Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pomoce naukowe. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pomoce naukowe. Pokaż wszystkie posty

11 grudnia 2013

English Matters. Wydanie specjalne. Customs and Traditions of Great Britain.

Tytuł: English Matters 
Numer:
Wydanie specjalne.
Customs and Traditions of Great Britain 8/2013
  Strony: 42
  Wydawnictwo: Colorful Media
  Cena: 11,50zł
Nie zdziwi Was już, gdy napiszę, że po uszy jestem zakochana w magazynach Colorful Media, prawda? Wprost je uwielbiam i z ogromną przyjemnością sięgam po kolejne tytuły, więc radości było co niemiara, gdy w moje łapki wpadło najnowsze wydanie specjalne English Matters. Tym razem o zwyczajach i tradycjach Wielkiej Brytanii. Zapraszam serdecznie w podróż, która odkryje przed Wami nowe ciekawostki!

Po pierwsze, przegląd festiwali. Lecimy miesiącami, od stycznia, do grudnia. M.in. Pancake Day Race, The British Asparagus Festival, czy Swan Upping. Niektóre znane, inne mniej. Niektóre zaskakujące, inne całkiem zwyczajne. Naprawdę dobrze przygotowany przegląd festiwali, o których często nie miałam pojęcia, że w ogóle się odbywają. 

Wiecie co to "God Save the Queen"? Nie? No to czym prędzej zapytajcie wujka G i nadróbcie zaległości, by za chwilę dowiedzieć się jaka niezgodność czai się w stosunku do tej znanej na całym świecie melodii. Czyżby miały nadejść zmiany? "I Will Survive" też nie powinno nikogo zaskoczyć i pewnie każdy chociaż raz słyszał tę piosenkę. Anna Rozmus postanowiła rozłożyć ją na czynniki pierwsze i dokładnie się jej przyjrzeć.

Bardzo ciekawym i wartym uwagi jest artykuł dotyczący królewskiej etykiety. Każda, bądź prawie każda z nas, jako dziecko marzyła o tym, by zostać księżniczką. Teraz mamy szansę, by dowiedzieć się czegoś więcej o etykiecie i móc jeszcze bardziej wczuć się w tę atmosferę, chociaż dobrze wiemy, że czas dziecięcych marzeń już minął i są naprawdę nikłe szanse, że dostaniemy się na dwór ;)

13 listopada 2013

Rozwijamy angielski, czyli... Here is the News. English for Understanding World Reports.

Jak już nie raz wspominałam na łamach bloga, bez angielskiego w dzisiejszych czasach czułabym się jak bez rąk i nóg. Podziwiam ludzi, którzy go nie znają i nadal funkcjonują, bo sama osobiście używam go tak często, że nie wyobrażam sobie bez niego życia. Ostatnio wzięłam się w garść i stwierdziłam, że czas na utrwalenie zdobytej już wiedzy i rozwijanie się dalej. Mój angielski przez długi czas był w stagnacji, ale wreszcie chciałabym go wyciągnąć na to C1. Nie wiem ile mi to zajmie, nie wiem kiedy się uda, ale nie to jest najważniejsze. Najważniejsze jest to, że działam. Działam bardzo intensywnie, na różnych płaszczyznach. Jedną z nich jest czytanie ze zrozumieniem i poszerzanie zakresu słownictwa. Tym razem z pomocą przychodzi mi Here is the News.

4 listopada 2013

English Matters nr 43 | listopad-grudzień 2013

Tytuł: English Matters 
Numer: 43 | listopad-grudzień 2013
  Strony: 42 + dodatek
Wydawnictwo: Colorful Media
  Cena: 9,50zł
Nadszedł już listopad, więc mamy od jakiegoś czasu na rynku nowe wydanie English Matters. Tym razem okładka mało kolorowa, rzeczywiście jesienna i szczerze mówiąc, nie byłam zachęcona do czytania tego numeru, ale jak to z magazynem już się nauczyłam, w środku, niezmiennie można znaleźć naprawdę dobre, ciekawe artykuły. Tym razem było identycznie.

Standardowo zaczynamy od This and That. Trzy ciekawostki plus dziwne słowa. Część z nich już znałam, np. gaydar, ale większość była dla mnie czymś nowym. Wiedzieliście, że np. basorexia to wszechogarniająca i niekontrolowana potrzeba by kogoś pocałować lub migdalić się z kimś? Do tego wszystkiego mamy konkurs! Pisząc recenzję książki, możemy wygrać dowolnie wybrane wydanie specjalne English Matters.

Na łamach magazynu możemy poczytać również o: "The Roaring 20s" dowiadując się, co ten termin oznacza, dość obszerny artykuł na temat różnego rodzaju aplikacji, bez których w dzisiejszych czasach, co niektórzy nie potrafiliby żyć, na temat Lady Liberty, która po huraganie Sandy była zamknięta dla publiczności i ponownie otworzono ją 4. lipca tego roku, o postaciach, które zostały wykreowane przez BBC Radio 4, na temat Eurowizji, o turystycznych destynacjach związanych z Halloween o Niku Wallendzie, który jest królem tzw. wysoko zawieszonej liny, która służy do balansowania, czy artykuł wypełniony idiomami.

13 października 2013

Lexibar narzędziem, które pomoże Ci używać języka

Wiele razy dostawałam od Was bardzo podobne pytania. Dotyczyły one pisania w języku, który ma inne znaki, niż nasze polskie. Chodzi przede wszystkim o te wszystkie umlałty i litery akcentowane. Sama miałam z nimi trudność, bo kiedy uczę się języka, chcę to robić bez błędów i nie mam zamiaru wszystkiego upolszczać. Jednym ze sposobów jest zmiana języka klawiatury, co sama stosuję w przypadku języka hiszpańskiego a drugim jest Lexibar. Nieznającym tego pomocnego paseczka już tłumaczę. 

22 września 2013

English Matters nr 42 | wrzesień-październik 2013

Tak jak w przypadku hiszpańskiego, był już ogólny post o Colorful Media i był ogólny post o English Matters a teraz przyszedł czas na zajrzenie do ostatniego numeru, który nadal dostępny jest w księgarniach. Wielu z Was przyciąga okładka, na której znaleźć można Jennifer Lawrence. Większość moli książkowych wie kto to jest, ale jeżeli jest wśród Was ktoś, kto nie kojarzy to spieszę z informacją, iż dziewczyna grała główną rolę w Igrzyskach Śmierci (też nie czytałam jeszcze i nie oglądałam, więc sama miałam problem z tym, dlaczego na punkcie ten okładki jest taki szał ;)

A więc This&That. Możemy przeczytać cztery króciutkie artykuły m.in. o akronimach w krzywym zwierciadle (np. LIFE = Live Is For Everyone, DIET = Do I Eat Today?), czy artykuł na temat "Fortuna kołem się toczy". Następnie jest dział People and Lifestyle, w którym przeczytać możemy o pięćdziesięciotrzyletnim projektancie brytyjskim, który nazwany jest złotym chłopcem brytyjskiej mody, czyli Jasper Conran. Oprócz tego możemy przeczytać na temat ciekawej akcji, jaką są warmshowers, które zainteresują każdego fana rowerów oraz artykuł na temat historii chirurgii plastycznej. Jest to forma poprawiania urody, o której chyba każdy już słyszał, ale nie każdy zna jej historię, która sięga aż starożytnych Egipcjan. 

16 września 2013

¿Español? Sí gracias nr 23 | sierpień-wrzesień 2013

   Tytuł: ¿Español? Sí gracias
   Numer: 23 | sierpień - wrzesień 2013
   Strony: 34
   Wydawnictwo: Colorful Media
   Cena: 10,50zł
 Było już ogólnie na temat Colorful Media, było o tym, co możecie znaleźć w magazynach z serii ¿Español? Sí gracias, więc przyszedł czas na to, by dowiedzieć się szczegółowo, co możecie znaleźć w ostatnim numerze magazynu. 

