11 maja 2013

JĘZYKI: PIĄTKI Z ANGIELSKIM [11]

Leci ten czas niesamowicie szybko. Wiem, że część z Was bardzo lubi tę serię postów, ale muszę przyznać, że jest bardzo pracochłonna i nie zawsze jestem wstanie się wyrobić. Nawet te dwa tygodnie przerwy to czasami za mało, szczególnie że mam całą masę projektów i zaliczeń na studiach, które są najważniejsze dla mnie. Mam nadzieję, że mi wybaczycie, jeżeli posty nie będą pojawiać się regularnie? :) No i dzisiaj będą zwroty bez udźwiękowienia, bo po prostu nie miałam kiedy ich dodać - tak samo jak post pojawia się w sobotę :P


Kolokacje związane z ludźmi:

breadwinner - żywiciel rodziny
better half - lepsza połola (żona lub mąż)
significant other - druga połowa (mąż, żona, partner, partnerka)
gate-crasher - nieproszony gość
hitch-hiker - autostopowicz
eager beaver - pracuś
Sunday driver - niedzielny kierowca
diehard fan - oddany fan
early riser - ranny ptaszek
go-getter - osoba przebojowa
heavy smoker - nałogowy palacz

to make friends - zaprzyjaźniać się
to have the makings of - mieć zadatki na
to be the spitting image of somebody - być łudząco podobnym do kogoś
to make a good match - stanowić dobraną parę
to be man enought to do something - mieć dość odwagi, by coś zrobić
to make a fool of somebody/oneself - ośmieszać kogoś/ się
to set a good example - dawać dobry przykład 



I was eager to get there, but I got stuck behind one Sunday driver after another on that trip.
Women must go to work to survive without a male breadwinner or to help him make both ends meet.
His bad attitude causes him to do poorly in school, as well as making it harder for him to make friends.
It is up to parents to set a good example for their children.
He is the spitting image of his father
They made a fool of me by pretending I had won.
She has the makings of a good doctor.


Bardzo spodobały mi się te wszystkie kolokacje, dlatego postanowiłam się nimi podzielić. Wydaje mi się, że są to dość użyteczne zwroty, które warto znać. Jak myślicie?

LITERATURA: Odmieniec, Philippa Gregory

grafika
Tytuł: Odmieniec
Autor: Philippa Gregory
Wydawca: Egmont
Ilość stron: 288

Philippa Gregory jest znana przede wszystkim dzięki swoim powieściom historycznym. Osobom, które ją czytują nie trzeba przedstawiać tytułów takich jak "Kochanice króla", "Władczyni rzek" czy "Wieczna księżniczka". Ja niestety nie miałam dotychczas okazji sięgnąć po żaden tytuł spod pióra autorki, głównie z tego względu, że nie do końca interesują mnie powieści historyczne a nie chciałam odkładać z tego powodu jej książek na półkę, bo myślę, że na to nie zasługują. Pierwszy tom Zakonu Ciemności sama nie wiem dlaczego bardzo mnie do siebie przekonał i jak tylko wyszedł jako zapowiedź, zapragnęłam go przeczytać.


Autorka opowiada nam przede wszystkim historię Luci. Nastolatka, który bardzo wcześnie wstąpił do zakonu, jednak po jakimś czasie został z niego wyrzucony. Luca ma bowiem pewien talent. Postrzega świat inaczej niż każdy inny człowiek i dostrzega szczegóły tak, gdzie inni ich nie widzą. Bardzo lubi liczby, przez które właśnie musiał pożegnać się z zakonem. Pewnego dnia przychodzą po niego ludzie w kapturach i prowadzą do duchowego przywódcy zakonu, który mianuje go inkwizytorem. Luca wyrusza na poszukiwanie strachu i grzechu. Świat chrześcijaństwa stoi na rozstaju i już wkrótce może nastąpić dla niego koniec świata. I tutaj zaczyna się zadanie Luci, by ten koniec świata powstrzymać.

Równorzędną postacią okazuje się też być Izolda. Dziewczyna w wieku siedemnastu lat traci ojca i zostaje postawiona przed wyborem: albo poślubi mężczyznę wybranego przez ojca, albo pójdzie do zakonu i zostanie jego ksienią. Dziewczyna wybiera zakon i razem ze swoją przyjaciółką przenosi się za jego mury. Niestety za murami zakonu dzieją się dziwne rzeczy, których przyczyny wszyscy doszukują się w nowej ksieni. Zmuszona jest wezwać inkwizytora, by ten rozwiązał zagadkę stygmatów, lunatykowania i wizji sióstr. 


