałam się do głównej opowieści, czekając na premierę kontynuacji. Pojawi się ona drugiego kwietnia, więc pewnie od razu zapoznam się z oboma tomami, bo opowieści tak podkręcają chęć na główną historię, że nie mogę sobie tego odpuścić. Sarah J. Maas ma coś takiego w swoim stylu pisania, że każdym kolejnym słowem zachęca by czytać dalej, by dowiedzieć się więcej. Czerwona pustynia tak samo jak Władca piratów niesamowicie mi się podobała i jedynym jej mankamentem, tak jak u poprzedniczki, była jej długość. Te 134 strony to za mało, by nasycić czytelnika. 

Celaena Sardothien, zabójczyni znana na całym kontynencie, wyrusza w podróż, która ma odmienić jej życie. Okaleczona i upokorzona przez swojego Mistrza, zostaje wysłana na szkolenie daleko na południe, do sessiz suikast – okrytych złą sławą Milczących Zabójców. By wypełnić zadanie, Celaena musi zdobyć list polecający od samego Niemego Mistrza, a nie będzie to łatwe zmuszona będzie stawić czoła nie tylko morderczym przygotowaniom, ale również zabójczemu dla przybysza z dalekiej północy pustynnemu klimatowi.

Autorka fantastycznie wykreowała tło powieści. Czerwona pustynia wydawała mi się tak realna, że miałam wrażenie, że sama się na niej znajduję i biegam po rozgrzanym piasku w żarze lejącym się z nieba. Do tego wszystkiego twierdza Milczących Zabójców, której każdy centymetr potrafiłam zobaczyć oczami wyobraźni. Poza tym świetna kreacja bohaterów. Poznajemy Celaenę z nowej strony. Nie jest to już piękna zabójczyni, która skrywa przed wszystkimi swe oblicze, ale dążąca do celu dziewczyna, która nie boi się ubrudzić sobie rąk, żeby dostać to, czego pragnie i po co przybyła w miejsce, którego tak wiele osób się boi i unika. Są też Milczący Zabójcy, spośród których, wielu rzeczywiście milczy, ale mimo to, nie mają problemów, by się porozumieć z Claeną i przekazać jej swoje myśli.

Serdecznie zachęcam po sięgnięcie po oba tomy opowieści. Są to niepozorne tomiki, które nie powalają swoją objętością, ale tutaj nie liczy się ilość, ale jakość. Jakość jest naprawdę świetna i chociaż chciałabym, żeby tej ilości też było więcej, to jestem bardzo zadowolona z tej lektury i z przyjemnością sięgnę po dwa kolejne tomiki, kiedy ujrzą światło dzienne. Najpierw jednak przedstawię Wam dwa tomy powieści głównej, która mam nadzieję, że spodoba mi się tak samo jak Zabójczyni!

21 marca 2014

Przegląd końca świata: Feed - Mira Grant

Tytuł: Przegląd końca świata: Feed
Autor: Mira Grant
Wydawnictwo: SQN
Strony: 496
Cena okładkowa: 34,90zł
Wyobrażaliście sobie świat, w którym istnieliby zombie? Ja nigdy, bo nigdy nie kręciły mnie te klimaty. Te wszystkie świty i inne żywych trupów to raczej nie moja bajka. Chodzące trupy nigdy nie były w kręgu moich zainteresowań do czasu wydania w Polsce Feed. Książka bardzo mnie zainteresowała, ale jej przeczytanie odkładałam na późniejszy czas tylko dlatego, że bałam się, że strasznie się na niej zawiodę. W końcu nawet najlepsza książka, która porusza temat, który nie porusza nas, niestety skazana jest na klęskę. Ostatecznie jednak poddałam się i pod naporem tych wszystkich pozytywnych opinii o serii uległam i Feed mogę zaliczyć do tytułów przeczytanych.

W skrócie: akcja ma miejsce mniej więcej ok. roku 2035 natomiast w 2014 został wynaleziony lek na raka, który po zmieszaniu z innym stworzył coś, w co nikt nie mógł uwierzyć. Powstały setki zombie. Zombie, które stały się workami pełnymi wirusa, który jest kierowany przez jego pragnienie - pragnienie rozprzestrzeniania się i zarażania kolejnych ludzi. Od tamtego czasu ludzie nauczyli się z nimi żyć, ale muszą uważać na każdym kroku, ponieważ zwykłe zadrapanie może prowadzić do amplifikacji. Po ponad 20 latach od tamtego wydarzenia tylko bloggerzy są uznawani za źródło prawdy a więc poznajemy Georgię i Shauna Masonów, którzy próbują do tej prawdy dotrzeć i starając się rozbudowywać serwis i statystyki, wpadają na pewien ważny ślad, który postawi ich w miejscu, w którym walczyć będą o przetrwanie.

19 marca 2014

Rywalki - Kiera Cass

Tytuł: Rywalki
Autor: Kiera Cass
Wydawnictwo: Jaguar
Strony: 336
Cena okładkowa: 37,90zł
Nie jestem typem księżniczki. Nigdy nie byłam. Nie kręciły mnie i nie kręcą sukienki, pantofelki, bale i tym podobne. Nie kręcą mnie książęta na białych koniach i ich wielkie pałace. Jedyna rzecz, w którą jednak od zawsze wierzę to wielka, romantyczna miłość. Nie wiem dlaczego Rywalki mnie podkusiły. Być może te wszystkie ochy i achy jeszcze przed premierą i ta radość rzeszy czytelników z powodu przetłumaczenia książki na język polski. W innym wypadku zapewne bym sobie odpuściła, bo to całkowicie nie moje klimaty. Ameriki też nie były a jednak się odnalazła, ze mną było podobnie...