W dziale Inicio, znajdziemy 6 ciekawostek zaczynających się słowami "¿Por qué?" mówiących m.in. o tym, dlaczego Japończycy zakrywają usta, kiedy się śmieją, dlaczego w zwyczaju jest witać się prawą ręką, czy dlaczego zdmuchujemy świeczki w urodziny.

Noticias ukazuje nam Burgos. Miasto, które w tym roku otrzymało miano stolicy hiszpańskiej gastronomi. Temat specjalny magazynu to siostry Koplowitz, które urodziły się we wczesnych latach 50. i odziedziczyły po swym ojcu firmę. Kobiety w Forbes zostały uznane za najbogatsze kobiety w Hiszpanii, więc warto bliżej poznać się z ich historią.

W dziale kultura znajdziemy artykuł na temat José Miguela Conejo Torres, który jest hiszpańskim piosenkarzem urodzonym w Madrycie. Dzięki artykułowi odkryłam coś nowego, coś, co rzeczywiście przypadło mi do gustu. Nigdy wcześniej nie słyszałam Leiva, ale od pierwszych dźwięków polubiłam i na pewno będę słuchała częściej.

3 września 2013

¿Español? Sí, gracias, czyli przepis na urozmaicenie nauki hiszpańskiego

Dzisiaj przyszedł czas na bliższe przyjrzenie się magazynowi ¿Español? Sí, gracias, również wydanego przez Colorful Media. Jest to dwumiesięcznik tworzony przez hiszpańsko-polski zespół (większość materiałów powstaje w Hiszpanii) specjalnie dla wszystkich zainteresowanych nauką języka hiszpańskiego. Tak samo jak w przypadku English Matters, magazyn podzielony jest na kilka stałych rozdziałów.

Magazyn składa się z 34 barwnych stron na którego łamach znajdziemy działy:

21 sierpnia 2013

English Matters, czyli przepis na urozmaicenie nauki angielskiego


Jak wspominałam już w poprzednim poście, English Matters to dwumiesięcznik tworzony dla uczących się angielskiego. Każdy numer dostarcza nam wielu ciekawych artykułów z różnych dziedzin. Opatrzone są one ciekawymi ilustracjami i posiadają słowniczek z tłumaczeniami najtrudniejszych słówek bądź zwrotów. Część artykułów dostępna jest również w formacie mp3, który pozwala nam przesłuchać artykuł i upewnić się, że wszystko wymawiamy poprawnie, ale też osłuchać się z językiem. Od niedawna redakcja wprowadziła ułatwienie jakim jest oznaczenie kolumny, w której znajduje się słówko i miejsca, w którym znajdziemy jego tłumaczenie. Pomaga to w prosty i szybki sposób już podczas czytania szukać tłumaczeń nieznanych nam wyrażeń.

Magazyn składa się z 42 barwnych stron na którego łamach znajdziemy działy:

8 czerwca 2013

JĘZYKI: Cold Little Hand


Mroczny klimat współczesnego Londynu, towar wart miliony, tajny agent Interpolu, mafijne powiązania polityków ze światem przestępczym, tajemnicza piękność oraz zaskakujące zakończenie - „Cold Little Hand” to wyjątkowa książka do nauki angielskiego. Dzięki lekturze wciągającej kryminalnej historii połączysz naukę z przyjemnością czytania, a przy okazji: poznasz współczesne angielskie słownictwo, utrwalisz poprawne konstrukcje leksykalno-gramatyczne i przekonasz się, że nauka języka obcego może być przyjemnością, której nie sposób się oprzeć


Cold Little Hand trafił do mnie już jakiś czas temu. Zwlekałam jednak z opisaniem go Wam, żeby jak najlepiej mu się przyjrzeć i jak najwięcej z niego wyciągnąć. Nie uczyłam się jeszcze języka w ten sposób, więc potrzebowałam troszkę więcej czasu na zapoznanie się z taką formą nauki. Co z tego wyszło?

Nauka z tym kryminałem wyglądała zupełnie inaczej niż zazwyczaj taka nauka u mnie wygląda. Zazwyczaj albo coś oglądam, albo słucham, albo wypisuję nieznane mi słówka podczas tłumaczeń, przeglądania tekstów itp. Zdarzało mi się też czytać książki czy artykuły po angielsku, więc w jakimś tam stopniu nie jest to dla mnie nowością, ale jednak... gdzie znalazłam różnicę?

Rozdziały są stosunkowo krótkie, trudniejsze słówka tłumaczone na marginesie a po każdym rozdziale przygotowano kilka zadań, by sprawdzić nasze rozumienie treści, ale też pomóc utrwalić słówka i zagadnienia gramatyczne. Oczywiście to wszystko działa na plus książki. Nie tracimy czasu na poszukiwanie znaczeń słów, ponieważ znajdują się one na marginesach, nie męczymy się podczas rozwiązywania zadań, które sprawdzają nasze rozumienie, ponieważ rozdziały są dość krótkie, więc spokojnie jesteśmy wstanie wszelkie szczegóły zapamiętać i od razy zadanie rozwiązać, bez potrzeby powracania po kilka razy do tekstu. Zadania utrwalające słownictwo rzeczywiście je utrwalają, ponieważ przedstawione słówka zapamiętuję szybciej niż, gdybym non stop miała zerkać na listę i je powtarzać.

Książka bardzo mnie zaskoczyła, ponieważ ma dość mały format. Spodziewałam się raczej książki formatu A4 i chociaż początkowo byłam sceptyczna do tak małego wydania, teraz wiem, że to strzał w dziesiątkę, ponieważ mogę wrzucić książkę w torebkę i zawsze mieć ją przy sobie. Waży niewiele, zajmuje też niewiele miejsca. Nic tylko zabierać ją ze sobą, czytać i rozwiązywać zadania. Kolejnym dużym plusem, który zazwyczaj Was interesuje to jej cena. Książka kosztuje zaledwie 19,99, co jak na standardy wydań do nauki języków jest naprawdę niską sumą. Myślę, że książka jak najbardziej jest warta swojej ceny, ponieważ ja z wielką przyjemnością odkrywam kolejne tajemnice i rozwiązuję kolejne zadania. Wiem też, że po skończeniu tego tytułu (co pewnie troszkę jeszcze mi zamie) sięgnę po jakiś kolejny. Po cichu też liczę, że wydawnictwo zdecyduje się również na inne gatunki niż kryminały. Chętnie sięgnęłabym np. po książkę z gatunku fantastyki, ale to już moje widzi mi się ;)


TUTAJ macie wgląd w to, jak skonstruowany jest rozdział książki i możecie sami się przekonać, czy taka forma nauki byłaby dla Was odpowiednia.

16 maja 2013

JĘZYKI: Rozmówki: hiszpański, niemiecki, Beata Pawlikowska


Beata Pawlikowska na bazie swojego podróżniczego doświadczenia i wszelkich notatek spisywanych w czasie wypraw postanowiła stworzyć uniwersalne rozmówki, które skupią się na zwrotach przydatnych i takich, które na pewno wykorzystamy. Obecnie, na rynku jest cała masa różnych rozmówek, ale bardzo często można znaleźć w nich w ogóle nieprzydatne zwroty i wyrażenia. Jak jest z tą pozycją? Zaraz Wam powiem ;)

Oba tytuły, które posiadam - i zgaduję, że reszta również (dostępne tytuły to: angielski, francuski, hiszpański, niemiecki, rosyjski i włoski) - są stworzone w taki sam sposób, czyli rozmówki zostały podzielone na działy. Wśród nich znajdziemy m.in.: Określam czas, Wyrażam emocje, Mam hobby, W hotelu, Lista napojów, Reklamacja, Śniadanie, W mieście, O moim kraju, O sobie, Mówię o pogodzie, Jestem ekologiczny, Podrywam, Stało mi się! i wiele, wiele innych. Część z rozdziałów to podstawy podstaw czyli wszelkie liczebniki, dni, miesiące itp.Na końcu znajdziemy również dodatek w postaci "Często mówione" oraz "Często widziane".