Przede wszystkim warto zwrócić uwagę na przepiękną okładkę. Wiem, że nie ocenia się książki po okładce, ale w tym wypadku ciężko o niej nie wspomnieć, skoro to ona zwróciła moją uwagę. Zanim zaczęłam ją czytać, troszkę bałam się, że zachwycająca okładka będzie zawierać w sobie marny tekst, na szczęście jednak, nic takiego ie miało miejsca i zarówno oprawę jak i historię można oceniać naprawdę wysoko.

Co mi się bardzo spodobało to kreacja postaci. Każdy z nich ma w sobie coś wyjątkowego, każda postać wnosi coś od siebie do lektury. Ani razu nie miałam wrażenie, że ktoś znalazł się w niej bez powodu. Każda postać ma swoje miejsce i każda żyje swoim życiem. Postaci są tak fantastycznie nakreślone, że po zakończeniu lektury, jesteśmy wstanie wyobrazić sobie, co dzieje się z nimi dalej i jakimi ścieżkami każdy się udał. A co najważniejsze, nawet te drugoplanowe odkrywają ogromne role i sprawiają, że je uwielbiamy.

Książkę bardzo serdecznie polecam każdemu zainteresowanemu. Już od pierwszej strony porwała mnie do roku 1453 i sprawiła, że pokochałam tę historię i tę autorkę. Z niecierpliwością będę wyczekiwać kolejnego tomu, który mam nadzieję, że również będzie tak wciągający jak pierwszy! Nie wiem jeszcze, czy sięgnę po inne tytuły autorki, ale teraz na pewno jestem bardziej ku temu skłonna niż przed lekturą "Odmieńca".


Za książkę serdecznie dziękuję wydawnictwu Egmont!

6 maja 2013

LITERATURA: Złomiarz, Paolo Bacigalupi

grafika
Tytuł: Złomiarz
Autor: Paolo Bacigalupi
Wydawca: MAG
Ilość stron: 360

Więzy krwi to nic. Liczą się sami ludzie. Jeśli stoją za tobą, a ty za nimi, to być może można to nazwać rodziną. Wszystko inne to tylko kłamstwo i mydlenie oczu.


Nailer jest Złomiarzem. Na wybrzeżu Zatoki Meksykańskiej pracuje w lekkiej ekipie, która zajmuje się wydobywaniem z wraków miedzianych kabli. Nadchodzi sztorm, więc ekipa musi pracować ponad normę, by mieć podczas niego zajęcie. Nie wszystko jednak idzie po ich myśli i już wkrótce większość mieszkańców traci dach nad głową. Poza tym Nailer ma na pieńku z ojcem, który jest pijakiem i lubi wciągnąć co nieco. Chłopak z dnia na dzień próbuje po prostu przeżyć, bo pewnego dnia ojciec po prostu może go zatłuc na śmierć.

Nita należy do "lalusiowatych", czyli ludzi bogatych, którzy mają samochody, statki i żyją w dużych domach, gdzie na każde zawołanie czeka służba. Nie musi pracować a pieniędzy i tak ma pod dostatkiem. Zrządzeniem losu jako jedynej z załogi udaje jej się przeżyć sztorm i ujść z życiem. Droga Nailera i Nity (dwójki Szczęściarzy) krzyżuje się właśnie na tym rozbitym statku. Jedno pomaga drugiemu ujść z życiem i odnaleźć drogę do upragnionej wolności.


- Ciężko pracowałem, żeby do tego dojść
- Ale i tak urodził się pan jako laluś - stwierdził Nailer. - Matka Pimy pracuje tysiąc razy ciężej od pana i nigdy nie będzie żyć tak dobrze, jak pan na tym swoim statku. - Wzruszył ramionami. - Jak to nie jest urodzenie się w czepku, to ja nie wiem.
Kapitan już miał zamiar odpowiedzieć, ale tylko kiwnął głową.
- Dla Ciebie to chyba nawet nasz pech jest szczęściem.


Paolo Bacigalupi po raz kolejny stworzył świat, w którym ukazuje życie w różnych warstwach społecznych. Od robotnika aż po ludzi, którzy zarządzają fortuną. Od złomiarza, dla którego jeden dodatkowy banknot jest jak największa fortuna świata po człowieka, który banknoty mógłby rozdawać na prawo i lewo i ledwie by to odczuł. Autor przedstawił fascynujący świat, który nie jest tak do końca wyimaginowany, bo nawet teraz, w naszych czasach można znaleźć ludzi, którzy imają się każdego zadania, byleby zarobić na cokolwiek do jedzenia i ludzi, którzy mają tyle pieniędzy, że tego całkowicie nie doceniają. Dlatego tak bardzo spodobał mi się cytat, który wstawiłam powyżej.

