Pokazywanie postów oznaczonych etykietą marzenia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą marzenia. Pokaż wszystkie posty

22 września 2012

LITERATURA: Zemsta, Sharon Osbourne

grafika
Tytuł: Zemsta
Autor: Sharon Osbourne
Wydawca: Telbit
Ilość stron: 400

"Dwie siostry. Jedno marzenie. Lepsza bierze wszystko."

Znacie Sharon  Osbourne? Tak, tak, to ta żona slynnego rockmana Ozzy'ego Osbourne'a. A dokładniej, Sharon jest brytyjską aktorką, ma trójkę dzieci: Aimee, Kelly i Jacka. Możecie ich znać z popularnego niegdyś programu na MTV "Rodzina Osbourne'ów". Po rozstaniu Ozzy'ego z zespołem Black Sabbath, Sharon została menadżerką męża. Jest ona też jurorką w amerykańskiej edycji "Mam Talent!". Postanowiła wykorzystać doświadczenie jakie zdobyła w showbiznesie i napisać książkę.

Margaret Michaels już jako mała dziewczynka marzyła o sławie, więc mając szesnaście lat opuściła rodzinny dom w Sheffield i udała się do Londynu, aby podbić serca tamtejszej społeczności. Niestety, jak to często bywa, nie wszystko szło po jej myśli. Mieszkanie miała malutkie a w nim nieznośną współlokatorkę, do tego wszystkie przesłuchania szły nie tak jak zaplanowała. Udało jej się jednak znaleźć pracę w barze, aby zarobić na utrzymanie. To właśnie tam poznała Derecka Stone'a. Przystojny, uroczy a przy tym niesamowicie tajemniczy mężczyzna. Wstrząsnął jej światem i sprawił, że nic już nie było takie same. Do czasu, aż zaszła w ciążę. Dereck uciekł z jej współlokatorką, zostawiając ją samą ze wszystkim na głowie. Na szczęście z odsieczą przybył jego niezastąpiony brat George, który wyciągnął Maggie z dołka.

Opowieść o Maggie to jedynie wstęp do historii. Tak naprawdę zaczyna się ona od jej dwóch córek: Chelsea, którą spłodził Dereck oraz jej młodszej siostry Amber, córki George'a. Margaret faworyzuje Amber i stara się zrobić wszystko, by jej ukochana córeczka zabłysnęła i pokazała światu na co ją stać. Niestety rolę w nowym serialu emitowanym przez BBC otrzymuje Chelsea, która nawet nie planowała wzięcia udziału w przesłuchaniu. Dziewczyny rosną, dojrzewają i obie chcą zostać światowymi gwiazdami. Tylko czy świat jest gotowy na przyjęcie ich obu? Świat showbiznesu jest niezwykle okrutny i nie obejdzie się łagodnie nawet z kochającymi się za młodu siostrami.

Sięgając po ten tytuł, nie spodziewałam się tak fantastycznej i porywającej historii. Książka dosłownie pochłonęła mnie, a ja z każdym kolejnym słowem byłam ciekawa jak życie Amber i Chelsa się potoczy. Dwie obiecujące, młode dziewczyny. Jedna od początku wspierana przez matkę, druga odstawiona na bok. Której się uda, a która pójdzie na dno. Na co dzień nie czytam żadnych pudelków, kozaczków i innych tego typu portali. Nie interesuje mnie życie gwiazd. Mam swoje i to nim staram się zająć. W tej książce jednak jest coś magnetyzującego, coś co sprawia, że chce się sięgnąć po więcej i zatopić w życie tych wyimaginowanych gwiazd.

Książka jest absolutnie dopracowana w każdym szczególe. Sharon dzięki swojemu doświadczeniu pokazała, jak życie przeciętnej osoby może się zmienić. W jednej chwili możesz być na szczycie, w drugiej natomiast na samym dnie. Osoby, którym ufasz, nie zawsze na to zaufanie zasługują, natomiast osoby, które często osądzamy, są wobec nas w porządku. Jako osoba popularna nie wiesz kto jest w stosunku do Ciebie fair a kto nie. W tym świecie fałsz, obłuda i seks są drugą jednostką monetarną.

Uważam, że książka Sharon spodoba się każdemu. Po jej lekturze na pewno w troszkę inny sposób możemy spojrzeć na celebrytów. Ich życie ma naprawdę bardzo dużo plusów, ale chyba jeszcze więcej minusów. Jeżeli więc jesteście ciekawi debiutu żony Ozzy'ego jak najszybciej sięgnijcie po ten tytuł! 


Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję portalowi zaczytajsie.pl

29 kwietnia 2012

PRYWATNIE: Absolwentka


No i nadszedł ten czas. Czas ukończenia liceum. Jestem już absolwentką i mam wykształcenie średnie. Szkołę ukończyłam ze średnią 4,56. Czy to dobrze czy źle - nie wiem! Wiem, że mi to wystarcza i jestem z siebie zadowolona. W piątek przystąpię do pierwszego egzaminu dojrzałości - z języka polskiego. Potem we wtorek matematyka i w czwartek angielski. 17 maja piszę geografię. 14 maja mam ustny polski a 22 maja ustny angielski i nim kończę moją "sesję". Siedem egzaminów, tylko siedem. Przecież dam radę! Ale przyznam, że kciuki się przydadzą, więc liczę na Wasze wsparcie ;) 

Wiem, że zaczęłam dosyć chaotycznie - i tak pewnie będzie też dalej - ale nie miałam pomysłu na piękną, literacką oprawę. Taka jest rzeczywistość, więc ujęłam ją najprostszymi słowami, tak jakbym po prostu z Wami rozmawiała. Musiałam wyrzucić z siebie te słowa, żeby dotarło do mnie, że te trzy lata minęły, okres przygotowań do matury praktycznie dobiegł końca i przyszedł czas na sprawdzenie siebie, a za niecały miesiąc będzie po wszystkim.

Muszę przyznać, że trochę mnie to przeraża. Większość z Was już studiuje, kończy studia, bądź ma rodzinę i dziecko. Macie inne, ważniejsze problemy i powiecie, że matura to bzdura - po prostu pikuś. Pewnie też tak powiem za jakiś czas, ale na chwilę obecną mam 18 lat i to jest moja rzeczywistość i tym aktualnie się przejmuję. Pewnie zastanawiacie się po co to wszystko piszę. Więc tłumaczę...

Matura jakoś specjalnie mnie nie przeraża - na razie. Myślę, że zdać zdam, a żeby dostać się na studia nie potrzebuję wyników z kosmosu - więc może dlatego ten stresik mnie jeszcze nie dopadł i podchodzę do tego na luzie. Tym co naprawdę mnie trapi to studia. Pisałam już post o tym czy uczelnia prywatna jest dobrym wyborem. Ostatecznie zdecydowałam się na studia na uczelni publicznej - co prawda nie wiem jeszcze na 100% na jakiej, ale jestem już blisko zadecydowania. Chodzi o to, że ostatnio zaczęłam się zastanawiać i rozmyślać czego chcę. Nadal obstawiam przy podróżach i językach, ale mimo wszystko mam wątpliwości. Czy ta turystyka to na pewno dobry wybór? Czy to nie są jakieś dziecięce marzenia, których nigdy nie spełnię? Czy nie lepiej wybrać jakiegoś innego kierunku, żeby mieć "fach w ręku" i zapewnioną spokojną przyszłość?

Te wszystkie pytania nasuwają mi się tylko z jednego powodu. Owszem, chcę podróżować, ale nie chcę zostawiać bliskich! Z jednej strony chciałabym np. po studiach wyjechać na rok czy dwa jako Au pair do Stanów, ale z drugiej strony nie wyobrażam sobie spędzać świąt z dala od rodziny i kotka! Tak za nim tez będę bardzo tęsknić! Nie wiem czy ta tęsknota nie będzie zbyt silna i nie zrujnuje tego co tak naprawdę chciałabym robić - bo przyznam szczerze, że nic innego mnie nie interesuje i w niczym innym siebie nie widzę. Tak po prostu. Marzę i o tych bliskich podróżach, ale marzę też o tych dalekich, za ocean i te powodują zamęt. Po prostu czuję się zagubiona....


Może ktoś z Was ma podobne problemy, albo dobrą radę? Może sami musieliście zostawić bliskich na dość długi czas? Jak sobie z tym radziliście? 
Będę wdzięczna za wszystkie opinie - zarówno od tych doświadczonych
jak i niedoświadczonych ;)

30 grudnia 2011

¡Feliz Año Nuevo!


No i rok dobiega końca. Czas na podsumowania i wyznaczenie nowych celów. Rozliczamy się z wszystkiego co zrobiliśmy w tym roku - czy to złych czy dobrych rzeczy. Nadchodzi szansa na lepsze jutro i jeszcze większe zaangażowanie w niektóre sprawy, poprawę samopoczucia, znajomości języków, zgubienia zbędnych kilogramów i wielu innych rzeczy. Nowy rok to tak naprawdę kolejny dzień, niby nic się nie zmienia, ale w moim mniemaniu nasza psychika nastawia się na poprawę wielu rzeczy. Tak jest przynajmniej ze mną. Nie ważne ile bym zrobiła czy nie zrobiła ten pierwszy styczeń napawa mnie optymizmem i nadzieją na to, że dany rok będzie o wiele lepszy od poprzedniego. I z tej właśnie okazji postanowiłam spisać listę moich postanowień, bo gdy piszę coś tutaj, na blogu, bardziej się tego trzymam ;)