30 listopada 2012

JĘZYKI: PIĄTKI Z ANGIELSKIM [2]


No i jak tam minął Wam tydzień? Idiomy nauczone? Ja muszę przyznać, że poszło mi świetnie i zrobiłam wszystko co zaplanowałam sobie na zeszły piątek. Mam nadzieję, że Wy również spełniliście swoje założenia! :)
Cały ten tydzień pracowałam nad zmianą wyglądu bloga. Co prawda nie jest ona diametralna, bo wprowadziłam tylko drobne poprawki, ale dokładnie o coś takiego mi chodziło. Przejrzyście i funkcjonalnie ;)

Na dzisiaj (i tak naprawdę cały tydzień) oprócz tych wszystkich audiobooków, książki po angielsku itd. zaplanowałam sobie drugi i trzeci okres warunkowy - bo zerowy i pierwszy już ogarnięte. Notatki wstawię jak już wszystkie conditionale będą zaliczone, może komuś przyda się to, co sobie zanotowałam ;) Jeżeli interesuje Was skąd biorę zasady gramatyczne to z podręczników do FCE i CAE, z których korzystałam kiedyś na zajęciach i z internetu.
A jeżeli chodzi o zagadnienia leksykalne to przygotowałam kilka i dla siebie i dla Was z zakresu FCE. Przerabiałam je już dawno temu, ale mało co zostało w głowie, więc takie odświeżenie i douczenie na pewno wyjdzie mi na dobre!

Extreme adjectives - czyli mocne przymiotniki na zasadzie zły --> okropny, dobry --> wspaniały

attractive --> gorgeous   atrakcyjny - olśniewający
ugly --> hideous   brzydki - szkaradny/ochydny
dirty --> filthy  brudny - obrzydliwy/bardzo brudny
clean --> spotless  czysty - nieskazitelnie czysty
hot --> boiling  gorący - upalny
cold --> freezing  zimny - lodowaty
surprised --> astounded  zdziwiony - zdumiony
funny --> hilarious  zabawny - komiczny
angry --> furious  zły - wściekły
tired --> exhausted  zmęczony - wykończony
old --> ancient  stary - starożytny
hungry --> starving  głodny - umierający z głodu

No i kolejna porcja idiomów! :)

like two peas in a pod - jak dwie krople wody
  • Cezary and Victoria are so alike, they are like two peas in a pod  
be (as different as) chalk and cheese - być (tak różnym) jak niebo i ziemia
  • When I first met Laura I couldn't believe she was your sister - you are as different as chalk and cheese
be (as) fit as a fiddle - być zdrowym jak ryba
  • What's the matter with John? I saw him in the pub last night. He seemd to be as fit as a fiddle then.
be done/dressed (up) to the nines - być szałowo ubranym
  • Did you see Monica at the party last night? She was really dressed up to the nines.
all fingers and thumbs - dwie lewe ręce
  • Mark is so practical and mechanical and can fix virtually anything! Yet put him in the kitchen and suddenly he's all fingers and thumbs!

No i to już wszystko. I tak mi się wydaje, że jest tego całkiem sporo. Spodobały Wam się jakieś słówka bądź idiomy? Czegoś nie znaliście? A może znacie wszystko?
Ja zaczynam szykować się do świąt, bo mam zamiar zabawić się w świętego Mikołaja i obdarować moich stałych czytelników fajnymi prezentami soooo... STAY TUNED! :)

24 listopada 2012

Gorączka 1, Dee Shulman

grafika
Tytuł: Gorączka 1
Autor: Dee Shulman
Wydawca: Egmont
Ilość stron: 430 
RECENZJA PRZEDPREMIEROWA - 28.11


Ona i on, odlegli w czasie, bliscy duchem,
uratować świat mogą tylko razem. 


Ewa, zbuntowana, niepokorna dziewczyna. Dwa razy została wydalona ze szkoły. Jej przyszłość wisi na włosku i zaczyna to sobie właśnie uświadamiać. Nie czuje się jednak dobrze wśród rówieśników. Ucieka w świat komputerów i włamuje się w różne miejsca. To daje jej poczucie kontroli. Postanawia sama zadbać o swoją przyszłość i startuje do szkoły St. Magdalene's.  Jest to placówka dla geniuszy. Trzeba zdać szereg testów i przejść rozmowę kwalifikacyjną, by się do niej dostać. Ewie się to udaje i otrzymuje również stypendium. Po jednych z zajęć w laboratorium, zostaje sama z głową pełną pytań i niepewności a także fiolkami pełnymi nieznanych wirusów. W ciągu jednej chwili nieuwagi Ewa zostaje zaatakowana przez nieznany jej wirus, który doprowadza do jej śmierci. Na szczęście po kilku minutach wraca do życia, ale nikt nie wie co jej się stało. Ewa zdana jest na własne poszukiwania...

