Mechaniczna księżniczka to niezwykle długo wyczekiwane przez fanów zwieńczenie trylogii Diabelskie Maszyny. Sama nie musiałam na nie czekać, ponieważ przyjechał do mnie od razu cały komplet i zaczynałam serię z myślą, że mam całość i nie będę musiała się martwić o lata czekania na kontynuację. Zanim sięgnęłam po ten tom odpuściłam sobie czytanie jakichkolwiek opinii czy recenzji, ale ich skrawki i tak i tak do mnie docierały. Wiem, że były płacze, lamenty, rozważania dlaczego tak a nie inaczej. Nastawiłam się więc na dużo bólu (w związku z przywiązaniem do bohaterów) i dużo zaskoczenia. Nie było ani jednego ani drugiego, ale do tego jeszcze przejdę.
Mroczna sieć
zaczyna się zaciskać wokół Nocnych Łowców z Instytutu Londyńskiego.
Mortmain planuje wykorzystać swoje Piekielne Maszyny, armię bezlitosnych
automatów, żeby zniszczyć Nocnych Łowców. Potrzebuje jeszcze tylko
ostatniego elementu, żeby zrealizować swój plan. Potrzebuje Tessy Gray,
Charlotte Branwell, szefowa Instytutu Londyńskiego, rozpaczliwie stara
się znaleźć Mortmaina, zanim ten zaatakuje. Ale kiedy Mortmain porywa
Tessę, chłopcy, którzy roszczą sobie równe prawa do jej serca, Jem i
Will, zrobią wszystko, żeby ją uratować. Bo choć Tessa i Jem są
zaręczeni, Will jest zakochany w niej jak zawsze.