Spodobała mi się również postać głównego bohatera. Nastoletni chłopak, który cudem uchodzi z życiem - i to dwa razy w krótkim czasie! Zaprawiony w pracy, wie jak poradzić sobie w codziennym życiu, wie jak przetrwać. Nie potrafi czytać ani pisać a mimo wszystko daje sobie radę. Nagle znajduje się w wirze intryg, ale jak to zwykle bywa, szczęście jest po jego stronie! Naprawdę ciekawa i barwna postać, którą bardzo polubiłam. Szczególnie jego rozterki kiedy na jego drodze stoi jego własne dobro i dobro drugiej osoby. Myśli tak jak został wychowany i podświadomie wybiera własne dobro, ale do głosu zawsze dochodzi też jego rozum, który stawia dobro innych na równi z własnym.

"Złomiarz", czego kompletnie się po nim nie spodziewałam, podobał mi się o wiele bardziej niż "Nakręcana dziewczyna". Jest to fantastyczna historia o przyjaźni, miłości, lojalności, walce o przetrwanie i co najważniejsze, wątek miłosny nie jest tutaj wątkiem dominującym, chociaż w minimalnym stopniu się pojawia. Stanowi on jednak dodatek do powieści a na pierwszy plan wychodzi reszta wymienionych wcześniej wartości. Dlatego właśnie serdecznie polecam ten tytuł.


Za "Złomiarza" dziękuję serdecznie wydawnictwu MAG! :)

4 maja 2013

JĘZYKI: Angielski fiszki SLANG i CYTATY FILMOWE

Wiem, że wczoraj przypadał piątek, kiedy powinien być post z serii piątki z angielskim, ale ta majówka jest taka przyjemna, nareszcie mogę sobie troszkę odpocząć, więc postanowiłam go nie zamieszczać i nadal się po prostu relaksować i ładować baterie ;) Post pojawi się za tydzień. Dzisiaj jednak pozostanę przy angielskim... chciałabym przybliżyć Wam jedną z nowszych publikacji Edgarda, która zainteresowała mnie, kiedy była jeszcze w zapowiedziach, mianowicie fiszki slang i cytaty filmowe.

Od wydawnictwa:
 
Poziom: B2 - C2 
Angielski fiszki slang i cytaty filmowe to wyjątkowy zestaw 500 fiszek zawierających najważniejsze zwroty z języka potocznego i slangu. Wyrażenia zilustrowane przykładowymi zdaniami zawarte w fiszkach pomagają rozumieć żywy język angielski, który możemy usłyszeć na ulicy, wśród młodych ludzi lub w filmach. Wyrażenia pochodzą z różnych odmian angielskiego (brytyjskiego, londyńskiego cockney, amerykańskiego, australijskiego czy irlandzkiego). Zestaw haseł slangowych został uzupełniony 70 słynnymi cytatami z filmów angielskojęzycznych. Kurs podzielono na 16 grup tematycznych.

Uwaga! Zestaw zawiera wulgaryzmy.




Nie będę pisała od siebie nic na temat strony technicznej fiszek, ponieważ najważniejsze informacje podane są na stronie wydawnictwa i w opisie podanym powyżej a jak używać takie kartoniki też zapewne już dobrze wiecie, bo kilka razy pisałam na temat różnych fiszek i nikt nigdy nie zgłosił się do mnie z zapytaniem "jak z tego korzystać" ;)

To co spodobało mi się najbardziej w tym zestawie oprócz tego, że wreszcie miałam okazję uczyć się języka bardziej żywego niż to, co zazwyczaj jest na zajęciach w szkole, to fakt, że wydawnictwo nie ograniczyło się tylko i wyłącznie do slangu brytyjskiego czy amerykańskiego, ale mamy okazję poznać różne odmiany angielskiego i dowiedzieć się jak na kumpla mówią w Ameryce, Australii, Wielkiej Brytanii czy samym Londynie. To jest naprawdę duży plus tej publikacji, ponieważ mimo, że w wielu przypadkach będziemy zrozumiani, jeżeli w Ameryce użyjemy Brytyjskiej wersji słowa, ale w drugą stronę to nie działa tak samo, możemy nie zrozumieć co autor miał na myśli a tak chociażby przez skojarzenie "tak, widziałam to na fiszce" będzie nam po prostu łatwiej.

Fajnym pomysłem było również dorzucenie 70 kartoników z cytatami filmowymi. Zapewne nie każdy będzie z tego faktu zadowolony i niektórzy stwierdzą, że "wydawnictwo nie miało co do pudełka wrzucić, to jakoś je zapełnili". Slang w języku angielskim nie ogranicza się jedynie do 430 kartoników, więc wydawnictwo jak najbardziej mogło wstawić kolejne wyrażenia, ale postawiło po prostu na coś innego, nowego. Myślę, że fani kinematografii będą zachwyceni, ponieważ na fiszkach jest 70 cytatów, które są jak najbardziej popularne i jeżeli jest się fanem np. Pulp Fiction, Titanica czy Dirty Dancing to można się bawić zgadywanki po angielsku na zasadzie, z jakiego filmu dany cytat pochodzi, bądź jak można go przetłumaczyć na język polski a jak został przetłumaczony itp. Naprawdę fajna - moim zdaniem - opcja.


