Obca pamięć
autora podobała mi się, ale nie wiedziałam, czego mogę spodziewać się po
Złodziejach planet. Na początku w ogóle nie brałam książki pod uwagę, bo pomimo
ciekawej okładki, skojarzyła mi się z historyjką dla dzieci a to już
niekoniecznie poziom literatury, który by mnie interesował. Ostatecznie się
poddałam i dałam jej szansę, chociaż nadal nie wiem co mnie tak naprawdę
przekonało.
Kadeci z
Akademii Ziemskiego Dowództwa Kosmicznego (ZDK), by zaliczyć odpowiednią liczbę
godzin wylatanych w kosmosie, odbyć mają rutynowy lot na pokładzie SS „Egipt”.
Nie spodziewają się, że krótki lot, odmieni ich życie. Okręt zostaje
zaatakowany przez obcą, nieznaną im jeszcze dobrze rasę, zwaną Tremistami. Od
sześćdziesięciu lat toczy się wojna między Tremistami a ludźmi, jednak nikt do
tej pory, nie wie kim oni są i czego chcą. Jedyne do czego doszli ludzie to
fakt, że nieznana im rasa jest wrogo nastawiona.
Ginie kapitan
i część załogi a reszta trafia pod niewolę na statek Tremistów. Dowodzenie na
statku przejmuje dwunastoletni Mason Stark, który już wkrótce dowiaduje się,
dlaczego Tremiści wybrali i zaatakowali akurat ich statek. Jeżeli chłopak nie
zapanuje nad nerwami i nie wymyśli planu idealnego, już wkrótce, ludzie będą
przegraną stroną w konflikcie.