Dla trzydziestu pięciu dziewcząt Eliminacje są szansą ich życia. To dzięki nim mają szansę uciec z ponurej rzeczywistości. Ze świata, w którym panują kastowe podziały, wprost do pałacu, w którym będą spełniane ich życzenia. Z miejsca, gdzie głód i choroby są na porządku dziennym, do krainy jedwabi i klejnotów. Celem Eliminacji jest wyłonienie żony dla czarującego i przystojnego księcia Maxona.
Każda dziewczyna marzy o tym, by zostać Wybraną. Każda poza Americą Singer.
Dla Ameriki Eliminacje to koszmar. Oznacza konieczność rozstania z Aspenem – jej sekretną miłością i opuszczenie domu. A wszystko tylko po to, by wziąć udział w morderczym wyścigu o koronę, której wcale nie pragnie.
Jednak gdy spotyka Maxona, który naprawdę przypomina księcia z bajki, America zaczyna zadawać sobie pytanie, czy naprawdę chce za wszelką cenę opuścić pałac. Być może życie o jakim marzyła wcale nie jest lepsze niż to, którego nawet nie chciała sobie wyobrazić…

13 marca 2014

Mechaniczna księżniczka - Cassandra Clare

Mechaniczna księżniczka to niezwykle długo wyczekiwane przez fanów zwieńczenie trylogii Diabelskie Maszyny. Sama nie musiałam na nie czekać, ponieważ przyjechał do mnie od razu cały komplet i zaczynałam serię z myślą, że mam całość i nie będę musiała się martwić o lata czekania na kontynuację. Zanim sięgnęłam po ten tom odpuściłam sobie czytanie jakichkolwiek opinii czy recenzji, ale ich skrawki i tak i tak do mnie docierały. Wiem, że były płacze, lamenty, rozważania dlaczego tak a nie inaczej. Nastawiłam się więc na dużo bólu (w związku z przywiązaniem do bohaterów) i dużo zaskoczenia. Nie było ani jednego ani drugiego, ale do tego jeszcze przejdę. 

Mroczna sieć zaczyna się zaciskać wokół Nocnych Łowców z Instytutu Londyńskiego. Mortmain planuje wykorzystać swoje Piekielne Maszyny, armię bezlitosnych automatów, żeby zniszczyć Nocnych Łowców. Potrzebuje jeszcze tylko ostatniego elementu, żeby zrealizować swój plan. Potrzebuje Tessy Gray, Charlotte Branwell, szefowa Instytutu Londyńskiego, rozpaczliwie stara się znaleźć Mortmaina, zanim ten zaatakuje. Ale kiedy Mortmain porywa Tessę, chłopcy, którzy roszczą sobie równe prawa do jej serca, Jem i Will, zrobią wszystko, żeby ją uratować. Bo choć Tessa i Jem są zaręczeni, Will jest zakochany w niej jak zawsze.

10 marca 2014

Zaklinacz czasu - Mitch Albom

Tytuł: Zaklinacz czasu
Autor: Mitch Albom
Wydawnictwo: Znak
Strony: 288
Cena okładkowa: 32,90zł
Zaklinacz czasu to książka, która od czasu, kiedy pojawiła się w zapowiedziach, trafiła na moją listę do przeczytania. Okładka, tytuł, ale też jej opis, miały w sobie coś takiego, co sprawiło, że zapragnęłam się z nią zapoznać. Wszyscy walczymy z upływającym czasem, coraz częściej słyszę od ludzi, że mają wrażenie, że czas leci coraz szybciej, co sama w ten sam sposób odczuwam, więc książka tym bardzo mnie zaciekawiła.

Spróbujcie wyobrazić sobie życie bez odmierzania czasu. Takie jest pierwsze zdanie na tylnej okładce książki. Potraficie? Ja od małego byłam uczona obsługi zegarka, zrozumienia sekund, minut, godzin. Zrozumienia kiedy wstaje a kiedy zachodzi słońce, kiedy wstaję, kiedy idę spać, tego, że jeżeli umawiam się z kimś na 12 to o 12 powinnam się pojawić, uczyłam się, że lekcje trwają 45minut, że dobranocka leci o 19. Nie potrafię sobie wyobrazić, że czas nagle znika i mam żyć bez jego mierzenia. Wiele razy się spieszę, wychodzę z domu nienajedzona, niedokładnie spakowana, z jakimś niesfornym lokiem, z którym nie zdążyłam się uporać. Bez czasu nie miałabym tego problemu, bo on by mnie nie gonił, nie poganiał. Nie sprawiałby, że co chwilę patrzę na zegarek i zauważam minuty, które minęły bezproduktywnie i które wiem, że już nigdy nie wrócą. Życie bez odmierzania czasu mogłoby być lepsze, ale nie powiedziane, że tak by było. Odmierzanie czasu jest z nami od wielu, wielu stuleci, ludzie na każdym kroku mają zegarki i myślę, że będzie coraz gorzej. Nie cofniemy się już do tego etapu, w którym nikt nie zdawał sobie sprawy z upływających minut.

