31 października 2013

Obejrzyj, wzrusz się, podyskutuj! - Teatr cieni Attraction

Nie wiem czy oglądacie programy rozrywkowe typu Mam Talent. Ja osobiście bardzo je lubię, ponieważ można odkryć różne perełki, które nie miały jeszcze okazji się wybić. Jedną z takich niedawno odkrytych perełek jest teatr cieni Attraction, który przyjechał do nas z Ukrainy i podbił moje serce swoim sobotnim występem. Nie ukrywam, że i łza się w oku zakręciła, ponieważ tutaj nie chodzi już o sztukę samą w sobie. Tym, co robią, opowiedzieli tak piękną, brutalną, ale zarazem prawdziwą historię, że nie można było na to w żaden sposób nie zareagować. Zresztą zobaczcie sami:


Piękne, prawda? Nie mogłam wyjść z podziwu dla tego rodzaju sztuki. Już na etapie castingu powalili mnie tym co robią, bo trzeba przyznać, że na co dzień nie oglądamy tego rodzaju występów a do tego swój talent potrafili wykorzystać do stworzenia czegoś tak pięknego. Niesamowite. Jestem pod niesamowitym wrażeniem i jestem ciekawa, co pokażą dalej i czym nas zachwycą. A Wy, co uważacie na ten temat? Poruszył Was ten filmik, czy raczej taki rodzaj sztuki jest Wam obojętny? Jak zwykle zachęcam do dyskusji! :)

30 października 2013

Miasto upadłych aniołów. Cassandra Clare.

Tytuł: Miasto upadłych aniołów
Autor: Cassandra Clare
Wydawnictwo: MAG
Strony: 488
Cena: 39,00zł
Po wojnie wszystko się zmieniło. Clary nareszcie zaczyna szkolenie Nocnego Łowcy, o czym marzyła od długiego już czasu. Jej matka była temu przeciwna, ale ostatecznie dała się przekonać. Nie jest jednak zachwycona faktem, że jej córka spotyka się z Jacem. Clary się tym nie przejmuje, bo sama ma sporo problemów. Szkolenie idzie po jej myśli, ale oddalają się od siebie z Jacem. Dziewczyna nie wie co się dzieje, ale czuje, że chłopak jej unika. Na szczęście nie ma zbyt wiele czasu na zamartwianie się, ponieważ zbliża się ślub jej mamy i Luke'a. 

Jak zwykle sielskie życie nie może trwać zbyt długo. Ktoś zabija Nocnych Łowców. Trop pada na wampiry, ale nikt nie spodziewa się kto tak naprawdę za tym stoi. We wszystko coraz bardziej wmieszany jest Simon, którego wszyscy chcieliby mieć po własnej stronie z racji bycia Chodzącym za Dnia. Do tego wszystkiego spotyka się on równocześnie z Maią i Isabelle, które o sobie nawzajem nie wiedzą, więc szykuje się kolejna krwawa jatka ;)

O ile trzy poprzednie tomy bardzo mi się podobały (Miasto Szkła troszeczkę mniej) i dobrze się je czytało, z tym miałam problem. Pierwsza połowa książki bardzo mnie irytowała i często męczyła - nawet bardziej niż poprzedni tom. Denerwowało mnie niezdecydowanie Jace'a i tak naprawdę okłamywanie Clary. Sama jestem zwolenniczką szczerości, nawet tej bolesnej, niż zatajania pewnych spraw. Być może dlatego ciężko było mi przebrnąć przez początek. Później było już tylko lepiej. Więcej akcji. Więcej Podziemnych. Więcej bohaterów. Więcej wszystkiego. 

29 października 2013

Pokochaj niemiecki!

Tak. Ja nie żartuję! I Pani Agnieszka Drummer też nie. Dlaczego o niej wspominam? A no dlatego, że to ona składnia nas ku temu, by niemiecki pokochać. Jak część z Was dobrze wie, od jakiegoś czasu (raczej z większą ilością porażek niż sukcesów na koncie) walczę z niemieckim. Każde nasze spotkanie było dość bolesne i nic nowego z naszego kontaktu się nie rodziło. Przerabiałam podręczniki, kursy internetowe, samouczki, magazyny, kasety, płyty i wszystko co było pod ręką. Niestety nic się w moim przypadku nie sprawdziło i zawsze ten biedny niemiecki był gdzieś tam na drugim planie, porzucony i zapomniany.