Co do minusów to w sumie znalazłam dwa. Na każdej fiszce znajdziemy oznaczenie odnośnie odmiany angielskiego, ale znajduje się ono tylko po jednej - angielskiej wersji. Jest to moim zdaniem duży minus, ponieważ osobiście preferuję naukę z polskiego na angielski a nie odwrotnie i kiedy mam pod rząd 5 fiszek z tym samym bądź podobnym słowem a nie wiem, o którą odmianę angielskiego chodzi, nie jestem wstanie poprawnie odpowiedzieć. Oprócz tego brakuje mi troszkę płytki z nagraniami i popularnym teraz w wydawnictwie programie Aktywny trening. Niby w większości przypadków wiem jak wymawiać dane słowa, ale mimo wszystko byłoby fajnie móc porównać to z lektorem i upewnić się, że nie robię błędów. Poza tym nie mam żadnych zastrzeżeń do tego zestawu, bo naprawdę mam dużą frajdę ucząc się tego typu wyrażeń.


Jeżeli macie jakiekolwiek pytania co do tego zestawu to piszcie - chętnie na każde odpowiem, jeżeli tylko ułatwi Wam to decyzję co do zakupu ;) A właśnie... jak to jest z nauką slangu w Waszym przypadku? Uważacie, że jest przydany i poświęcacie mu swoją uwagę, czy raczej schodzi na dalszy plan?

1 maja 2013

LITERATURA: Strażnicy historii. Circus Maximus, Damian Dibben

grafika
Tytuł: Strażnicy historii. Circus Maximus
Autor: Damian Dibben
Wydawca: Egmont
Ilość stron: 332

 "Circus Maximus" jest drugim tomem serii "Strażnicy historii" napisanej przez Damiana Dibbena. Autor po raz kolejny zabiera nas w świat podróży w czasie, historii i pasjonujących przygód. Nie zabraknie sukcesów i porażek, ocalonych i zamordowanych no i oczywiście czeka nas ogromna wola walki o dobro historii.

Strażnikom historii grozi śmiertelne niebezpieczeństwo. Atomium, dzięki któremu podróżują w czasie, jest naprawdę niewiele a w dodatku przez Jake'a stracili kolejną porcję. Chłopak próbuje się zreflektować zgłaszając się do kolejnej misji. Jest problem ze strażnikami, ponieważ miejscem, do którego trzeba się udać jest Rzym 27 roku naszej ery i nie każdy jest wstanie przenieść się tak daleko w przeszłość. Jake zdaje test śpiewająco i przenosi się do starożytności na ratunek historii, gdyż Agata Zeldt planuje przejąć kontrolę nad legionami rzymskimi i zawładnąć całym światem.


Przy tej książce nie można nie wspomnieć o fantastycznym sposobie, w jaki została przedstawiona historia. Damian Dibben ma naturalny dar dzięki któremu potrafi w naprawdę fascynujący sposób przedstawić kolejne wydarzenia przeszłości. Dla wielu osób są one nudne jak flaki z olejem i uważają oni, że nie ma sensu się o nich uczyć czy czytać, ale w tym wypadku jest to po prostu przyjemność. Ciekawostki, które warto znać są tak zgrabnie wplecione w całość, że przy czytaniu nie zwracamy nawet uwagi, że w ten sposób się też uczymy. O ile szkolne lata przebiegałyby przyjemniej, gdyby historia uczona była właśnie w taki bezbolesny sposób ;)

Na uwagę zasługuje również kreacja Jake'a. Nie jest on tylko odważnym bohaterem, który robi wszystko, czego się od niego oczekuje, bohaterem, który nie ma żadnych słabości i jest kolejną niepokonaną postacią. Damian Dibben pokazał nam, że można stworzyć bohatera, w którym pokłada się duże nadzieje, ale który jest również ludzki, popełnia błędy i nie zawsze wszystko idzie po jego myśli. To jest duży plus powieści, bo ile można czytać o trzynasto- czy czternastolatkach, którzy są niepokonani i dokonują niemożliwego.

Serdecznie polecam drugi tom "Strażników historii" wszystkim tym, których urzekła historia walki o dobro przeszłości. Jestem pewna, że i drugi tom przypadnie Wam do gustu, bo i mnie się bardzo podobał a może i bardziej niż jego poprzednik. Tym, którzy nie mieli okazji zapoznać się jeszcze z historią zachęcam do sięgnięcia po "Nadciąga burza" (RECENZJA).


Za książkę dziękuję serdecznie Wydawnictwu Egmont!