8 marca 2014

Zagrożeni - C.J. Daugherty

Wydawnictwo Otwarte nareszcie uraczyło nas kontynuacją jednej z ich najpopularniejszych serii. Zagrożeni to już trzeci tom bestsellerowej sagi Wybrani, która podbiła serca czytelnikom na całym świecie a i w Polsce zyskuje coraz to nowsze rzesze fanów. Sama uwielbiam ją czytać i nie mogłam się doczekać, kiedy trafi na moją półkę. Jestem już po lekturze, więc zapraszam serdecznie do przeczytania tych kilku słów poniżej, w których staram się przybliżyć ją i Wam :)


Trzeci tom bestsellerowej sagi "Wybrani".

Akademia Cimmeria stała się dla Allie czymś więcej niż szkołą – była jej schronieniem. Jednak grupa ludzi powiązanych z rodziną dziewczyny próbuje zniszczyć wszystko to, co dla Allie ważne. Co gorsza, ktoś blisko związany z uczniami Cimmerii dopuścił się zdrady i wszystkich opanowuje paranoja. W obawie przed atakiem Nathaniela wybuchają wewnętrzne walki.
Jednak to nie uderzenia z zewnątrz należy się obawiać…

28 lutego 2014

Flirtując z życiem - Danuta Stenka, Łukasz Maciejewski


Tytuł: Flirtując z życiem
Autor: Danuta Stenka, Łukasz Maciejewski
Wydawnictwo: Znak
Strony: 288
Cena okładkowa: 37,90zł
Lubię biografie. Nie jest to może mój ulubiony gatunek i nie zawsze regularnie po niego sięgam, ale biografie mają w sobie coś, co mnie fascynuje. Nigdy nie szłam za plotkami, nigdy nie odwiedzałam serwisów takich jak Pudelek i inne, więc niewiele wiem o życiu gwiazd czy celebrytów. Nie obchodzi mnie to kto z kim się spotyka, z kim sypia, jakiego ma teraz psa, co pił, czy piła na imprezie. Szkoda mi czasu na takie głupoty i zawsze zastanawiało mnie to, dlaczego ludzi, fakty z życia absolutnie nieznanych im osób, aż tak fascynują. Dlatego też biografie są fajną alternatywą, ponieważ jeżeli bierze się za nie odpowiednia osoba i odpowiednio wyselekcjonuje zebrane informacje, może powstać coś naprawdę interesującego.

Początkowo nie planowałam sięgać po Flirtując z życiem, ponieważ nie jestem wierną fanką Pani Stenki. Oczywiście uwielbiam ją z roli w filmie Nigdy w życiu, ale nie śledzę jej kariery ani nie interesuję się jej rozwojem. Zostałam jednak do książki zachęcona i postanowiłam dać jej szansę.

Dużym plusem tego tytułu jest jego forma. Nie jest to stuprocentowa biografia, ale rozmowa między Danutą Stenką a Łukaszem Maciejewskim. Nie jest to wywiad, nie ma tylko pytań i odpowiedzi, chociaż bywają takie fragmenty, ale rozmowa dwójki przyjaciół o przeszłości, teraźniejszości, wzlotach, upadkach, pragnieniach, marzeniach, wątpliwościach. Dzięki książce można poznać aktorkę z mało znanej strony. Książka pokazuje jak normalną, ciepłą osobą jest Pani Danuta i jak normalna mimo swojej sławy pozostała. Nadal jest dziewczyną z kaszubskiej wsi, która ceni ludzi i jest po prostu niesamowitą osobą. Pani Danuta ma wspaniałe poczucie humoru a także dystans, którego brakuje wielu osobom. Co prawda ma swoje gorsze dni i zdecydowanie zaniżoną samoocenę, ale patrząc na całokształt jej charakteru jest po prostu fantastyczna.

26 lutego 2014

Amerykańscy Bogowie - Neil Gaiman


Tytuł: Amerykańscy Bogowie
Autor: Neil Gaiman
Wydawnictwo: MAG
Strony: 462
Cena okładkowa: 45zł
Amerykańscy Bogowie to moje pierwsze spotkanie z Neilem Gaimanem. Sama nie wiem czy zdecydowałabym się na ten tytuł sama z siebie, ale zachwyty nad wznowieniem tytułu innych osób i rekomendacja na samej okładce: „Najlepsza książka fantasy XXI wieku według czytelników Locusa” skutecznie mnie do niej zachęciły i sprawiły, że zapragnęłam się z nią zapoznać. Amerykańscy Bogowie okazali się lekturą dość specyficzną, która mi się podobała, ale do której na pewno więcej nie wrócę.

Po trzech latach spędzonych w więzieniu Cień ma wyjść na wolność. Ale w miarę jak do końca odsiadki pozostają mu tygodnie, godziny, minuty, sekundy, czuje narastający niepokój. Dwa dni przed zakończeniem wyroku jego żona, Laura, ginie w wypadku samochodowym w tajemniczych okolicznościach – wszystko wskazuje na zdradę małżeńską. Oszołomiony Cień powraca do domu, gdzie spotyka tajemniczego pana Wednesdaya, twierdzącego, iż jest uchodźcą wojennym, byłym bogiem i królem Ameryki. Razem wyruszają oni w niesamowitą podróż przez Stany, rozwiązując zagadkę morderstw, które co zimę są dokonywane w małym amerykańskim miasteczku. Jednak podąża za nimi ktoś, z kim Cień musi zawrzeć pokój…

Książkę czytałam z wrażeniem jakbym oglądała kolejne odcinki fascynującego serialu, który nie do końca porywa fabułą, ale zakończenie każdego z nich sprawia, że widz chce więcej i więcej. Tutaj było tak samo. Książka mnie nie zachwycała, nie sprawiała, że zapominałam o wszystkim wkoło, ale mimo wszystko sprawiała, że czytałam dalej i chciałam poznać jej zakończenie. Niestety przy okazji dość mocno się wymęczyłam, ponieważ czytałam ją około dwóch tygodni, co zdarza mi się naprawdę sporadycznie. Za każdym razem miałam wrażenie, że przeczytałam jakieś trzydzieści stron, kiedy za mną było zaledwie pięć. Chociaż książka mnie nie wynudziła to dość mocno wymęczyła i na pewno już do niej nie wrócę. Jest to tytuł na raz, który mimo wszystko cieszę się, że przeczytałam, ale przez który nie mam ochoty przedzierać się ponownie.

