23 czerwca 2012

LITERATURA: Talent nie istnieje, Artur Król

grafika
Tytuł: Talent nie istnieje. Droga do praktycznego osiągania mistrzowskich umiejętności
Autor: Artur Król
Ilość stron: 120

¨Większość z nas została wychowana w przekonaniu, że talent istnieje. Że to dar, który przyniosła nam ewolucja, czy jakaś siła z zaświatów, odpowiadająca za natchnienie i umiejętności. [...] A co, jeśli coś takiego jak 'talent' nie istnieje?" Jeżeli chodzi o mnie to nie załamałabym się, bo uważam, że ja nie mam żadnego talentu. Dzięki takiemu stwierdzeniu podniósłby się mój poziom motywacji, bo oznacza to, że i tak mogę osiągnąć wszystko o czym marzę. 

Książka powstała po to, by udowodnić nam, że talent jest mitem, że są w nas możliwości, po które musimy tylko sięgnąć. Dzięki tej pozycji dowiemy się co to jest ćwiczenie celowe i jak je wprowadzić do naszego 'treningu' oraz jak zaplanować ćwiczenia, żeby zostać mistrzem w wybranej przez nas dziedzinie.

Książka podzielona jest na 8 rozdziałów. Poświęcone są one zarówno mitowi jakim jest talent, cechom celowego ćwiczenia, pułapkom w drodze do mistrzostwa jak i ewolucji metod nauki. Pan Artur na każdej stronie stara się nam udowodnić, że talent nie istnieje i rzeczywiście używa do tego wielu różnorodnych przykładów. Jeżeli chodzi o mnie - zostałam przekonana! Wiem, że mogę zrobić wszystko co tylko będę chciała. Ale skoro "talent nie istnieje" to jak? Odpowiedź jest prosta: Zasada 10 000 godzin! Odpowiedź niby prosta, ale dojście do mistrzostwa w danej dziedzinie niestety już takie nie jest. 

Myślę, że na szczególną uwagę zasługuje również okładka! Po prostu się w niej zakochałam. Przepiękny niebieski kolor wprost mnie do niej przyciągnął i niemal siłą zmusił do zgłębienia tajemnicy celowego ćwiczenia i zasady 10 000 godzin ;) 

Ogólne wrażenia? Zagadnienie ciekawe, ale myślę, że nie skorzystam zarówno z wszystkich punktów celowego ćwiczenia jak i zasady 10 000 godzin. Dlaczego? Nie muszę zostawać mistrzem w dziedzinach, które mnie interesują. Jednak wiele wskazówek i ćwiczeń w książce jest na tyle ciekawych i motywujących, że na pewno o nich nie zapomnę i będę do nich wracać.


Za książkę dziękuję serdecznie księgarni internetowej Sensus


21 czerwca 2012

Kiki van Beethoven, Eric-Emmanuel Schmitt

grafika
Tytuł: Kiki van Beethoven
Autor: Eric-Emmanuel Schmitt
Wydawca: Znak
Ilość stron: 152

Po dwóch świetnych pozycjach Pana Schmitta skusiłam się na kolejną. Piękna okładka, ciekawy tytuł no i płyta w środku, której okazało się, że jednak nie miałam - egzemplarz z biblioteki. Nic tylko usiąść w fotelu z kubkiem ciepłej herbaty i zatopić się w słowach.

Jest to kolejna pozycja, w której znajdziemy opowiadania. Tym razem tylko dwa. W pierwszym poznajemy tytułową Kiki, która mieszka w domu spokojnej starości. Pewnego dnia kupuje maskę Beethovena i od tego czasu wszystko się zmienia, wszytko kręci się wokół maski - dzięki niej wracają wszystkie wspomnienia. Drugie opowiadanie pt. "Kiedy pomyślę, że Beethoven umarł, a tylu kretynów żyje" to historia związku pisarza z Beethovenem. Dowiadujemy się jakie mieli ze sobą relacje już od młodości autora i jak one na niego wpłynęły.

Niestety, ale ta książka Schmitta nie przypadła mi do gustu. O ile poprzednie czytałam z zapartym tchem, nie mogąc się od nich oderwać, z tą się męczyłam. Moim zdaniem pierwsze opowiadanie jest ciekawsze niż drugie, ale mimo wszystko książka jako całość nie spodobała mi się. Myślę jednak, że do wielu osób może ona trafić, szczególnie jeżeli są fanami Schmitta bądź fanami Beethovena. Na moje odczucia w stosunku do książki mogła też wpłynął znikoma znajomość twórczości Beethovena, przez co nie potrafiłam się wczuć w sytuację bohaterów.