Wiele się zmieniło, gdy wyjechałam do Niemiec. Tylko na kilka dni, ale moje postrzeganie tego języka diametralnie się zmieniło. Co prawda niewiele zrobiłam w kierunku ponownej nauki, ale przynajmniej nastawienie uległo poprawie. Ostatnio zrobiłam sobie postanowienie, że albo teraz, albo nigdy. Odpoczęłam od niemieckiego i muszę przyznać, że nawet troszeczkę za nim zatęskniłam. Tak więc przyszedł najwyższy czas, by do niego wrócić i nasz romans rozpocząć raz jeszcze. I tutaj z pomocą przyszła do mnie książka Pokochaj niemiecki!

28 października 2013

I jakże ja wyjdę z tego labiryntu!

Tytuł: Szukając Alaski
Autor: John Green
Strony: 320
Wydawnictwo: Bukowy Las
Cena: 34,90zł
Tak, tak. Ci, którzy kojarzą ten cytat już wiedzą o czym dzisiaj mowa. Ci, który obserwują mnie na facebooku również wiedzą o czym mam zamiar pisać. Resztę, niezaznajomioną z tematem, informuję, że dzisiaj piszę na temat "Szukając Alaski", świetnie znanego już z wcześniej wydanych przez Bukowy Las pozycji Gwiazd naszych wina oraz Papierowe miasta, Johna Greena. Książka bardzo mnie zaintrygowała, ale w pewien sposób obawiałam się spotkania z nią. John Green rozkochał mnie w sobie pisząc Gwiazd naszych wina a i Papierowe miasta, których nie miałam jeszcze przyjemności czytać, bardzo dobrze są oceniane. Obawiałam się więc, że lektura przedstawiona nam na samym końcu, okaże się kompletną klapą.

Jak zwykle, niepotrzebnie się tym przejmowałam, ponieważ John Green po raz kolejny udowodnił, że jest wartościowym pisarzem. Co prawda Szukając Alaski nie powaliło mnie na kolana i po skończeniu książki nie zostawiło w totalnym osłupieniu z tak zwanym kacem książkowym, który miałam po GNW, ale mimo wszystko, muszę przyznać, że tytuł ten czyta się szybko, przyjemnie i nie pozostawia on po sobie braków, bądź rozczarowania, którego bałam się najbardziej.

27 października 2013

¿Español? Sí, gracias nr 24 | październik-grudzień 2013

   Tytuł: ¿Español? Sí gracias
   Numer: 24 | październik-grudzień 2013
   Strony: 34
   Wydawnictwo: Colorful Media
   Cena: 10,90zł
Pierwsze na co zwróciłam uwagę, gdy zobaczyłam ten numer to przepiękna pierwsza strona. Uwielbiam zdjęcia tego typu i sama często robię podobne, gdy zwiedzam inne miasta, więc zdjęcie na okładce po prostu mnie urzekło. Do tego niezwykle zachęcający nagłówek: "Cuba. La isla que intriga e inspira". Nie pozostało mi nic innego jak usiąść z magazynem i zacząć go czytać.

Ale, ale.. zanim o treści, muszę powiedzieć, że spodobała mi się jedna rzecz. Poprzednio był to nowy sposób wyróżniania słówek, który nadal jest stosowany, a tym razem chodzi mi o oznaczenia poziomów tekstów. Jest to niezwykle użyteczne, gdyż nie muszę porywać się z motyką na słońce i zastanawiać, dlaczego kompletnie nic z tekstu nie rozumiem, bo tym razem ma on oznaczenie poziomu C1. Mój hiszpański nadal jest bardzo początkujący, więc nie mam nawet co liczyć na zrozumienie tej treści, więc mogłam bardziej przyłożyć się do łatwiejszych tekstów, które nie demotywowały mnie do dalszej nauki.

Tak więc po kolei... Na początek znów kilka ciekawostek. Dowiadujemy się dlaczego kocie wąsy są aż tak ważne, czy dlaczego misie polarne są białe. Potem dział Noticias przedstawia nam hiszpański problem, napisany na poziomie B1: Czy edukacja hiszpańska się chwieje?, artykuł z pogranicza poziomów A2-B1 o najmłodszym fizyku w Europie, który jest Hiszpanem oraz artykuł na poziomie C1 o skarbniku imieniem Luis, którego nazwisko kojarzy się teraz z korupcją.