Po zapoznaniu się z Amerykańskimi Bogami zastanawia mnie, dlaczego książka została uznana za jedną z lepszych a nawet za najlepszą według czytelników Locusa. Nie powaliła mnie, nie pokazała czegoś rzeczywiście fenomenalnego. Zwyczajnie mnie zaciekawiła. Jedyny fakt jest taki, że liczę na ukończenie serialu i możliwość jego obejrzenia, ponieważ jestem go bardzo ciekawa. Pomysł na książkę był fajny, może okazać się czymś fenomenalnym dla sukcesu serialu, ale niestety nie padłam w zachwycie po przeczytaniu książki, dlatego ani jej Wam nie polecam ani Was nie zniechęcam. Jestem pewna, że wielu z Was znajdzie w niej coś, co sprawi, że stanie się najlepszą książką przeczytaną w życiu, ale jeszcze inna grupa uzna ją za bardzo przeciętne czy nawet słabe czytadło. Sama jestem gdzieś pomiędzy. Fajna książka na raz, do której na pewno już nie wrócę i której chętnie znajdę nowy dom, by znalazła jakiegoś bardziej zafascynowanego nią czytelnika. Wybór pozostawiam więc Wam.

24 lutego 2014

Wystrzałowa dziewiątka - Janet Evanovich


 
Stephanie Plum powraca. Po raz dziewiąty zaglądamy do Grajdoła i mamy przyjemność spędzić trochę czasu z naszą ulubioną bohaterką, jej przyjaciółmi, kochankami, szaloną rodzinką i jeszcze bardziej szalonymi mieszkańcami Jersey. Stephanie chyba nigdy nie zostanie profesjonalnym Łowcą Zbiegów, nigdy nie upora się z sercowymi problemami i nigdy nie pozbędzie się wariatów z jej życia.

Vinnie bierze się za nowy biznes. Poręcza za obcokrajowca, któremu w ciągu tygodnia kończy się wiza a który zaginął. Nie ma jego samochodu, nikt nie widział go w pracy a wszyscy są coraz bardziej spięci. Pozostali NS’i odchodzą w zapomnienie, bo ta sprawa jest najważniejsza. Jeżeli nie uda się znaleźć zbiega, Vinnie ucieknie a wszyscy zostaną bez pracy. Jak już więc pewnie możecie się domyślić, zadanie spada na Śliweczkę, która łączy swe siły z Komandosem, z którym łączy ją już gorąca przeszłość. Nie zabraknie strzałów, gróźb śmierci, włamań i spięć między wybrankami jej serca. Stephanie jest bliżej śmierci niż kiedykolwiek, ponieważ pojawiła się w środku gry, której zasad nie zna.

Tytuł: Wystrzałowa dziewiątka
Autor: Janet Evanovich
Wydawnictwo: Fabryka Słów
Strony: 384
Cena okładkowa: 39,90zł
Za każdym razem zastanawiam się skąd Janet Evanovich bierze tyle pomysłów. Dziewięć tomów w tym samym otoczeniu, z tymi samymi bohaterami i z podobnym schematem fabuły, w której zmieniają się jednak wydarzenia. Dziewięć tomów, które daje wiele stron świetnej zabawy i rozrywki, które absolutnie nie nudzi i nie sprawia, że mamy dość tej serii, a które powiedziałabym, że dają przedsmak kolejnych historii i które obiecują dalszą, rewelacyjną rozrywkę. Jestem ogromną fanką serii, cieszę się, że wydawca kontynuuje ją w naszym kraju i pozwala na chwile śmiechu z książką. Mało jest książek tego typu, książek które łączyłyby w sobie kryminał i komedię, które dawałyby z siebie tak prosty, ale tak niezwykle trafiający do czytelnika humor. Pani Evanovich skrupulatnie pokazuje nam co siedzi jej w głowie i za każdym razem jestem pod wrażeniem i zastanawiam się, skąd czerpie inspiracje. Za każdym razem, gdy pojawia się u mnie Śliweczka, tata podkrada mi ją pierwszy i daje jej świetne recenzje swoimi wybuchami śmiechu. Wtedy wiem, że po raz kolejny zarówno autorka jak i tłumacz się sprawdzili i dali nam kolejny rewelacyjny tom.