To, co mnie zdziwiło to format rozmówek. Jestem przyzwyczajona, że zazwyczaj są one dopasowane do jednej dłoni, literki są małe i trzeba się naszukać tego, czego potrzebujemy. Tutaj jest inaczej. Rozmówki nie są może wielkości normalnej książki, ale niewiele się od niej różnią. W każdym razie, w porównaniu do innych są dość spore. Plusem, który równoważy ich wielkość (jeżeli oczywiście dla kogoś to minus) jest normalny rozmiar czcionki, więc nie trzeba się wysilać, by coś przeczytać.

To, co spodobało mi się najbardziej to zapis w nawiasie, jak powinno się dane słowo/zdanie czytać. Dla kogoś, kto się uczy języka i wie jak czytać wymowa nie jest problemem i poradzi sobie nawet bez tego zapisu, ale jeżeli gdzieś wyjeżdżamy i nie znamy języka a na wszelki wypadek chcielibyśmy mieć możliwość zapytania o coś np. po rosyjsku, dzięki zapisowi wymowy, nie będzie problemem porozumienie się.

Minusy? Tak naprawdę dla mnie jest jeden. Nie wszystkie przedstawione zwroty są w pełni przydatne. Przykład? W rozdziale podrywam, pierwszy podany przykład to: "Przepraszam, zacznę może staroświeckim tekstem" - nie jest to może najmniej przydatne zdanie, ale jeżeli nie znamy dobrze języka to wątpię, że będziemy próbowali podrywać Niemkę czy Hiszpankę akurat takim tekstem. Mimo wszystko takich "niepotrzebnych" zwrotów jest naprawdę niewiele i muszę przyznać, że zostałam bardzo pozytywnie zaskoczona tymi publikacjami. "Blondynka na językach" niestety mnie nie zachwyciła i mimo, że uwielbiam G+J i ich książki, uważam że była to jedna z najsłabszych pozycji na rynku językowym. Z tymi rozmówkami jest zupełnie inaczej i o dziwo bardzo mi się spodobały a nauka z ich pomocą jest czystą przyjemnością. 


Za rozmówki pragnę serdecznie podziękować wydawnictwu G+J! To dzięki nim miałam okazję zapoznać się z tą serią publikacji Beaty Pawlikowskiej!

4 maja 2013

JĘZYKI: Angielski fiszki SLANG i CYTATY FILMOWE

Wiem, że wczoraj przypadał piątek, kiedy powinien być post z serii piątki z angielskim, ale ta majówka jest taka przyjemna, nareszcie mogę sobie troszkę odpocząć, więc postanowiłam go nie zamieszczać i nadal się po prostu relaksować i ładować baterie ;) Post pojawi się za tydzień. Dzisiaj jednak pozostanę przy angielskim... chciałabym przybliżyć Wam jedną z nowszych publikacji Edgarda, która zainteresowała mnie, kiedy była jeszcze w zapowiedziach, mianowicie fiszki slang i cytaty filmowe.

Od wydawnictwa:
 
Poziom: B2 - C2 
Angielski fiszki slang i cytaty filmowe to wyjątkowy zestaw 500 fiszek zawierających najważniejsze zwroty z języka potocznego i slangu. Wyrażenia zilustrowane przykładowymi zdaniami zawarte w fiszkach pomagają rozumieć żywy język angielski, który możemy usłyszeć na ulicy, wśród młodych ludzi lub w filmach. Wyrażenia pochodzą z różnych odmian angielskiego (brytyjskiego, londyńskiego cockney, amerykańskiego, australijskiego czy irlandzkiego). Zestaw haseł slangowych został uzupełniony 70 słynnymi cytatami z filmów angielskojęzycznych. Kurs podzielono na 16 grup tematycznych.

Uwaga! Zestaw zawiera wulgaryzmy.




Nie będę pisała od siebie nic na temat strony technicznej fiszek, ponieważ najważniejsze informacje podane są na stronie wydawnictwa i w opisie podanym powyżej a jak używać takie kartoniki też zapewne już dobrze wiecie, bo kilka razy pisałam na temat różnych fiszek i nikt nigdy nie zgłosił się do mnie z zapytaniem "jak z tego korzystać" ;)

To co spodobało mi się najbardziej w tym zestawie oprócz tego, że wreszcie miałam okazję uczyć się języka bardziej żywego niż to, co zazwyczaj jest na zajęciach w szkole, to fakt, że wydawnictwo nie ograniczyło się tylko i wyłącznie do slangu brytyjskiego czy amerykańskiego, ale mamy okazję poznać różne odmiany angielskiego i dowiedzieć się jak na kumpla mówią w Ameryce, Australii, Wielkiej Brytanii czy samym Londynie. To jest naprawdę duży plus tej publikacji, ponieważ mimo, że w wielu przypadkach będziemy zrozumiani, jeżeli w Ameryce użyjemy Brytyjskiej wersji słowa, ale w drugą stronę to nie działa tak samo, możemy nie zrozumieć co autor miał na myśli a tak chociażby przez skojarzenie "tak, widziałam to na fiszce" będzie nam po prostu łatwiej.

Fajnym pomysłem było również dorzucenie 70 kartoników z cytatami filmowymi. Zapewne nie każdy będzie z tego faktu zadowolony i niektórzy stwierdzą, że "wydawnictwo nie miało co do pudełka wrzucić, to jakoś je zapełnili". Slang w języku angielskim nie ogranicza się jedynie do 430 kartoników, więc wydawnictwo jak najbardziej mogło wstawić kolejne wyrażenia, ale postawiło po prostu na coś innego, nowego. Myślę, że fani kinematografii będą zachwyceni, ponieważ na fiszkach jest 70 cytatów, które są jak najbardziej popularne i jeżeli jest się fanem np. Pulp Fiction, Titanica czy Dirty Dancing to można się bawić zgadywanki po angielsku na zasadzie, z jakiego filmu dany cytat pochodzi, bądź jak można go przetłumaczyć na język polski a jak został przetłumaczony itp. Naprawdę fajna - moim zdaniem - opcja.


Co do minusów to w sumie znalazłam dwa. Na każdej fiszce znajdziemy oznaczenie odnośnie odmiany angielskiego, ale znajduje się ono tylko po jednej - angielskiej wersji. Jest to moim zdaniem duży minus, ponieważ osobiście preferuję naukę z polskiego na angielski a nie odwrotnie i kiedy mam pod rząd 5 fiszek z tym samym bądź podobnym słowem a nie wiem, o którą odmianę angielskiego chodzi, nie jestem wstanie poprawnie odpowiedzieć. Oprócz tego brakuje mi troszkę płytki z nagraniami i popularnym teraz w wydawnictwie programie Aktywny trening. Niby w większości przypadków wiem jak wymawiać dane słowa, ale mimo wszystko byłoby fajnie móc porównać to z lektorem i upewnić się, że nie robię błędów. Poza tym nie mam żadnych zastrzeżeń do tego zestawu, bo naprawdę mam dużą frajdę ucząc się tego typu wyrażeń.


Jeżeli macie jakiekolwiek pytania co do tego zestawu to piszcie - chętnie na każde odpowiem, jeżeli tylko ułatwi Wam to decyzję co do zakupu ;) A właśnie... jak to jest z nauką slangu w Waszym przypadku? Uważacie, że jest przydany i poświęcacie mu swoją uwagę, czy raczej schodzi na dalszy plan?