Sethos Leontis, Seth, nieustraszony i niepokonany gladiator, żyjący w II wieku naszej ery. W czasie jego ostatniej walki zostaje dotkliwie zraniony. Jego uwagę odwróciła przepiękna Liwia, w której zakochał się od pierwszego wejrzenia. Rana okazuje się bardzo trudna do uleczenia. Kiedy Seth dochodzi do zdrowia, Liwia zostaje wydana za mąż. Niestety ani Seth ani Liwia nie mogą się z tym pogodzić i potajemnie się spotykają. W niedługim czasie Seth budzi się obok swojego przyjaciela. Nie są już w tym samym miejscu, ich rany cielesne się zagoiły i okazują się nieśmiertelni. Od tej pory głowę Setha zaprzątają poszukiwania Liwii a później odkrycie którego dokonał.

Ścieżki Setha i Ewy w pewnym momencie się przecinają. Mimo, że jeszcze tego nie wiedzą, poszukują odpowiedzi na te same pytania. Są sobie zarówno niesamowicie bliscy jak i niesamowicie odlegli. Łączy ich niezrozumiała dla Ewy więź i z biegiem czasu Seth staje się wszystkim, czego dziewczyna pragnie, mimo że usilnie stara się do tego nie doprowadzić.


Miłość, przyjaźń, pożądanie, zazdrość, zdrada, romans, chęć zyskania wiedzy, to wszystko i jeszcze więcej możemy znaleźć w Gorączce. Niesamowita książka, która nie tylko przedstawia trudne życie nastolatki, podróż w czasie, związki między ludźmi, ale też różne dziedziny nauki. Często nie skupiamy swojej uwagi na mikrobiologii, chemii, fizyce, historii i przeróżnych dziedzinach, które często już samymi nazwami przerażają a jednak nam towarzyszą każdego dnia i odgrywają wielką rolę. W tej książce znajdziemy namiastkę ich wszystkich, ale nie... nie bójcie się! Nie będzie trudnych, niezrozumiałych definicji i wykładów z czegoś, co Was nie interesuje! Po prostu książka zawiera w sobie wiele ciekawych zagadnień, których zazwyczaj nie znajdziemy w tego typu pozycjach, w których możemy przeczytać jedynie o miłości dziewczyny i chłopaka, ich problemach w byciu razem i o niczym poza tym.

Minusy oczywiście też są. Brakowało mi skupienia się na wirusie, nad którym pracuje Ewa. Nie wiadomo skąd się wziął, jak powstał skoro działał już setki lat wstecz i dlaczego działa tak a nie inaczej. Brakowało mi też wyjaśnienia podróży w czasie. Jak ona działa, czy są jakieś konsekwencje itd. oraz relacji Liwia-Ewa. Jakim cudem dziewczyny są do siebie tak podobne i Ewa zachowała wspomnienia Liwii. Minusem było również tempo akcji. Po jakimś czasie miałam dość początku książki, za bardzo się ciągnął, a kiedy zaczęła się właściwa akcja, nie wiem kiedy, książka się skończyła. Mam takie wrażenie, że wszystko wydarzyło się za szybko w stosunku do początku książki i wprowadzenia w życie bohaterów.

Na szczęście szykuje się kontynuacja, więc liczę, że dowiemy się więcej, że tajemnice zostaną przed nami odkryte, że autorka skupi się na fragmentach, które powinny być szerzej opowiedziane i wyjaśnione! Na pewno sięgnę po drugi tom, bo książka zakończyła się w taki sposób, że wydarzyć może się tak naprawdę wszystko!


Za możliwość zapoznania się z historią Ewy i Setha, dziękuję bardzo Wydawnictwu Egmont

23 listopada 2012

LITERATURA: Messi. Chłopiec, który zawsze się spóźniał (a dziś jest pierwszy)

grafika
Tytuł: Messi. Chłopiec, który zawsze się spóźniał (a dziś jest pierwszy)
Autor: Leonardo Faccio
Wydawca: SQN
Ilość stron: 252 +  16 wkładka zdjęciowa

Czy jest jeszcze osoba, która nie słyszała o tym wybitnym piłkarzu, którego często nazywają geniuszem? Messi, argentyński piłkarz, którego najczęściej możemy oglądać w barwach Barcelony, zdobywca trzech Złotych Piłek i nagrody Piłkarza Roku według FIFA. Wydaje mi się, że każdy widział go w akcji albo przynajmniej o nim słyszał. 

Publikacja Leonardo Faccio nie opowiada nam historii od narodzin aż po dzień dzisiejszy. Nie uświadczymy tutaj historii szczęśliwych rodziców, którzy dowiedzieli się, że na świat przyjdzie kolejne dziecko, nie dowiemy się o pierwszych krokach w szkole. Leonardo skupił się na latach 2009-2011, w których to Messi otrzymał Złote Piłki. Znajdziemy co prawda w tej biografii wspomnienia z lat wcześniejszych, ale są one dość chaotyczne, brak im chronologii.