Na temat tej serii zdania są podzielone. Są ogromni fani, ale też osoby, do których nie trafia. Na szczęście tych pierwszych jest zdecydowanie więcej. Absolutnie rozumiem, że nie do każdego musi trafić ten rodzaj humoru, ale nie rozumiem osób, które z góry zakładają, że to: „nie dla mnie”. No ludzie, jeżeli nie spróbujecie to nie będziecie wiedzieć, więc dajcie książce szanse. Jeżeli Wam się nie spodoba to przecież nikt nie zmusi Was do przeczytania całej serii, ale jest szansa, że traficie na coś, co po prostu powali Was na łopatki i sprawi, że będziecie się bawić tak, jak z żadną inną serią wcześniej. Na fali promocji serii w magazynie, do którego dołączony został pierwszy tom, Stephanie Plum zyskała ogromną rzeszę nowych fanów, którzy na początku byli nastawieni sceptycznie i długo powstrzymywali się od sięgnięcia po książkę a teraz są nią zachwyceni. Nie traćcie więc czasu i sięgnijcie po pierwszy, piąty, dziewiąty tom - nie ważne. Serię można czytać niezależnie od znajomości poprzednich tomów, aczkolwiek polecałabym jednak zacząć od początku i tomu pierwszego, ponieważ część wydarzeń się ze sobą łączy i jeżeli będziecie chcieli kiedyś wrócić do ich genezy to nie będziecie już mieć takiej zabawy.

22 lutego 2014

Ewangelia według Piłata - Eric-Emmanuel Schmitt


Tytuł: Ewangelia według Piłata
Autor: Eric-Emmanuel Schmitt
Wydawnictwo: Znak
Strony: 352
Cena okładkowa: 34,90zł
Ten rok stanie się chyba rokiem Schmitta. Najpierw Małżeństwo we troje, potem Tajemnica Pani Ming a teraz Ewangelia według Piłata. Wydawnictwo Znak zasypuje nas świetnymi publikacjami i mam nadzieję, że na nich nie poprzestanie. Do tego mam zamiar nadrobić starsze tytuły, takie jak Intrygantki czy Księga o niewidzialnym, które już od jakiegoś czasu czekają na swoją kolej i nareszcie nadszedł ich czas.

Ewangelia według Piłata jest lekturą dość specyficzną i wyjątkową na tle tych, po które dotychczas sięgałam. Do tej pory miałam możliwość zapoznać się z opowiadaniami w 100% stworzonymi przez autora, podczas gdy Ewangelia odtwarza dobrze znaną wszystkim treść dotyczącą Jezusa i jego bycia Synem Bożym. Eric-Emmanuel Schmitt próbuje zrozumieć Jezusa, próbuje zrozumieć Piłata i spisać znaną nam dobrze historię skupiając się przede wszystkim na uczuciach i motywach, ale też na zmianach postępowania i dochodzeniu do prawdy. Historia jest pełna intryg, wątpliwości, ale też nienawiści i umiłowania bliźniego. Jak sam Schmitt mówi:

„… chcę ożywić, przybliżyć i lepiej poznać Jezusa, którego figura rozmyła się przez wieki obrazowania. Jego słowa brzmią jak zużyty, bezmyślnie powtarzany refren, czyny zastygły na obrazach tak znacznych, że nikt ich nie zauważa. […] Dla moich współczesnych Jezus jest znanym nieznajomym: nie jest już ani Bogiem, ani człowiekiem. […] W swojej książce chciałem go pokazać najpierw jako człowieka, potem być może jako Boga…”

Ewangelia według Piłata jest kolejnym tytułem, w którym autor dołączył na samym końcu swój dziennik. Jestem jego wielką zwolenniczką, ponieważ przy każdym tytule, także tym, jest on fantastycznym dopełnieniem lektury i ukazuje motywy pisania danej książki a także przemyślenia autora w czasie jej tworzenia. Jest to komplementarna część książki, która okazuje się równie ważna co sama treść, z którą zapoznajemy się wcześniej. Autor staje nam się dzięki temu bliższy, tak samo jak historia. Eric-Emmanuel Schmitt po raz kolejny pokazał klasę, swoje umiejętności i chociaż były fragmenty, które nie przypadły mi do gustu i wydawały się troszeczkę zbyt wulgarne, muszę przyznać, że bardzo dobrze odtworzył historię życia Jezusa. Co prawda nadal jestem dużą zwolenniczką i zdecydowanie wolę jego własną twórczość, ale muszę przyznać, że spisał się na medal i odwalił kawał naprawdę dobrej roboty.

15 lutego 2014

Patriota - Marie Lu

Tytuł: Patriota
Autor: Marie Lu
Wydawnictwo: Zielona Sowa
Strony: 380
Cena okładkowa: 29,90zł
RECENZJA PRZEDPREMIEROWA!!
Patriota. Wszyscy fani serii długo czekali, by móc powiedzieć na głos ten tytuł, by móc powiedzieć: „Przeczytałem/Przeczytałam już tę książkę”, więc i ja oficjalnie mówię: Nareszcie przeczytałam Patriotę i jestem zachwycona, zaskoczona i wściekła. Wszystkie te emocje buzują gdzieś pod powierzchnią i czekają, by wypłynąć w tej recenzji. Muszę więc dać im ujście i pozwolić, by przejęły kontrolę nad tym tekstem.

Tak, jak to miało miejsce w poprzednich tomach, przebieg wydarzeń obserwujemy z punktu widzenia dwójki bohaterów, Daya i June. June jest jedną z trójki kandydatów na Princeps-Adeptów. Day pozostał na miejscu i szuka wyjścia ze swojej nieciekawej sytuacji. Nasi bohaterowie tęsknią za sobą, ale tłumią uczucia i od kilku miesięcy nie ma między nimi kontaktu. Pewnego dnia, June jednak dzwoni do Daya i prosi go o spotkanie. Okazuje się, że sytuacja w Ameryce robi się nieciekawa, ponieważ w Koloniach wybuchła epidemia, której źródeł doszukują się w Republice. Kolonie zagroziły, ze jeżeli w ciągu dwóch tygodni nie otrzymają antidotum, zrównają Republikę z ziemią. Rozwiązanie jest jedno: badania na Edenie, ukochanym i jedynym już bracie Daya.