3 marca 2013

JĘZYKI: Fiszkoteka



Fiszkoteka to kolejna już platforma edukacyjna, którą mam zamiar Wam przybliżyć. Zaprzyjaźniłam się z tym portalem, więc chciałabym przybliżyć Wam jego specyfikę ;)

Fiszkoteka, jak sama nazwa wskazuje jest platformą, na której uczymy się z "wirtualnych fiszek". Do wyboru mamy kilka języków. Z gotowych kursów możemy wybrać spośród angielskiego, niemieckiego, hiszpańskiego oraz francuskiego. Jeżeli nie uczysz się żadnego z wyżej wymienionych języków - nic straconego! Serwis zawiera bardzo bogatą bazę fiszek stworzonych przez jego użytkowników. Jedynym jej minusem jest fakt, że nikt ich nie sprawdza, więc nigdy w 100% nie możemy być pewni, że podane słówka są bezbłędne. Sprawdziłam jednak kilka zestawów przygotowanych przez użytkowników i nie zawierały błędów, więc nie można też od razu panikować ;)

Jest jeszcze trzecia opcja. Jeżeli nie ma gotowego kursu, albo boimy się, że gotowe fiszki zawierają błędy, możemy stworzyć je sami. Tworzenie ich jest absolutnie banalną czynnością. Jeżeli mamy już gotowe listy to jeszcze lepiej, ponieważ fiszki można tworzyć masowo. Nie trzeba wklepywać słówek czy zwrotów pojedynczo. Dużym atutem platformy jest to, że do samodzielnie przygotowanych fiszek, w wielu językach, automatycznie dodawany jest lektor. Nie do wszystkich języków, ale lista jest już dość imponująca a podejrzewam, że z czasem będzie się ona wydłużać.

Zapewne sobie teraz myślicie, że to wszystko jest zbyt piękne, żeby było prawdziwe i na pewno jest w tym jakiś haczyk. No niestety jest! Pamiętajcie, że w dzisiejszych czasach nie ma nic za darmo, ale czasem koszt w stosunku do otrzymanej usługi jest niewielki. O czym mówię? O koncie premium. Aby móc w pełni korzystać z wszystkich funkcji serwisu powinniśmy wykupić konto premium. Mam jednak dwie dobre wiadomości. Pierwsza - jeżeli nie masz aktualnie zgromadzonych żadnych funduszy, nie martw się! Wiele funkcji serwisu jest mimo wszystko dostępnych za free! :) Druga - Jeżeli myślisz o koncie premium, nie musisz się bać o kosmiczne pieniądze. Mianowicie, konto premium wykupione na rok wyniesie nas 139zł, co daje nam niecałe 12zł miesięcznie. Dodatkowo otrzymamy do niego 3 dowolnie wybrane kursy gratis. Myślę, że warto zainwestować w taki rodzaj nauki. Możemy uczyć się wszędzie (gdzie jest internet oczywiście) i o każdej porze dnia i nocy. W dodatku możemy zgrać mp3 i zabrać je ze sobą w drogę. 

Ja od niecałego miesiąca uczę się z dwoma kursami językowymi na Fiszkotece: z "Podstawowe słownictwo niemieckie" oraz "Słownictwo do FCE". Dodatkowo zapoznałam się z kilkoma zestawami przygotowanymi przez użytkowników. Moje odczucia? Jestem jak najbardziej zadowolona z takiej formy nauki! Słówka błyskawicznie wchodzą mi do głowy, szczególnie że opatrzone są obrazkiem a te z angielskiego, mają również przykład zdania. Serwis jest przejrzysty, wygodny w obsłudze i stosunkowo niedrogi. Tworzenie własnych fiszek jest po prostu banalne, więc w ciągu tak naprawdę chwili mamy wszystko wprowadzone, opatrzone nagraniami i gotowe do nauki! 

Znalazł się też niestety minus. Na początku były dwa, ale jeden wyeliminowałam po zmianie przeglądarki. Na początku miałam problem z ponownym odtworzeniem słówka, co było mi niezbędne w niemieckim i myślałam, że jest to niemożliwe, jednak winna była Opera. Minusem, który jednak nie zmienił się po zmianie przeglądarki, jest okropny, kwadratowy akcent, przy odczytywaniu przykładowego zdania z języka angielskiego. Przy słówkach czy to z angielskiego, hiszpańskiego czy niemieckiego nagrania są naprawdę fantastycznie przygotowane, jednak przy przykładowym zdaniu jest po prostu okropny. Musiałam wyłączyć odtwarzanie nagrania, bo nie mogłam się skupić na nauce i powtarzaniu ;)


Jeżeli chodzi o akcję "Piątki z Angielskim". Wiem, że w ten piątek nie pojawił się nowy post. Przez studia mam bardzo mało czasu i 1.03. nawet nie zauważyłam, że od piątku 22.02 minął już okrągły tydzień. Postanowiłam tworzyć posty z tej serii co dwa tygodnie, bo inaczej po prostu nie jestem wstanie tego zrobić. Mam nadzieję, że mi wybaczycie. W zamian postanowiłam przerzucić wszystkie dotąd wstawione w tej akcji słówka i zwroty na serwis Fiszkoteka, co być może zmotywuje Was do zapoznania się z funkcjami serwisu i zaprzyjaźnienia się z nim, co ja już uczyniłam ;) W chwili obecnej znajduje się tam na razie jeden zestaw, jednak wkrótce dodam pozostałe zwroty. W tym poście zrobię aktualizację po ich dodaniu i podam Wam wszystkie linki do przygotowanych przeze mnie fiszek ;)





Co sądzicie o serwisie Fiszkoteka? Mieliście już okazję z niego korzystać, czy jeszcze nie? Macie taki zamiar? Co Was do tego skłoni bądź skłoniło, albo dlaczego macie zamiar sobie odpuścić. Zapraszam do dyskusji! Chętnie odpowiem też na wszelkie pytania i wątpliwości ;) 
Mogę też przybliżyć Wam specyfikę kursów z których korzystam, jeżeli tylko Was to zainteresuje.


11 lutego 2013

JĘZYKI: MultiKurs - Hiszpański Nauka słówek metodą MultiWords


MultiKurs to platforma edukacyjna, która umożliwia nam naukę języków obcych. W ofercie znajdziemy kursy do nauki: angielskiego, niemieckiego, hiszpańskiego, włoskiego, francuskiego, rosyjskiego, japońskiego, chińskiego i arabskiego.Na razie, na platformie znajdziemy kursy z dwóch serii: MultiWords, czyli nauka słów i zwrotów, których w bazie jest po kilka tysięcy na różnych poziomach zaawansowania oraz Kursy intensywne z serii Profesor, czyli kompleksowa nauka języka z uwzględnieniem czytania, pisania, słuchania, mówienia i gramatyki. Poza kursami znajdziemy na stronie słownik, forum a także MultiDodatki, wśród których znajdziemy filmy video z native speakerami, artykuły, ćwiczenia, gry i testy. 

Ja miałam przyjemność i nadal mam, uczyć się z kursem Hiszpański Nauka słówek metodą MultiWords. Spędziłam na platformie już ponad trzy tygodnie, więc chcę się z Wami podzielić wrażeniami. 

Kurs jest odpowiednikiem Profesora Pedro Słownictwa, jednak jest bardziej rozbudowany, ale od początku. Kurs umożliwia nam naukę słówek i zwrotów od poziomu A1 aż do C1. Jest ich AŻ 8000, więc jest w czym wybierać. Cały materiał podzielony jest na 32 grupy tematyczne a każde słówko podane jest wraz z przykładem zastosowania, który również możemy (ale nie musimy!) dodać do powtórek! Niektóre słówka opatrzone są obrazkiem, który jest dodatkową pomocą dla wzrokowców. Utrwalanie poznanych słów następuje poprzez 9 rodzajów ćwiczeń, które wybrać możemy sami w zależności od naszych potrzeb.

