27 sierpnia 2014

Étretat, Dieppe - oglądamy nadmorskie klify

Kolejny dzień mojej podróży to wyjazd na wybrzeże. Chęć obejrzenia klifów i zanurzenia chociażby ręki w nowym morzu. Jako, że odległość Étretat od Pavilly wynosiła zaledwie 60km, a chłopacy akurat mieli tego dnia wyścig i zostaliśmy zdani na siebie, spakowaliśmy się do samochodu i ruszyliśmy nad morze. Na pierwszy rzut właśnie Étretat:


Znaleźliśmy cudowny parking na samym klifie i to stamtąd rozpoczęliśmy dość niespodziewany i długi spacer. Stwierdziliśmy, że w sumie moglibyśmy zajść na klif, który jest po przeciwnej stronie i tak też uczyniliśmy. I chociaż zdjęcie nie oddaje rzeczywistych odległości, uwierzcie mi, że trochę nam zeszło ;)

26 sierpnia 2014

Ukryta brama – Eva Völler


Ukryta brama to trzeci tom jednej z najlepszych serii Poza Czasem wydawnictwa Egmont a przy okazji bardzo dobra kontynuacja przygód Anny i Sebastiano. Tym razem nasi bohaterowie przenoszą się do XIX-wiecznego Londynu. Ich misja jest niebywale ważna, mimo że z jej powagi nie zdają sobie jeszcze sprawy. Jeżeli zawiodą, znikną wszystkie epoki, zniknie wszystko a świat zatrzyma się na tym jednym, jedynym roku, do którego się przenieśli. Przerażająca przyszłość, która miałaby być w rękach równie przerażającego człowieka. Gra już się zaczęła i jedyne co nam pozostaje, to czekać na zwycięzcę.

21 sierpnia 2014

Rouen królestwem katedr i kościołów


Kolejny dzień, kolejna przygoda. Tym razem pobliskie miasto - Rouen. Oddalone o jakieś 20km od Pavilly a więc na wyciągnięcie ręki. Rouen, zaraz po Hawrze jest drugim, największym miastem Górnej Normandii. Leży nad Dolną Sekwaną i w moim mniemaniu jest królestwem katedr i kościołów. Przecudne miasto, które po prostu urzeka! A żeby nie być gołosłowną po prostu zerknijcie na te zdjęcia, które niestety nie oddają piękna miasta w 100%.

18 sierpnia 2014

Pavilly – mała mieścina, w której rozpoczęła się przygoda


16 godzin w samochodzie. Męczące a zarazem ekscytujące. Jechałam już 16 godzin autokarem do Niemiec i nie było fajnie. Samochodem też szału nie ma, ale jest lepiej, znacznie wygodniej i nie obawiasz się tego, że jak uśniesz, to będziesz chrapać. No chyba, że akurat prowadzisz to może pojawić się problem. Na szczęście w drodze do Francji prowadziłam zaledwie dwie godzinki, w ciągu dnia, więc problem przetrwania został wyeliminowany ;) Pobudka o czwartej, wyjazd po piątej i to wrażenie, że odległość, którą masz przejechać, chyba nigdy się nie zmniejszy. Nie obyło się również bez błądzenia. Podobno prosta droga: jechać do Świecka, Niemcy, Belgia, Francja. Proste? Proste! A jednak szczęki nam opadły, gdy przejechaliśmy koło tablicy Holandia! Serio, prosta droga, na której pobłądziliśmy. Były nerwy, było zmieszanie, ale daliśmy radę. Daliśmy też radę na Belgijskiej stacji benzynowej, na której nie mogliśmy zatankować, po czym okazało się, że stacja jest na zasadzie pre-paid (zapłać zanim zatankujesz) i po tych niekończących się godzinach, nasze nogi stanęły wreszcie na francuskiej ziemi, w Pavilly. Były powitania, było wprowadzenie do sypialni i było zimne piwko, którego każdy potrzebował. Chłopacy po wyścigu, który mieli tamtego dnia a my po stresie związanym z błądzeniem po Europie. Poszliśmy spać, licząc, że kolejny dzień będzie lepszy, łatwiejszy, z większą dawką pozytywnych emocji a nie tylko adrenaliny... i nie myliliśmy się . Michał z Tomkiem pojechali na trening a my, z nowo poznaną koleżanką Sandrą i jej dwuletnim synkiem Karolkiem ruszyliśmy na zwiedzanie Pavilly.

15 sierpnia 2014

Tożsamość Rodneya Cullacka - Przemek Angerman


Tożsamość Rodneya Cullacka to nie do końca rodzaj literatury, po który sięgam na co dzień. Książka jednak się u mnie pojawiła, więc postanowiłam dać jej szansę i się z nią lepiej zapoznać. Po około 50 stronach stwierdziłam, że nie jest najgorzej, bo jest akcja, mam ochotę przewracać kolejne strony i dowiedzieć się więcej a przede wszystkim lektura nie nudzi mnie i nie nuży. Z ciekawości zajrzałam na LC (czyt. Lubimy Czytać), żeby sprawdzić jak inni odbierają ten tytuł i zaskoczyła mnie jego bardzo niska średnia. Kurcze no, wiem, że jestem dopiero na początku lektury, ale żeby ogólne wrażenie było aż tak słabe? Bo przyznacie, że średnia 5 na 10, nie wróży raczej nic dobrego. Jako, że nie czytam opinii na temat książek, które aktualnie czytam, albo po które w najbliższym czasie mam zamiar sięgnąć, przejrzałam pobieżnie oceny innych i zainteresowały mnie tylko te, które przyznawały autorowi jedną, bądź dwie gwiazdki. I wiecie co? To chyba jakaś zmowa, bo wszystkie wyglądają prawie, że identycznie i wytykają te same idiotyczne błędy i mity, które zaraz postaram się obalić.