19 czerwca 2012

LITERATURA: Mapy myśli - co gdzie i jak!

grafika
Autor: Marcin Matuszewski, Radosław Lasko
Ilość stron: 144

"Mapy myśli" to książka napisana przez Marcina Matuszewskiego - twórcę i właściciela Centrum Szkoleniowego Intelektualnie.pl oraz Radosława Lasko - praktyka i entuzjastę technik szybkiej nauki. Panowie przede wszystkim stworzyli pozycję, aby nauczyć nas tworzyć mapy myśli, ale też szybciej i łatwiej zapamiętywać nowe informacje oraz zwiększyć naszą zdolność do twórczego myślenia.

Jestem pewna, że wielu z Was słyszało o Mapach Myśli. Jest to też temat często poruszany na blogach! Ja o MM słyszałam już jakiś czas temu, ale jakoś nigdy ich nie stosowałam. Nie chodziło o fakt, że nie spodobała mi się ta metoda nauki, czy nie działała na mnie, ale po prostu nie potrafiłam z niej korzystać. Próbowałam już kilka razy, ale za każdym traciłam motywację, bo nie wiedziałam co rysować, jak rysować i co to tak naprawdę mi da. Moje tak naprawdę nieudolne mapy myśli nadal wiszą na tablicy korkowej nad łóżkiem, ale nigdy do nich nie wróciłam.

Po lekturze tej książki zrozumiałam w czym leży problem i dlaczego uznałam tą metodę za złą. Po prostu źle z niej korzystałam. Co prawda narysowanie takiej MM to nie jest jakaś wielka filozofia i każdy z nas może to zrobić, ale myślę, że warto o tym trochę poczytać, poznać różne metody ich rysowania i krok po kroku zobaczyć jak powstaje jakakolwiek MM - ta pozycja nam to umożliwia. Autor na kilkunastu stronach krok po kroku pokazuje jak rysować MM, jakie metody czy sztuczki stosować, by mapa była ciekawsza, żebyśmy lepiej i więcej zapamiętywali no i żebyśmy mieli ochotę do niej wrócić i zrobić powtórkę.

Przyznam szczerze, że po przeczytaniu tej pozycji wszystko sobie ułożyłam, wiem co i jak i zyskałam nowe pokłady motywacji. Tym razem do rysowania MM przysiądę z o wiele większym entuzjazmem i mam nadzieję, że mapy wspomogą mnie w moich projektach nauki języków w rok i nie tylko ;)

Za książkę serdecznie dziękuję księgarni internetowej Sensus!


Do tematu map myśli pewnie będę jeszcze wracać, ale na razie chciałabym się dowiedzieć, czy wy stosujecie Mapy myśli? Co o nich myślicie? Pomagają Wam czy niekoniecznie?
W jaki sposób uczyliście się z nich korzystać? Metodą prób i błędów, z internetu, z książki tak jak ja czy jeszcze innymi sposobami?

18 czerwca 2012

LITERATURA: Czytaj dwa razy szybciej, Marcin Matuszewski

grafika
Autor: Marcin Matuszewski
Ilość stron: 144

"Czytaj dwa razy szybciej!" to błyskawiczny kurs szybkiego czytania. Dzięki niemu nie tylko mamy okazję nauczyć się czytać dwa razy szybciej, ale też zapomnieć o dekoncentracji czy zacząć szybciej przyswajać wiadomości. Jest to poradnik napisany przez Pana Marcina Matuszewskiego - twórcę i właściciela Centrum Szkoleniowego Intelektualnie.pl oraz sieci szkół pod tą samą marką.

Jako, że książeczka ma zaledwie 144 strony od razu chwyciłam ją w swoje łapki i zaczęłam przyswajać wiedzę, w końcu jestem otoczona książkami i mam sporo zaległości w czytaniu, więc możliwość czytania dwukrotnie szybszego okazała się dla mnie bardzo atrakcyjna. 
Na samym początku mamy test - ile słów na minutę czytamy. Usiadłam wygodnie na kanapie i sprawdziłam. Mój wynik to 187 słów na minutę. Nie wiem czy to dużo, czy mało, ale chcąc dowiedzieć się, czy książka rzeczywiście mi pomoże, musiałam to sprawdzić. 

Następnie przechodzimy do ćwiczeń poprawiających szybkość czytania. Są to ćwiczenia poszerzające pole naszego widzenia. Przyznam szczerze, że czym dalej w las, tym więcej miałam problemów, bo mój wzrok peryferyjny nie działał tak dobrze jak sądziłam, ale czym więcej ćwiczeń wykonałam, tym szło mi lepiej. Kolejną częścią są również ćwiczenia, jednak określone przez autora jako "hardkor". Niektóre rzeczywiście takie były i sprawiły mi dużo problemów, ale niektóre okazały się przyjemniejsze niż te wcześniej. 
W "prezencie", o którym jest mowa w dalszej części książki, możemy z podanej strony pobrać rytm, z którym mamy ćwiczyć czytanie. Na początku jest on dość wolny i bez problemu czytałam kolejne linijki tekstu, jednak stawał się on coraz szybszy i pod koniec zdecydowanie nie nadążałam! Jestem jednak pewna, że wszystko jest do wyćwiczenia! 