+ Duża baza słówek i zwrotów, które umożliwią nam swobodną komunikację
+ System inteligentnych powtórek, dzięki któremu nie musimy się martwić o samodzielne rozkładanie ich w czasie
+ Różnorodne ćwiczenia, które sprawiają, że kurs nam się nie znudzi po tygodniu
+ Przejrzysty, łatwy w obsłudze serwis, który nie rozprasza podczas nauki
+ Stosunkowo niewielka cena jak na oferowany nam materiał + liczne promocje ;)
+ Wszystkie nagrania nagrywane są przez native speakerów
+ Z kursu można korzystać o dowolnej porze dnia i nocy, a nawet przez telefon, w drodze do szkoły czy pracy
+ Możliwość rozłożenia powtórek w czasie np. możliwość ustawienia maksymalnej liczby powtórek danego dnia bądź rozłożenia powtórek z danego dnia na kilka kolejnych dni
+ Możliwość wypróbowania każdego kursu, w celu sprawdzenia, czy będzie on dla nas odpowiedni

- Dotychczas miałam problem z usuwaniem słówek z nauki (uważam, że nie potrzebuję na razie słownictwa typu: wskazówka godzinowa czy minutowa, więc wolę nie zawracać sobie na początku nimi głowy i po prostu usunąć z nauki), ale ostatnio ten problem prawdopodobnie został rozwiązany, ponieważ wczoraj bez problemu usunęło mi dwa słówka
- Sposób wyłączania dni z powtórek. Zamiast możliwości wyłączania konkretnego dnia, musimy wyłączyć wszystkie dni w danym miesiącu, czyli zamiast 12.02 wtorku, wyłączymy wszystkie wtorki. Podejrzewam, że jak minie ten 12.02 i przywrócimy dzień do powtórek to w kolejny wtorek będziemy mogli korzystać z kursu, ale moim zdaniem jest to zbyt skomplikowane i pracochłonne. 

Podsumowując, jestem bardzo zadowolona z nauki z MultiWords. Mimo, że spędziłam na serwisie dopiero trzy tygodnie, już teraz widzę znaczne postępy w znajomości słówek i zwrotów. Dzięki podanym przykładom, obrazkom i bardzo wyraźnym nagraniom, zapamiętuję kolejne zwroty w sposób ekspresowy. Te jednak na które jestem oporna, program przypomina mi wyjątkowo często i nie ma możliwości, by się ich nie nauczyć! Jak najbardziej polecam ten kurs!



A Wy korzystaliście już z oferty platformy MultiKurs? Jakie są Wasze wrażenia? Zgadzacie się z moimi plusami i minusami? A może zauważyliście coś jeszcze na co warto zwrócić uwagę? Jeżeli nie korzystaliście, macie zamiar? A może jakieś pytania? Bardzo chętnie odpowiem na wszelkie wątpliwości! :)


7 września 2012

JĘZYKI: Hiszpański. ¡No hay problema! 1

Hiszpański ¡No hay problema! 1 to kurs dla osób, które rozpoczynają naukę języka, bądź zamierzają odświeżyć sobie jego podstawy. Tematyka oraz zagadnienia gramatyczne, zostały przygotowane na podstawie wytycznych Europejskiego Systemu Kształcenia Językowego dla poziomu podstawowego A1-A2.
Kurs ten zawiera 12 lekcji (bardzo obszernych) podzielonych na: Diálogos y vocabulario (3 dialogi), Nuevas palabras y locuciones (słówka i zwroty z dialogów wraz z ćwiczeniami utrwalającymi), Gramática (zagadnienia gramatyczne, które są poruszane stopniowo), Comentarios (komentarze językowe i kulturowe) oraz Ejercicios (ćwiczenia leksykalne i gramatyczne, które pomagają zapamiętać i utrwalić poznany w lekcji materiał).

Wśród zagadnień leksykalnych, które zostały poruszone w kursie są: nazwy państw, miast, narodowości, przedstawianie siebie, rodziny, przyjaciół i omawianie ich wyglądu, podawanie daty i godziny, nazwy produktów spożywczych, opisywanie pogody, czynności dnia codziennego, spędzanie czasu wolnego i wiele innych.

Wśród zagadnień gramatycznych, które zostały poruszone w kursie są: alfabet, liczebniki główne, zaimki, odmiana czasowników w czasie teraźniejszym, liczba pojedyncza i mnoga rzeczownika, przymiotniki i ich stopniowanie, tryb rozkazujący, czas przeszły niedokonany i dokonany prosty i złożony oraz wiele innych.

Kurs można zakupić
zarówno w wersji pudełkowej wraz z podręcznikiem, w wersji do pobrania na komputer, w wersji na platformie SuperMemo.net a także na platformie wraz z lektorem. Tak więc możliwości jest wiele i każdy znajdzie sposób nauki odpowiedni dla siebie (ja uczę się na platformie bez lektora)



Na chwilę obecną przerobiłam 54% kursu i jestem zachwycona.
Nareszcie moja nauka ruszyła do przodu. Kurs mimo, że ma tylko 12 lekcji jest naprawdę obszerny i krok po kroku wprowadza nas w tajniki języka. To, co dla mnie jest bardzo ważne, to w odpowiednich proporcjach dobrane słownictwo, gramatyka no i oczywiście ćwiczenia.

Nie mamy wrażenia, że słówek jest za dużo i tylko im poświęcamy uwagę, bądź przed pół kursu zanudzany się gramatyką, albo wręcz odwrotnie czujemy niedosyt, bo autorzy przygotowali ją w pigułce a ćwiczeń jest za mało i kompletnie nic nie utrwalamy. Uważam, że autorka wykonała pod tym względem fantastyczną robotę. Wszystkiego jest w sam raz a z każdym krokiem i z każdą przerobioną kartą czuję, że jestem wstanie zrozumieć i co bardzo ważne, powiedzieć więcej. Nie brakuje mi słówek, bo wszystkie istotne, zawsze są podane podczas nauki - mówię tutaj oczywiście o poziomie podstawowym, bo czym dalej w las, to z pewnością będę próbowała tworzyć coraz bardziej skomplikowane wypowiedzi - a jestem jak najbardziej pewna, że będę podążać dalej tą ścieżką i dalej będę uczyła się z platformą.

To, co mnie bardzo zdziwiło, to błyskawiczne zapamiętywanie materiału. Narzuciłam sobie dość duże tempo, żeby jak najwięcej nauczyć się zanim rozpocznę studia, a mimo wszystko, większą część materiału zapamiętuję od razu. Jeżeli jednak mam problem z danym słówkiem czy zagadnieniem gramatycznym, to program rozwiązuje to za mnie, wyliczając odpowiednią ilość dni do kolejnej powtórki.




Kurs hiszpańskiego tak bardzo mnie zachwycił, że już miesiąc później (aktualnie uczę się na platformie prawie od dwóch miesięcy) wykupiłam i stałam się szczęśliwą użytkowniczką bliźniaczego tytułu Niemiecki. Kein Problem! na wszystkich trzech poziomach zaawansowania. Na pewno za jakiś czas dam Wam znać jak mi idzie nauka z tym tytułem i co o nim myślę, bo mimo, że to ten sam tytuł, to już widzę różnice i rzeczy, które odpowiadają mi bardziej i mniej w każdym z kursów.

Z kursu mogłam skorzystać dzięki firmie SuperMemo, za co bardzo serdecznie dziękuję!


