Zazwyczaj tego nie robię, ale przy tej pozycji muszę. O Tancerzach Burzy nie można napisać, nie wspominając wydania tej książki. Jest ona po prostu nieziemska. Przepiękna okładka, której różne propozycje można było oglądać na fanpage'u Uroborosa na facebooku a do tego grafika przy każdym kolejnym rozdziale. Niby nic wielkiego, ale trzeba przyznać, że jest to uczta dla oczu czytelnika, która dodatkowo umila czas spędzony przy tej lekturze. Zanim jednak do lektury przejdziemy, polecam zapoznanie się ze zwrotami zgromadzonymi w słowniczku na końcu książki. Wiele z nich a dla niektórych nawet wszystkie mogą być nieznane i znacznie utrudniać odbiór lektury.
Wzruszająca i tragiczna opowieść o przyjaźni, miłości, wierności i zdradzie wciąga w strumień fantastycznych obrazów i oszałamiających barw, choć pozostawia też na języku gorzki posmak lotosowego dymu. Pierwsza część trylogii Wojna lotosowa wprowadza czytelników w świat wysp Shima, które, rządzone przez okrutnego szoguna, są na granicy przetrwania: toksyczny przemysł wyniszcza państwo, a władca dba wyłącznie o własne interesy. Tajemnicza, wszechmocna Gildia surowo każe każdego, kogo podejrzewa o Nieczystość. W tym świecie zaawansowana technologia przeplata się z japońską mitologią. W tych niespokojnych czasach szogun wydaje polecenie wyrok: wysyła Yukiko i jej ojca po gryfa – gatunek istniejący już tylko w legendach – co od początku jawi się jako zadanie niemożliwe do wykonania. Życie ojca i córki wisi na włosku, bo, jak wszyscy doskonale wiedzą, szogunowi się nie odmawia. Jednak misja okazuje się daleko bardziej niebezpieczna, niż niemożliwa.