Książka podzielona jest na trzy części. Każdy rok, to jedna część. Czytamy w nich zarówno wypowiedzi samego Messiego jak i jego rodziny, przyjaciół, znajomych czy współpracowników. Dowiemy się o jego problemach ze wzrostem i o problemach z przyjmowaniem leków, o jego zamiłowaniu do nowinek technicznych, o jego podejściu do pracy przy reklamach, dowiemy się czego Leo nie lubi, kto wykorzystał jego zaufanie, kto próbował go oszukać i przeczytamy o jego braku świadomości na temat sławy, którą zdobył swoją niesamowitą grą. 

"Żeby biznes się kręcił, trzeba tylko pozostawać stale widocznym. Messi nie przestawał się więc przemieszczać: zaledwie w ciągu dziesięciu dni sierpnia 2010 roku przemierzył trzydzieści pięć tysięcy kilometrów! To niemalże tyle, co wyprawa dookoła świata. >>Tak naprawdę nie wiem, w jakiej strefie czasowej żyję<<. powiedział, kiedy wylądował w Korei. Był zdezorientowany."

Stworzenie biografii o piłkarzu, który nie chce zdradzać mediom zbyt wiele, który jest tak tajemniczy, że często jego przyjaciele nie wiedzą jak wygląda prawda, który nie lubi mówić, jest niezwykle trudnym zadaniem. Podziwiam Leonarda, że w ogóle próbował podjąć się tego zadania. Gdyby Messi mógł, zniknąłby z mediów całkowicie, paparazzi czekają tylko na jego jakiekolwiek potknięcie, żeby mieć materiał na świetny artykuł. Zazwyczaj są one tak naprawdę bez znaczenia, bo piłkarz sam z siebie niewiele zdradza ze swojego życia osobistego a i wokół siebie ma dużą grupę osób, które szanują jego podejście i również starają się nie mówić zbyt wiele na temat życia "La Pulgi" (Tak "pchła" to ksywka Lionela ;)

Mimo wielu trudności, Leonardo wreszcie stworzył książkę, którą czyta się niesamowicie szybko. Przyznam, że do tej pory miałam mieszane uczucia co do Lionela, sama nie wiedziałam, czy jestem za czy przeciw, ale po tej lekturze jestem jak najbardziej za. Messi ujął mnie swoją skromnością i chęcią pozostania w cieniu, gdy nie jest na boisku. Piłkarzom często woda sodowa uderza do głowy, gdy jest o nich głośno, ale nie w tym przypadku. Tak więc, jak najbardziej polecam tę niestandardową biografię, opatrzoną zdjęciami Messiego.


Za możliwość zapoznania się z tą biografią serdecznie dziękuję Wydawnictwu SQN!!

JĘZYKI: PIĄTKI Z ANGIELSKIM


Z racji tego, że angielski u mnie na uczelni to jedna wielka pomyłka, stwierdziłam, że czas powrócić do samodzielnej nauki, żeby utrzymać a nawet podnieść poziom, na którym jestem obecnie. W tygodniu nie zawsze mam czas, weekendy też wyglądają różnie, więc piątek okazał się najlepszym rozwiązaniem. Zajęcia kończę bardzo szybko, co drugi tydzień mam wolne, więc nie wykręcę się od nauki brakiem czasu. W moje życie wchodzi więc akcja pt. "PIĄTKI Z ANGIELSKIM ".

Jak będzie wyglądać moja nauka? Przede wszystkim słownictwo. Wszelkiego rodzaju phrasal verbs, idiomy, zwroty, wyrażenia, słownictwo tematyczne, które jeszcze się zastanowię, ale możliwe, że będę zamieszczać tutaj (z jednej strony dla podniesienia motywacji, że są osoby, które wiedzą o mojej nauce a z drugiej strony dla wszystkich chętnych, którzy chcieliby się razem ze mną uczyć ponad programowo ;) Zwrócę też uwagę na kłopotliwe dla mnie zagadnienia tematyczne typu okresy warunkowe. Jeżeli ich na bieżąco nie powtarzam i nie utrwalam, nie pamiętam ich dokładnego wykorzystania. Jedynie trzeci jest dla mnie zawsze oczywisty. Nie zapomnę również o słuchaniu, więc do tego wszystkiego dojdzie oglądanie seriali (w zależności od czasu: od jednego do ... odcinków) oraz chciałabym wrócić do słuchania Audiobooków (chociaż jeden rozdział). Zaniedbałam również czytanie po angielsku, więc chciałabym zaliczyć w każdy piątek chociaż jeden rozdział książki.