28 sierpnia 2012

JĘZYKI: Fast track to CAE

grafika
Fast track to CAE
Trochę czasu minęło od poprzedniego postu. Stwierdziłam, że czas najwyższy dać Wam znak życia ;) Długo się zbierałam do napisania tego postu, ale wreszcie się udało. Na dzisiaj przygotowałam dla Was recenzję kursu do j. angielskiego, który przygotowuje do egzaminu CAE, który planuję zdać za jakiś czas - bliżej jeszcze nieokreślony ;)

Kurs podzielony jest na dwie części. Pierwsza z nich to część czysto ćwiczeniowa, w której możemy trenować wszystkie umiejętności wymagane na egzaminie (no może poza speakingiem): reading, listening, writing oraz English in Use. Jest to zbiór ponad 1000 różnorodnych ćwiczeń, z którymi możemy przerobić zagadnienia z różnych dziedzin. Druga część, to część egzaminacyjna, dzięki której możemy poznać swój stopień przygotowania do egzaminu. Twórcy przygotowali cztery symulacje pełnego egzaminu. Oczywiście narzucone są również ograniczenia czasowe wykonywanych zadań - tak jak na egzaminie ;) 

Wszystkie lekcje kursu podzielone są w ten sam sposób. W kolejności: reading, vocabulary, English in use, language study, English in use, listening, writing. Oczywiście mają one swoje podrozdziały, więc każda z lekcji jest niezwykle obszerna. Z kursem na platformie pracuję już 48 dni a nadal nie jestem nawet w połowie całego kursu. Co prawda nie spędzam z nim bardzo intensywnego czasu i mogłabym zrobić w tym czasie troszkę więcej, ale i tak jestem zadowolona z postępów jakie robię. Rozumiem więcej zarówno kiedy czytam, jak i kiedy słucham. Rozwinęłam swoją znajomość phrasali, idiomów, kolokacji, z którymi mam odwieczny problem i moja pamięć płata mi figle w zapamiętywaniu ich. 

Dodatkowa pomoc ze strony systemu powtórek, który automatycznie wylicza kolejne dni do powtórki jest ogromna. Moim największym problemem w czasie samodzielnej nauki nie jest to, żeby usiąść i zacząć się uczyć, bo to, to akurat dla mnie sama przyjemność. Największy problem to powtarzanie danych partii materiału wystarczająco często, by ostatecznie trwale je zapamiętać. Tutaj nie muszę się martwić, bo program robi to za mnie, więc tylko siadam przed komputerem, przerabiam wyznaczone na dany dzień powtórki i zabieram się za nowy materiał, który również określam, w jak intensywnym trybie mam zamiar przerabiać. 

Minusy? Moim zdaniem największym jest to, że jest zbyt mało nagrań. Co prawda tutaj chodzi bardziej już o utrwalanie materiału i ćwiczenie go, ale jeżeli chodzi o mnie, to jest naprawdę wiele zwrotów, których nie znam, a których nagrania pomogłyby mi w zapamiętaniu i ulepszeniu wymowy. Z tym wiąże się również aspekt tłumaczenia słów i zwrotów. Tego również nie ma a przydałoby się, żeby nie musieć odstawiać programu na bok, w celu odszukania znaczenia słowa.


Podsumowując, kurs jest idealny i jak najbardziej mogę polecić go jako powtórkę materiału, jako utrwalenie zagadnień wymaganych do zdania egzaminu CAE oraz jako "ćwiczeniówkę" przed egzaminem. Na pewno nie pominiecie z nim wyćwiczenia żadnej z wcześniej przeze mnie wymienionych umiejętności i zaryzykuję również stwierdzenie, że po tak intensywnym przygotowaniu, CAE to będzie po prostu formalność. Kurs nieodpowiedni będzie tylko wtedy, jeżeli "od podstaw" będziecie chcieli przygotować się do tego egzaminu. Do tego potrzeba jednak jakiegoś przewodnika w postaci nauczyciela czy podręcznika....


Z kursu mogłam skorzystać dzięki firmie SuperMemo, za co bardzo serdecznie dziękuję!

27 czerwca 2012

JĘZYKI: Hiszpański i Portugalski nie gryzą ;)


Seria Nie gryzie! to książki polecane osobom początkującym, które w przyjemny i łatwy sposób chcą poznać i utrwalić podstawy języka na poziomie komunikacyjnym. Przeznaczona jest dla uczniów i samouków dopiero zaczynających naukę.
Seria Nie gryzie! zapewnia naukę języka od podstaw, zapoznaje z użytecznym słownictwem, trenuje znajomość gramatyki i uczy gotowych zwrotów konwersacyjnych. Pozwala na poznanie współczesnego, codziennego języka.

W serii Nie gryzie! ukazały się książki do nauki 13 języków: angielskiego, chińskiego, duńskiego, hiszpańskiego, japońskiego,  niderlandzkiego, niemieckiego, norweskiego, portugalskiego, tureckiego, ukraińskiego, włoskiego oraz polskiego dla obcokrajowców.

ZALETY:

Świetnie dobrane 13 rozdziałów, z których nauczymy się dobrze wyselekcjonowanego (na poziom podstawowy) słownictwa, zasad gramatyki i przećwiczymy to w różnorodnych ćwiczeniach: od łączenia zdań, przez selekcjonowanie w tabelkę aż po zadania otwarte. Każdy rozdział rozpoczyna się dialogiem, który możemy odsłuchać na płycie CD (tylko hiszpański). Kolorystyka książki jest ujednolicona: biało-zielona, przez co nie rozkojarzymy się niepotrzebnie. Na paskach bocznych znajdują się ciekawostki kulturowe oraz mini słowniczki, które powodują, że najpotrzebniejsze słownictwo do zadań mamy zawsze pod ręką. Myślę, że gramatyka wytłumaczona jest naprawdę przyzwoicie i wystarczająco, żeby ją zrozumieć i móc z niej korzystać. Na końcu książki znajdują się odpowiedzi do zadań, dzięki czemu nie mamy żadnych wątpliwości jak wykonać zadanie oraz słowniczek …-polski.


WADY:

Tak naprawdę to znalazłam jedną, ale jeżeli chodzi o mnie to taką, na którą warto zwrócić uwagę, w tytule do portugalskiego. BRAK PŁYTY CD! Co prawda wydawnictwo przeznacza pierwszy rozdział książki na omówienie zasad poprawnego czytania wyrazów i można je odsłuchać w Internecie, ale dopóki nie osłuchamy się z językiem i się do niego nie przyzwyczaimy to suche zasady nic nam nie dadzą. Tak miałam na początku z hiszpańskim – teraz nie mam żadnym problemów z przeczytaniem wyrazu, który widzę pierwszy raz, ale przy portugalskim to naprawdę duży kłopot, bo o ile do tytułu z hiszpańskiego przysiadłam z wielką przyjemnością i od razu przerobiłam trzy rozdziały książki to z portugalskim miałam problem, bo nie chciało mi się co chwilę wracać do zasad wymowy, żeby sprawdzić jak się wymawia „Bom Dia”, „Boa Tarde” czy „Boa Noite”.

PODSUMOWANIE:

Ogólnie rzecz biorąc bardzo podoba mi się ta seria i myślę, że sięgnę też po inne tytuły. Już na oku mam niemiecki i chyba będę musiała się wybrać do księgarni. Myślę jednak, że wydawnictwo powinno dopełnić tytuły, które nie mają płyty i nagrać chociażby dialogi i udostępnić je w Internecie tak jak zasady czytania.

Hiszpański oceniam 10/10 a portugalski, tylko i wyłącznie przez brak nagrań 8/10.


A już niedługo i Wy będziecie mogli zacząć uczyć się wymarzonego języka właśnie z tą serią. Bądźcie uważni, wypatrujcie u mnie konkursu no i napiszcie co myślicie o tym podręczniku. Jesteście raczej nie tak, czy na nie? Co myślicie o takiej formie nauki?

2 maja 2012

JĘZYKI: Projekt 2: Niemiecki!


W moich planach znów znalazł się język - tym razem niemiecki. Długo zastanawiałam się co z nim zrobić, czy uczyć się, czy nie. Ostatecznie zdecydowałam o samodzielnej nauce w domu. Po pierwsze szkoda mi zaprzepaścić trzy lata nauki w liceum - chociaż nauką tego nazwać nie można, a po drugie zaczynam naprawdę lubić ten język i nauka zaczyna być dla mnie przyjemnością a nie tylko przymusem, więc czemu nie! Moim kolejnym projektem na najbliższy rok jest niemiecki! Wystartuję razem z hiszpańskim: 23 maja, z tą różnicą, że tutaj nie nastawiam się na żaden poziom. Ciężko mi ocenić na tę chwilę ile potrafię a ile nie, więc głównie zależy mi na nadrobieniu zaległości, usystematyzowaniu wiedzy i ruszeniu dalej. Zobaczę gdzie mnie zaniesie nie postawienie sobie żadnego celu typu: B1. Wiem, że zależy mi na nauce tego języka, więc myślę, że nie stracę motywacji przez brak ustaleń celu końcowego.