Patriota jest książką pełną uczuć, emocji, napięcia i tragedii. Akcja mknie w zastraszającym tempie, przy czym czytelnik spokojnie może za nią nadążyć i nie ma wrażenia, że autorka postradała zmysły, albo coś go omija. Marie Lu tak wyważyła fabułę i wszystkie wydarzenia, że nie ma miejsca na nudę, przydługie, niepotrzebne opisy, ale nie ma też gubienia się w akcji i zastanawiania, dlaczego jest tak a nie inaczej. Autorka znalazła złoty środek, który okazał się największym atutem książki. Dzięki temu nie można się od niej oderwać a po każdej stronie czytelnik ma ochotę na jeszcze więcej.

10 lutego 2014

Tajemnica Pani Ming - Eric-Emmanuel Schmitt

Nie minęło dużo czasu od ostatniego mojego spotkania z Panem Schmittem. Małżeństwo we troje nadal mam w głowie i nadal myślę o tej książce od czasu do czasu, chociaż rzadko tak mam w przypadku książek. Przyszedł jednak czas na kolejny jego twór, tym razem jednak bardzo króciutki. Tajemnica Pani Ming ma zaledwie 80 stron i wydrukowana jest dość dużą czcionką, więc nie liczcie na nic więcej jak lekturę na godzinkę, no może dwie. Nie można jednak zarzucić nic w tej materii autorowi. To, że jego publikacja jest cieńsza, niż np. Kobieta w lustrze, nie oznacza od razu, że jest zła. 

Tytuł: Tajemnica Pani Ming
Autor: Eric-Emmanuel Schmitt
Wydawnictwo: Znak
Strony: 80
Cena okładkowa: 23,90zł
Tajemnica Pani Ming jest lekturą dość specyficzną. Do ostatniej strony czytelnik zastanawia się, o co tak właściwie chodzi i jakie będzie ostateczne rozstrzygnięcie. Jeżeli znacie Schmitta choć troszeczkę, wiecie, że u niego nic nie jest proste i nic nie jest wyłożone bezpośrednio na tacy. Zazwyczaj to, o czym czytamy ma jakieś swoje źródło, daje nam kilka kwestii do przemyślenia. Tym razem jest tak samo. Bohater ma swoje podejrzenia i przez całą treść książki opowiada się po pewnej stronie, ale dopiero na sam koniec poznajemy całą genezę historii i jej faktyczny przebieg. To bardzo sobie cenię u Schmitta. To jest to, co ma najlepsze i to jest to, co autorzy kryminałów powinni sobie przyswoić. Owszem, może zdradzić kilka tajemnic, naprowadzić czytelnika na właściwy tor, ale nigdy nie dawać mu odpowiedzi wcześniej. Dlatego też nie mam zamiaru streszczać Wam tej książki, ani w jakikolwiek sposób próbować przybliżyć jej treści, ponieważ jest na tyle cienka, że przez przypadek mogłabym zdradzić za wiele.

Tajemnica Pani Ming jest lekturą, o której sama nie wiem co mam myśleć. Podobała mi się, bardzo mi się podobała, jak zwykle czuć tutaj ten wyjątkowy styl autora: bez jego nazwiska na okładce można by wskazać na niego, ale mimo wszystko czegoś mi zabrakło. Zabrakło mi tej nutki, która wprawiłaby mnie w nastrój do rozmyślań. Historia ciekawa, jej geneza i zakończenie również, ale nie ma tutaj miejsca na nasze własne wnioski i przemyślenia. Wydaje mi się, że jestem po prostu fanką zbiorowych opowiadań autora. Lubię, kiedy Schmitt tworzy zbiór opowiadań, które odnoszą się do tego samego tematu, poruszając go z różnych stron i ukazując różne oblicza podobnych problemów, które po lekturze sami możemy przemyśleć i odnieść do własnego życia. Dlatego też tak bardzo zachwycałam się Kobietą w lustrze, Odette i inne historie miłosne czy Małżeństwem we troje. Tutaj zabrakło mi jakiegoś elementu, który jednak nie wpływa na mój odbiór tego tytułu i szacunku jakim darzę jego autora. Książka jak najbardziej jest warta uwagi, tak samo jak autor i jeżeli nadal nie sięgnęliście po żadną z jego książek to wstydźcie się i jak najszybciej to zmieńcie! Naprawdę warto przeczytać coś innego, coś co niesie ze sobą pewną wartość i tematy do przemyśleń!

30 stycznia 2014

Alfabet - Marek Kamiński

Marek Kamiński jest postacią fenomenalną. Mam nadzieję, że wiecie o kim mówię, jeżeli nie to się wstydźcie! Nazwisko poznałam przy okazji lektury książki Jaśka Meli i chociaż nie znam go osobiście, chociaż nie wiem jakim jest człowiekiem (no teraz troszeczkę wiem!) to sposób w jaki Jasiek go opisał i to co dla chłopaka zrobił, od razu wzbudziło moją sympatię. Dla niezorientowanych w temacie: Marek Kamiński jest przede wszystkim polarnikiem, ale też podróżnikiem czy filozofem. Jest pierwszą osobą na świecie, która zdobyła dwa bieguny Ziemi w jednym roku bez żadnej pomocy z zewnątrz. Po wypadku Jaśka, postanowił pomóc chłopakowi, czym niewątpliwie też go uratował i oderwał od ponurych myśli i razem wyruszyli na podbój biegunów. Co prawda napisał już dziesięć książek, ale Alfabet jest moim pierwszym kontaktem z twórczością autora, ale mam ogromną nadzieję, że nie ostatnią.