To wszystko brzmi dość przerażająco, ale na pewno będzie dobrze. Nie mam zamiaru zarzucać się całą masą zadań każdego tygodnia, wszystko będzie zależało od ilości wolnego czasu i moich własnych chęci z którymi jest różnie. Plan na dzisiaj? Hmmm... zerowy i pierwszy okres warunkowy. Odcinek serialu, jeden rozdział Harrego Pottera, którego zaczęłam już jakiś czas temu i nie mogę skończyć, rozdział Audiobooka (jeszcze nie wiem jakiego, muszę przejrzeć dysk i sprawdzić co posiadam) oraz słownictwo. Dzisiaj postawię na idiomy:

drive sb up the wall - doprowadzać kogoś do szału
feel ill at ease - czuć się nieswojo
like a bear with a sore head - jakby osa ugryzła
feel under the weather - źle się czuć, czuć się chorym
not sleep a wink - nie zmrużyć oka
walk on eggshells - chodzić na paluszkach
get/have cold feet - zaczynać się wahać, obawiać, tracić pewności siebie
jump the gun - spieszyć się z czymś, robić coś przedwcześnie
knee-jerk - odruchowy
put sb off their stride/stroke - wybijać kogoś z rytmu, zbijać z tropu

Zobaczymy jak to wszystko wyjdzie i czy starczy mi motywacji. Mam nadzieję, że tak! W końcu nie jest tego aż tak dużo a ja od zawsze lubiłam angielski i nauka tego języka sprawia mi wielką radość. 

A może ktoś z Was chciałby się podłączyć pod projekt "PIĄTKI Z ANGIELSKIM"? Interesuje Was to, czego chcę się nauczyć? Mam zamieszczać listy słówek/zwrotów, które chcę opanować, czy jest to zbędne? A może macie jakieś porady czy pomysły jak jeszcze bardziej uatrakcyjnić naukę?

21 listopada 2012

PRYWATNIE: Dwa miesiące studiowania prowadzą do... + mapy myśli [3]

Jejku, to już prawie dwa miesiące od kiedy zaczęły się studia. Nie powiedziałabym! Wiele się w tym czasie zmieniło, ja się zmieniłam i wszystko idzie w dobrych kierunku - mam nadzieję! Wiem, że ostatnio mało się udzielałam i u siebie na blogu i u Was, ale śledzę na bieżąco co się dzieje - po prostu nie zawsze mam czas, żeby zostawić po sobie ślad ;) 

Nadal też pamiętam o Waszych prośbach co do postów m.in. o mojej biblioteczce językowej i na pewno się pojawi. Potrzebuję na to jednak troszkę czasu, żeby uporządkować zbiory, sfotografować je i mniej więcej opisać. Mam nadzieję, że będziecie cierpliwi, bo taki post na pewno się pojawi!

Dzisiaj będzie krótko (mam nadzieję!). Jutro będę miała pierwsze kolokwium, do którego przygotowuję się sukcesywnie od weekendu i mam nadzieję, że wszystko się powiedzie po mojej myśli (tak startuję na piątkę xD). Trzymajcie za mnie kciuki ;) Wiem, że dla niektórych, którzy już studiują bądź skończyli studia, kolokwium to nic wielkiego, ale to jest moje pierwsze, więc lekki stresik jest. Tak naprawdę nie wiem na co liczyć, czego się spodziewać a i fizjologia człowieka nie jest moim konikiem. Na szczęście tematów nie ma wiele, są przystępne, duża ich część to powtórka tak naprawdę z gimnazjum i liceum, więc liczę, że pójdzie gładko.

W związku z tym chciałam Wam po raz kolejny przedstawić sposób w jaki przygotowuję mapy myśli. To właśnie je wybrałam jako technikę nauki na kolokwium. Nie wiem jaki odniosą sukces, ale jak na razie mam wrażenie, że o wiele łatwiej wchodzi mi wszystko do głowy niż czytając notatki. W dodatku o wiele łatwiej powtarza się nauczony materiał, który jest przejrzysty i łatwo odnaleźć to, czego się potrzebuje.

Wiem, że na moich mapach jest miejscami troszeczkę za dużo tekstu, ale były to rzeczy, których nie mogłam pominąć, więc zdecydowałam się je zawrzeć. Nie wiem czy Wy bylibyście wstanie nauczyć się czegokolwiek z moich map (pewnie nie!), ale mi się wszystko po kolei poukładało, dzięki czemu nauka poszła bardzo sprawnie. Nie wiem jak będzie z innymi kolokwiami i nauką do nich, ale na razie mapy myśli bardzo mi się przydają!


A wy jak przygotowujecie się do egzaminów/ kolokwiów? Mapy myśli, przeglądanie notatek, a może coś jeszcze innego? Bardzo chętnie poznam Wasze sposoby, które może usprawnią również moją naukę! :)