W szkole byłam męczona z gramatyki, więc jej podstawy mam całkiem dobrze opanowane, mam za to problemy ze słownictwem. Nie musieliśmy się go praktycznie w ogóle uczyć, więc nikt nie zaprzątał sobie nim głowy. Ucieszyłam się więc, gdy dostałam fiszki z Wydawnictwa Cztery Głowy i z przyjemnością przedstawię Wam ich recenzję.


Tytuł: FISZKI Słownictwo 1 - język niemiecki

Jest to zestaw 1100 kartoników, z którymi możemy nauczyć się 2100 haseł. Poziom określony na opakowaniu to A1, więc idealny dla początkujących. Jeżeli nie mieliście wcześniej styczności z niemieckim nie musicie nic się martwić wymową, gdyż na dodatkowych fiszkach zostały przedstawione zasady poprawnej wymowy a także tłumaczenie znaków fonetycznych, więc bez problemu możemy nauczyć się wymowy. Jeżeli jednak ktoś nie czuje się pewnie, jest możliwość dokupienia płyty CD z wszystkimi nagraniami ;)

Cały zestaw podzielony jest na 50 kategorii wśród których są m.in.: Media, Rodzina, Dom, Odżywanie, Zdrowie, Zwierzęta. 

Mi osobiście bardzo wiele rzeczy spodobało się w tym zestawie: od podania liczby mnogiej rzeczownika, z którą zawsze mam problemy, zaznaczania czasowników rozdzielnie złożonych, przez podaną transkrypcję fonetyczną, aż po kilka haseł na jednej fiszce. Już tłumaczę dlaczego dla mnie to takie świetne wyjście. Już w pierwszej kategorii na jednej z pierwszych fiszek mamy dwa hasła: grzeczny, niegrzeczny. Nie musimy szukać dwóch osobnych fiszek bądź zastanawiać się jak brzmi ta pozytywna bądź negatywna cecha, bo mamy obie razem. Wydaje mi się, że w ten sposób o wiele szybciej przyswajamy nowe słówka.

Co do negatywnych stron zestawu, to do chwili obecnej żadnych nie znalazłam. Może po przerobieniu większych partii materiału coś się znajdzie. Na razie jestem jak najbardziej zachwycona zestawem i od niego mam zamiar zacząć mój projekt, przeplatając go oczywiście użyciem również innych materiałów.

__________________________________________________________________________________

Na ostatnią lekcję niemieckiego, w ramach zaliczenia roku w szkole musiałam przyswoić informacje na temat Niemiec: Ile mają landów i jakie, rzeki, góry, liczba ludności, największe miasta itp. Przyznam, że informacji było sporo, no ale takie zadanie miałyśmy, żeby zaliczyć rok. Z pomocą po raz kolejny przyszły mi fiszki, które nie dość, że pomagają przy nauce słownictwa i gramatyki to jeszcze możemy dowiedzieć się wielu ciekawych rzeczy na temat interesującego nas kraju :)


Tytuł: FISZKI: Poznaj Niemcy 
Malutkie pudełeczko zawierające zaledwie 100 kartoników. Przyznam szczerze, że w życiu nie pomyślałabym, że można się z nich nauczyć tak wiele, a i tak nie przerobiłam jeszcze ich wszystkich.

Fiszki mają na celu przybliżenie nam geografii, polityki, historii i kultury danych krajów - tutaj akurat niemieckojęzycznych. Myślę, że jest to taki zbiór podstawowej wiedzy, którą każdy uczący się języka powinien posiadać.

Dowiemy się z nich co jemy w Niemczech na Wigilię, gdzie dzieci szukają pisanek i słodyczy w Niedzielę Wielkanocną, jaki kraj nie przystąpił do UE czy jakiego wyznania najczęściej są Niemcy i Szwajcarzy.


Myślę, że warto zainwestować te 8zł i przyswoić podstawową wiedzę na temat naszych ulubionych krajów, poprzez przyswajanie języka. To naprawdę niewielki wydatek a myślę, że nauka poprzez zabawę z fiszkami jest dużo przyjemniejsza ;)


Ufff... znów się rozpisałam, ale mam nadzieję, że kogoś zainteresują recenzje ww. pozycji. 
Zdecydowanie będą mi one towarzyszyć w moim projekcie.
A w następnej notce znów będzie trochę o motywacji i przedstawię Wam
kolejną piosenkę, która motywuje mnie do działania i często mi towarzyszy ;)

21 kwietnia 2012

JĘZYKI: Projekt 1: Hiszpański w rok!


Tak, tak wiem - nie jestem oryginalna! Podobny projekt, tyle że z Włoskim zaczęła już Klaidua, na której bloga serdecznie zapraszam, ale pomysł tak bardzo mi się spodobał, że już jakiś czas temu pomyślałam o tym, żeby i w moje życie takowy wprowadzić ;) Mam zamiar przez rok opanować hiszpański na poziomie przynajmniej mocne B1. Nie chcę celować ani za wysoko ani za nisko, żeby mieć motywację, ale nie zrazić się też jeżeli coś nie pójdzie po mojej myśli. Uważam, że B1 będzie idealne i w rok spokojnie jestem wstanie do tego poziomu dobić - szczególnie, że za tydzień zaczynają się najdłuższe wakacje mojego życia ;) Planuje też jeszcze jeden podobny projekt, ale o nim następnym razem ;]

Nie wiem jeszcze dokładnie jak to będzie wyglądać, z jakich materiałów będę korzystać, ale na pewno wśród nich znajdą się pozycje zarówno z Edgarda jak i Wydawnictwa Cztery głowy. Dodatkowo zgromadziłam już kilka ciekawych podręczników, audiobook'ów, więc myślę, że materiałów mi nie zabraknie. Grunt, żeby motywacji starczyło, ale myślę, że i to problemem nie będzie, bo kocham się zarówno w Hiszpanii jak i hiszpańskim, więc wiem, że dam sobie radę!

Start projektu określam na: 23 maja 2012r.! Dlaczego akurat ten dzień? Jest to dzień po mojej ostatniej maturze, wtedy będę już oficjalnie miała wakacje i będę mogła poświęcić się językom ;)

A co do tego czasu? Też będę się uczyć tyle, że na spokojnie, samych podstaw, utrwalam sobie to co już umiem i ewentualnie uzupełniam braki z fiszkami, które chciałabym dzisiaj przedstawić.


grafika
Tytuł: FISZKI - język hiszpański: STARTER
Kiedy pierwszy raz zobaczyłam to malutkie pudełeczko z zaledwie 300 fiszkami stwierdziłam, że mimo mojej początkującej dopiero znajomości języka hiszpańskiego pewnie niewiele rzeczy mnie zaskoczy. Skoro już kilka razy powtarzałam i utrwalałam sobie te wszystkie cześć, jak się masz, skąd jesteś, to co tutaj może być innego.

Szybko zabrałam się za naukę i już po pierwszej "sesji" miałam przerobione jakieś 40 kartoników, gdyż 95% słówek i zwrotów znałam. Dopiero potem zrobiły się schody, których nie podejrzewałam, że się pojawią. A jednak! Podejrzewam, że osoby, które uczą się już od jakiegoś czasu nie będą miały wielkich problemów z kolejnymi kartonikami, ale dla mnie w większości to już nowość, więc nauka szła wolniej, ale bardzo efektownie. Aktualnie przerobiłam 1/3 kartonika i jestem mega zadowolona. Wszystko po prostu wchłaniam! Całość podzielona jest na 14 kategorii, więc kiedy siadam sięgam po kategorię poprzednio przerabianą i powtarzam a zaraz po tym sięgam po nową kategorię i uczę się nowej partii materiału i całość powtarzam. To co sprawia mi większą trudność i na dwa razy nie jestem wstanie zapamiętać przekładam w przegródkach memoboxu, który jest dołączony do zestawu i powtarzam większą ilość razy. 