Kiedy po raz pierwszy otworzyłam książkę troszeczkę się zawiodłam. Jest to zbiór haseł, ustawionych według alfabetu, o których Marek wspomina i tłumaczy na swój sposób. Mówi, dlaczego uważa tak a nie inaczej i co dane słowo dla niego znaczy. Nie uważałam tego za publikację życia, więc długo zwlekałam, nim zabrałam się do lektury. Teraz bardzo tego żałuję, ponieważ książka jest fenomenalna. To nie jest tylko zbiór luźnych myśli, człowieka, który nie wie co ze sobą zrobić, więc pisze książkę. Panie Marku - przepraszam za te słowa, ale w dzisiejszych czasach, kiedy tyle chłamu pojawia się na księgarnianych półkach, ciężko jest pomyśleć inaczej, gdy widzi się taką formę publikacji. Na szczęście Pan Marek sam się wybronił i pokazał klasę, z czego bardzo się cieszę.

"Możliwe jest wszystko to, w co wierzysz. Jeżeli możemy o czymś pomyśleć, możemy to także zrealizować i zamienić niemożliwe w możliwe" [str. 103]

" [...] Realizację własnych zamierzeń można zacząć od czegoś mniejszego, nie trzeba od razu iść na biegun albo płynąć dookoła świata. Odwagi wymaga już zmiana pracy, czasami zawodu, albo założenie własnej firmy, nawet małej. Dobrze jest również znaleźć w sobie odwagę do zmiany przyzwyczajeń i nawyków, do rozpoczęcia czegoś nowego w życiu." [str. 105]

Alfabet to publikacja niepozorna, ale cholernie motywująca. Dała mi tyle pięknych słów, tyle energii i tyle motywacji, że aż ciężko to sobie wyobrazić. Rzadko trafiam na lekturę, która potrafi tak bardzo mnie poruszyć i dać mi tak wielkiego kopa do działania. Panie Marku, wielkie brawa! Mam nadzieję, że książka trafi do szerokiego grona odbiorców, bo naprawdę warto rzucić na nią okiem i zapoznać się z kilkoma przemyśleniami autora, które są na tyle uniwersalne, że dotykają każdego z nas. Nie powiem, żebym zgadzała się we wszystkim i wszystkiemu przyklaskiwała, ale jest tego zdecydowania większość. Gdyby ludzie podchodzili podobnie do życia, już nawet nie wszyscy, to świat byłby o wiele piękniejszy, byłoby w nim więcej życzliwości i więcej osób odnosiłoby sukcesy zamiast siedzieć przed ekranami komputerów, hejtując wszystkich, którym się powiodło. No nic, taka nasza rzeczywistość, ale jestem zdania, że możemy ją zmienić, jeżeli zmienimy najpierw samych siebie. Alfabet jest piękną książką, które wiele uświadamia, więc polecam ją Wam, polecam Waszym znajomym, rodzicom, dziadkom, kuzynom, komukolwiek. Jeżeli sami nie chcecie jej sobie kupić to sprawcie ją w prezencie komuś innemu. Naprawdę warto!

24 stycznia 2014

Demony miłości - Eve Edwards

Tytuł: Demony miłości
Autor: Eve Edwards
Wydawnictwo: Egmont
Strony: 360
Wydawnictwo Egmont zaraz obok serii Poza Czasem rozbudowuje swoją ofertę w kierunku książek historycznych. Najpierw pojawił się Odmieniec Philippy Gregory, następnie Alchemia miłości, której tytuł absolutnie nie wskazywał na zawartość książki a niejednokrotnie nawet od niej odstraszał. Tym razem przyszedł czas na kontynuację tej drugiej książki, czyli na Demony miłości.

O ile pierwszy tom skupiony był wokół osób Lady Jane oraz Hrabiego Dorset, o tyle drugi kręci się wokół Lady Jane Rievaulx, którą bardzo dobrze znamy już z poprzedniego tomu. Nadal co prawda napotkamy Hrabiego i jego wybrankę serca, ale to Lady Jane odgrywa pierwsze skrzypce w tej historii. Dziewczyna wyszła za mąż, ale jej wybranek umiera, pozostawiając ją na pastwę pasierbów, którzy są od niej znacznie starsi i zrobią wszystko, by pozbyć jej wdowich praw. Lady Jane trafia więc na dwór królowej Elżbiety I i z niecierpliwością oczekuje przybycia powracającego z wojny Jamesa Laceya, w którym nadal jest zakochana. Nie wie jednak jak jej luby zareaguje na spotkanie z nią, po tym, co zrobiła jego bratu. 

Demony miłości to lektura, która nadal ukazuje nam życie za czasów Anglii Tudorów, która pokazuje jak wyglądało życie na dworze jednej z przybocznych królowej. Jest to książka, która nie została napisana od niechcenia, ale ukazuje ten mało znany nam świat z różnych stron. Możemy zobaczyć jak żyją dziedzice, ulubieńcy królowej, pospólstwo czy wygnańcy. Eve Edwards nie skupia się jedynie na wysoko postawionych bohaterach, ale także na tych, którzy dla nich pracują. Dzięki temu historia wydaje się pełniejsza i jeszcze dokładniej obrazująca tamten świat.

