
Tytuł: Mój Pan i Władca
Autor: Tehmina Durrani
Wydawca: Amber
Ilość stron: 288
Kolejna i już ostatnia w najbliższym czasie książka o problemach kobiet w świecie Islamu. Przyznam, że tę czytało mi się najgorzej z wszystkich przedstawionych na blogu. Główna bohaterka to jak zwykle uwięziona w tamtym świecie buntowniczka, która chce być niezależna.
Wszystko byłoby ok, ale….
No właśnie to ale. Zostawiła wspaniałego męża dla innego faceta. Już sam rozwód dla kobiety i rodziny w tamtym świecie to hańba a ten nastąpił z jej własnej woli. Wyszła ponownie za mąż za pakistańskiego polityka, któremu również rozbiła małżeństwo. Oczywiście jak już pewnie podejrzewacie była między nimi wielka miłość, ale coś poszło nie tak. Jak wspomina okładka, Tehmina przez lata żyła w zniewoleniu i była upokarzana. Wszystko działo się w zaciszu ich domowego ogniska. W końcu żona polityka, która pokazuje się razem z nim musi się prezentować jako kochająca żona, która mimo wszystko wspiera męża. Taka była przez wiele lat nasza bohaterka. Po pewnym czasie się zbuntowała. I co z tego wyszło? Jeżeli macie ochotę to przeczytajcie książkę, nie będę zdradzała treści całej książki.
To co strasznie mi się nie podobało i naprawdę męczyło to niezdecydowanie bohaterki. Początkowo mamy obraz tego co się dzieje w jej świecie, zaś w drugiej części obserwujemy zmiany w jej psychice. Raz męża kochała, innym razem nienawidziła. Raz od niego odchodziła i stawiała warunki by za chwilę do niego wrócić i zachowywać się jakby nic się nie stało. To było najbardziej denerwujące, bo Tehmina sama nie wiedziała czego chce. A tak poza tym to kolejna pozycja opowiadająca o ciężkim życiu kobiet w świecie islamu, która potwierdza, że wiele kobiet w tamtych krajach ma podobne problemy.