Jedna rzecz mnie naprawdę bardzo pozytywnie zaskoczyła i bardzo się cieszę, że wydawnictwo o tym pomyślało! Czasowniki na fiszkach wraz z ich odmianą! Często jest tak, że uczymy się nowego czasownika i o ile odmienia się on regularnie jest fajnie, bo automatycznie wiemy jak się za niego zabrać, ale jeżeli nie jest i się tego od razu nie dowiemy to jest problem, bo zaczniemy uczyć się błędnie! Wydawnictwo o tym pomyślało i od razu każdy czasownik jest odmieniany. Dzięki temu nauczyłam się już kilku czasowników nieregularnych bez większego problemu nie wiedząc wcześniej, że nie odmieniają się one w standardowy sposób.

Cieszę się, że mam okazję uczyć się właśnie z tym starterem, bo dowiedziałam się wielu ciekawostek o użyciu słówek czy odmianie, które bywają pomijane nawet w podręcznikach. Miałam już okazję wykorzystać moją wiedzę w praktyce i popisać z pewnym Hiszpanem. Gdyby nie odmiana czasowników na fiszkach, myślę że albo unikałabym odpisania na wiadomości, albo skorzystałabym z translatora, który wszyscy wiemy jak działa! Jestem ciekawa czy fiszki na kolejnych poziomach wyglądają tak samo, bo jeżeli tak to myślę, że moje potwierdzenie o nauce z fiszkami Wydawnictwa Cztery Głowy to już tylko formalność ;)

No i znów się troszkę rozpisałam, ale wszystko mi tak tematycznie pasowało ;)
Dziękuję wszystkim, którzy dobrnęli do końca - jesteście wielcy!
A jak Wam idzie nauka języków? Zaczynacie jakieś nowe z początkiem wakacji, 
czy może intensywniej skupicie się na aktualnych, których się uczycie?
No i co myślicie o "moim" projekcie - jestem bardzo ciekawa ;)

18 kwietnia 2012

JĘZYKI: Łamanie barier czyli uczymy się konwersować w języku obcym


A skoro jesteśmy już przy angielskim i jego rozwijaniu to niezmierne ważne jest ćwiczenie mówienia. W końcu po co nam znajomość języka, jeżeli nie potrafimy jej wykorzystać. Pisanie i czytanie jedną drogą a niestety mówienie inną - tą znacznie trudniejszą.

Ostatnio rozmawiałam z paroma osobami na temat języków i wszyscy się pytali jak zacząć mówić, co zrobić, żeby się przełamać i otworzyć, jak zwalczyć strach, otworzyć japę i wydusić coś z siebie. Niestety, moim zdaniem nie ma złotego środka, musimy próbować a na pewno nam się uda. Samej zajęło mi sporo czasu, żeby zacząć rozmawiać, ale się przełamałam i wyszło mi to tylko na dobre. Teraz nie mam problemów z odezwaniem się i już nawet konwersowałam po hiszpańsku, mimo że mój hiszpański to  znajomość zaledwie kilka zdań ;) 

To w czym na dzień dzisiejszy mogę Wam pomóc, żeby się przełamać w mówieniu to jedynie recenzja produktu, który miałam okazję wypróbować. Znów chodzi o fiszki, ale tym razem typowo konwersacyjne.

grafika
Tytuł: Angielski Fiszki Konwersacje
Jest to zestaw 300 kartoników - nie myślcie sobie, że to taka niepozorna liczba, bo mimo tych 300 kartoników uczymy się o wiele więcej. 

Tytuł ten powstał właśnie, by pomóc osobom, które boją się zacząć mówić. Z fiszkami uczymy się zarówno słówek, zwrotów jak i całych zdań. Do zestawu dołączony jest memobox, płyta CD oraz etui. 

Przyznam się, że początkowo nie wiedziałam czego mam się po zestawie spodziewać i czy nie będzie dla mnie zbyt nisko poziomem - został on określony na A2-B2.Teraz już wiem, że słówek, które pozwalają nam się komunikować nigdy nie za wiele. Były oczywiście takie kartoniki, które bez problemu powtarzałam i była to tylko dla mnie formalność, ale znalazły się też takie, które odświeżyły zagubione gdzieś w mojej pamięci zwroty. 

W zestawie znajdziemy fiszki podzielone na 13 kategorii, m.in:. rozpoczynanie i kończenie rozmowy, relacjonowanie wydarzeń, udzielanie rad, porównania, wyrażenia łączące. Dlatego też zestaw jest świetny zarówno dla osób zdających maturę jak i dla tych, którzy tak po prostu chcą zacząć mówić. 


To co najbardziej spodobało mi się w zestawie to transkrypcja fonetyczna wyrazów. Będąc w autobusie, kiedy nie mam przy sobie płytki bądź nie mam możliwości odsłuchania poprawnej wymowy, mogę sama dowiedzieć się z transkrypcji jak powinnam dane słówko przeczytać. Dodatkowo dla tych, którzy nie znają znaków fonetycznych, wydawnictwo dorzuciło osobną fiszkę, na której mamy przedstawione zasady ich czytania. 

Nie bierzcie też tego za pewnik, że jeżeli zakupicie takie pudełeczko i przerobicie wszystkie kartoniki to jakimś magicznym sposobem zaczniecie po prostu mówić, bo to się nie stanie. Wydawnictwo wyszło jedynie na przeciw naszym potrzebom i pomaga przebyć bariery, ale to my musimy zadecydować czy skorzystamy z tej dodatkowej pomocy i zaczniemy mówić, czy na dobre otoczymy się murem i nie odezwiemy słowem.


A jak u Was wyglądało przełamanie barier i rozpoczęcie konwersacji? Przyszło Wam to bez trudu, czy rzeczywiście było tak ciężko jak wielu osobom? A może nadal zmagacie się ze strachem?

2 kwietnia 2012

Hiszpański Karteczki (Fiszki) 1000 najważniejszych słów i zdań dla początkujących

grafika
Kolejna pozycja, kolejne fiszki. Z tej serii mamy dostępnych kilka języków: Angielski, Francuski, Niemiecki, Włoski, Rosyjski i Hiszpański - tak więc jest w czym wybierać. Ja miałam przyjemność jedynie z fiszkami do hiszpańskiego, ale myślę, że wszystkie skonstruowane są tak samo.

Moja pierwsza myśl co do tego zestawu? WOW! 1000 fiszek? Przecież nigdy tego nie przerobię, jest ich tak wiele a mój hiszpański tak słaby, więc pewnie nie będę znała większości słówek. Tyle godzin nauki przede mną. Ale wiecie co? Pomyliłam się! No może nie do wszystkiego, bo naprawdę wielu słówek nie znałam i nadal nie znam, bo jestem w trakcie nauki, nie przerobiłam jeszcze wszystkich kartoników, ale myliłam się co do kwestii "Tyle nauki przede mną". Nauka z fiszkami jest na tyle łatwa, prosta i przyjemna, że tak naprawdę idę jak burza ;) Wystarczy 10 minut dziennie na powtórki i co np. 3 dni dorzucenie jakieś partii materiału i spokojnie jesteśmy wstanie opanować słówka. To co mi się podoba w fiszkach wydawanych przed Edgard'a a czego nigdy nie chciało mi się robić samej to przykłady użycia słówka w zdaniu. Jest to niezwykle pomocne zarówno przy zapamiętywaniu słówka - ponieważ widzimy jego użycie w zdaniu, ale też przy poznawaniu i utrwalaniu konstrukcji gramatycznych. Tak naprawdę mamy 2 w 1, bo przez naukę słówek poznajemy również gramatykę.