Dużym minusem Demonów miłości jest zbyt dużo romansu. O ile Alchemia miłości to była świetna powieść historyczna z fragmentami miłosnymi, o tyle Demony miłości były romansem z domieszką powieści historycznej. Zanim nie sięgnęłam po tę serię Egmontu, nie sądziłam, że tego typu książki mogą przypaść mi do gustu. Okazało się, że są wprost stworzone dla mnie i naprawdę liczyłam na więcej smaczków historycznych, na szersze ukazanie epoki, w której nie przyszło mi żyć. Dostałam jednak rozterki miłosne, rozważania na temat miłości i walkę o miłość. Oczywiście pięknie jest to wszystko napisane i ma smak, ale autorka troszeczkę rozminęła się z celem.

Demony miłości, chociaż nie do końca spełniły moje oczekiwania, muszę uznać za udaną kontynuację. Szkoda, że autorka postanowiła pójść w stronę romansu, ponieważ wątki historyczne opisuje naprawdę bardzo ciekawie a jej opisy są niezwykle barwne, co sprawia, że jej książki wyróżniają się na tle innych. Chciałabym, żeby kolejny tom, który swoją premierę ma już w lutym podążył tropem Alchemii miłości, ale po przeczytaniu jego opisu wątpię, by tak miało się stać. Szkoda. Mimo wszystko polecam jednak tę serię, bo nie jest ona zła. Po prostu nie do końca spełnia moje oczekiwania. Jeżeli jednak nie przeszkadzają Wam wątki miłosne i interesuje Was to, w jakim kierunku rozwinie się znajomość Lady Jane i Jamesa, myślę, że książka bardzo Wam się spodoba, szczególnie że Eve Edwards ma szczególną zdolność do kreacji bohaterów, w których można się bardzo szybko zakochać. Dla nich samych bardzo chętnie sięgnę po Grę o miłość i sprawdzę co jeszcze autorka wymyśliła.

18 stycznia 2014

Prosto od Uroboros: Druga Szansa + Zabójczyni i władca piratów

Tytuł: Druga Szansa
Autor: Katarzyna Berenika Miszczuk
Wydawnictwo: Uroboros
Strony: 352
Cena okładkowa: 39,90zł
Kupisz: 12,00zł - Fabryka.pl
Wydawnictwo Uroboros weszło na rynek wydawniczy z kopyta i zaszczyciło czytelników kilkoma podobno fajnymi książkami. Dlaczego podobno? Sama czytałam dopiero jedną książkę z ich pierwszych nabytków (Tancerze burzy), ale reszta jest już na półce i czeka na przeczytanie, więc za jakiś czas na pewno się dowiecie, czy warto! Wydawnictwo jednak nie zwalnia i przedstawia coraz to nowsze tytuły, a co najlepsze (naprawdę duże brawa dla nich!) promują Polskich autorów, którzy często pozostają zapomniani. Niedawno pisałam o Tajemnicy diabelskiego kręgu a już dzisiaj Druga Szansa, Katarzyny Bereniki Miszczuk i na dokładkę opowieść spod pióra Sarah J. Maas, Zabójczyni i Władca Piratów ;)

Młoda dziewczyna budzi się w pokoju, którego nie zna – co gorsza, nie poznaje własnego odbicia w lustrze i nie może przypomnieć sobie swojego imienia. Z czasem okazuje się, że nazywa się Julia Stefaniak, a w pożarze zginęła cała jej rodzina – jedynie Julii udało się przeżyć, choć na skutek odniesionych obrażeń straciła pamięć. I choć nazwa ośrodka powinna dodawać dziewczynie otuchy, Julia nie potrafi pozbyć się wrażenia, że coś jest nie tak. Jedna z pacjentek nieustannie przepowiada jej śmierć, w pokoju Julii pojawia się tajemnicza dziewczyna, a tuż przed zaśnięciem słyszy szepty. Co zrobić w sytuacji, w której nie możesz zaufać nawet sobie?


16 stycznia 2014

Mój pierwszy raz z audiobookiem!



Co prawda miałam już do nich kilka podejść, ale zawsze były one po angielsku, by ćwiczyć rozumienie ze słuchu. Nigdy wcześniej nie słuchałam niczego po Polsku i zawsze wychodziłam z założenia, że to nie dla mnie i mi się nie podoba. Pewnie nadal trwałabym w tym bezpodstawnym przeświadczeniu, ale całkowicie niespodziewanie trafił do mnie audiobook książki Czerwień Rubinu - Kerstin Gier.

Pewnego dnia szesnastoletnia Gwen odkrywa, że jest posiadaczką genu podróży w czasie – niespodziewanie przemieszcza się o sto lat wstecz. Okazuje się, że nie jest jedynym podróżnikiem - istnieje całe tajne bractwo, zajmujące się kontrolą dwunastu podróżników w czasie – Gwen jest ostatnim z nich. Szybko odkrywa, że jedenastym jest bardzo atrakcyjny dziewiętnastolatek: Gideon. Ale zakochiwanie się nie jest takie proste gdy się skacze tam i z powrotem w czasie i gdy trzeba wypełnić niebezpieczną misję w XVIII. wieku.