Ostatnią częścią książki jest test. Kolejny tekst, przy którym możemy sprawdzić jak szybko tym razem czytamy. Zdziwiłam się, że to JUŻ i po tak krótkiej lekturze miałabym nagle czytać szybciej. I to dwa razy! Przecież to nie możliwe, ale postanowiłam spróbować. Końcowy wynik mnie zaskoczył - 322 słowa na minutę! Okazało się, że nie czytam o 100% szybciej, ale o  58% już tak! Myślę, że to świetny wynik po tak krótkim czasie pracy z przedstawionymi zadaniami. Przyznam się też bez bicia, że nie przerobiłam też wszystkich zadań od A do Z. Mam zamiar nadal pracować z tą książką, ćwiczyć widzenie peryferyjne i sprawdzić swój wynik np. za tydzień i miesiąc. Jestem ciekawa jak mi pójdzie - jeżeli wy też mogę dać znać! :)


Za książkę serdecznie dziękuję księgarni internetowej Sensus!


15 czerwca 2012

LITERATURA: Klub matek swatek, Ewa Stec

grafika
Tytuł: Klub matek swatek
Autor: Ewa Stec
Ilość stron: 400

KMS - czyli tytułowy Klub Matek Swatek. Organizacja założona przez matki, dla matek, które nie chcą by ich dzieci skończyły jako stare panny czy kawalerowie. Tylko nie mylcie jej z organizacją matrymonialną! O nie! Tutaj Panie po prostu pomagają losowi i szczęściu. Nie umawiają dzieci na randki, żeby te się nie zraziły. One układają wydarzenia tak, żeby dzieci same się umówiły na randkę i zakochały w sobie od pierwszego wejrzenia. Tak też jest w przypadku Beaty, która jest mamą Ani. Martwi się o swoją córeczkę i chce dla niej jak najlepiej. W tym celu korzysta z usług KMS! 

Przyznam się od razu i bez bicia! Zazwyczaj nie sięgam po książki naszych polskich autorów. Sama nie wiem dlaczego, zawsze tak po prostu było. Tym razem chciałam się przekonać, czy dobrze robię i czy jest to poprawna postawa, a w dodatku ta książka tak pięknie się do mnie uśmiechała - zaryzykowałam! Czy było warto? Zdecydowanie! Pani Ewa pisze co prawda prostym językiem, ale on do nas przemawia. Od książki nie mogłam się oderwać, tak dobrze się ją czytało. 

grafika
Ewa Stec - ma męża, dwoje nadaktywnych dzieci, niesfornego psa i wygląd nastolatki. Pochodzi z Kęt, skończyła iberystykę w Krakowie. Wyjechała z Polski, żeby poznawać świat i szukać swojego miejsca na ziemi. Zrezygnowała z pracy w londyńskim City, bo chciała zająć się wychowywaniem dzieci i pisaniem. Uwielbia hiszpańskie wino (czerwone), ludzi z poczuciem humoru i książki z happy endem. Takie czyta i tylko takie pisze.

To co w książce jest jak najbardziej na plus to postaci. Każda ma cechy, które wyróżniają ją na tle innych. Pani Ewa stworzyła je w taki sposób, że zawsze wiemy o kim mowa i na pewno się nie pogubimy w tym, kto z kim i o czym rozmawia. Do tego akcja. Z początku sądziłam, że będzie to historia dziewczyny, która nie może ułożyć sobie życia, poznaje fajnego faceta, ale we wszystko strąca się kochana mamusia. W WIELKIM skrócie to może i tak było, ale w rzeczywistości, akcja momentami była naprawdę zawiła. Nie zdawałam sobie sprawy, kto jest tym dobrym, a kto jest tym złym no i wątek z mamusią naprawdę ciekawy.

Podsumowując, jestem jak najbardziej na tak! Książka bardzo mi się podobała, od razu sięgnęłam po jej kontynuację, no i myślę, że przekonam się do polskich autorów i częściej będę sięgać po ich książki ;)


A na koniec chciałabym zaprosić Was na fanpage mojego bloga na facebook'u. Na razie jest tam dość pusto, bo dopiero go założyłam, ale myślę, że to Was nie zrazi. Będę Was informować o nowych postach i konkursach - niedługo zresztą będę jeden organizować, więc serdecznie zapraszam ;)