5 lipca 2012

JĘZYKI: Hiszpański i Niemiecki dla bystrzaków!

Seria "... dla bystrzaków" (tutaj: hiszpański i niemiecki) to seria książek, która umożliwia nam porozumiewanie się z innymi ludźmi w ich języku. Można jej używać zarówno jako podręcznika do nauki języka, jak i przewodnika po kulturze. Autorzy książek "naiwnie zakładają", że odbiorcami książek są osoby, które nie mają zielonego pojęcia o hiszpańskim, a jeżeli kiedykolwiek się go uczyli, to nie pamiętają ani słowa, osoby które nie szukają książki, która pozwoli im biegle mówić po hiszpańsku a pragnie po prostu nauczyć się słów, zwrotów i konstrukcji zdaniowych, dzięki którym będzie mogła porozumieć się w języku hiszpańskim na poziomie podstawowym, osoby które nie chcą uczyć się na pamięć niekończących się list słówek ani nudnych zasad gramatycznych oraz osoby, które chcą po prostu w przyjemny sposób liznąć nieco hiszpańskiego.

KONSTRUKCJA KSIĄŻKI:

Książka składa się z pięciu części: Część pierwsza to zapoznanie się z alfabetem, wymową oraz gramatyką (w pigułce), część druga to "Hiszpański w akcji" czyli konkretne rozdziały (jest ich 10), w których uczymy się słówek, zwrotów, gramatyki - a to wszystko utrwalane w wielu dialogach. Część trzecia to "Hiszpański w podróży" (kolejne 10 rozdziałów), część czwarta to dekalogi (m.in. dziesięć ulubionych zwrotów, dziesięć najważniejszych świąt) oraz część piąta czyli dodatki: mini-słownik i odmiana czasowników. Do podręcznika oczywiście dołączona jest też płyta CD.

ZALETY: 

Dużą zaletą książki jest dobór słownictwa i zasad gramatycznych, które mamy pojąć. Są to jak najbardziej przydatne słówka. Kiedy wyjedziemy z kraju i wybierzemy się np. do restauracji na pewno damy sobie radę. Nie jest ich zbyt wiele, ale nie jest też za mało. Nie pojawiają się na kilku stronach, jedno słowo pod drugim, że na sam widok odechciewa nam się ich uczyć. Kolejną zaletą jest cała masa ciekawostek kulturowych - dowiemy się jakie zasady w różnych sytuacjach panują w różnych krajach hiszpańsko- i niemiecko-języcznych. Wydaje mi się też, że dużym plusem jest podana w nawiasach obok słowa wymowa. Nie musimy szukać go na płycie, ani kombinować na milion różnych sposobów, bo wymowa jest tuż obok. 

WADY:

Może nie dla wszystkich, ale dla mnie - jako osoby zaczynającej naukę, wadą jest przedstawiona w podręczniku (do hiszpańskiego) podana wersja z Ameryki Południowej i Środkowej. Czasem przy niektórych słowach jest zaznaczone w którym kraju, jakie słowo się stosuje, ale nie zawsze są one wyszczególnione. Dla mnie priorytetem jest wersja europejska, która różni się nie tylko wymową, ale też niektóre rzeczy w Hiszpanii określane są innym słowem niż np. w Peru. 
Drugą wadą dla mnie jest zbyt duża ilość tekstu. Czasami odechciewa mi się tego wszystkiego czytać, ale nie mogę pominąć, bo nie wiem, czy jest to jakieś wprowadzenie, które rozjaśni sytuację, czy może nic nie znaczący wstęp, bez którego spokojnie mogę przejść dalej.

PODSUMOWANIE:

Podręczniki bardzo mi się spodobały jako urozmaicenie nauki, zwiększenie motywacji do dalszego zapoznawania się z podstawami i przedstawiły niektóre zagadnienia w bardziej przystępny sposób. Jak najbardziej nadają się do nauki jeżeli chcemy poznać praktyczną stronę języka, czyli jego użycie w restauracji, na zakupach, podczas rozmowy telefonicznej i wielu innych sytuacjach. Nie widzę go jednak w roli jedynego przewodnika po języku (zresztą żadnego w takiej roli nie widzę). Podręcznik przedstawia zaledwie podstawy gramatyki i podstawowe słownictwo, więc trzeba by uzupełnić naukę o materiały, które rozwiną interesujące nas treści, oczywiście jeżeli chcemy dogłębnie poznać język, a nie pobieżnie, tak by móc odnaleźć się chociaż mniej więcej w każdej sytuacji.

Ciężko mi wystawić ocenę tym pozycjom, bo mają swoje plusy i minusy i mimo, że bardzo mi się spodobały i cały czas regularnie się z nimi uczę, to wiem, że wielu z Was mogłyby nie przypaść do gustu! Jeżeli miałabym spojrzeć na założenia podręcznika, które przedstawiłam we wstępie to jak najbardziej ocena 8,5/10 się należy ;)

33 komentarze:

  1. Chyba się nie skuszę na tę pozycję ;) Mam już dość dużo materiałów (trzy książki z płytami, program komputerowy i fiszki). Myślę, że na razie w zupełności mi to wystarcza :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też mam już całkiem sporo różnych materiałów - chociaż z tego co widzę po Twoich recenzjach, to w fiszkach Ci do pięt nie sięgam ;D W każdym razie dla mnie materiałów nigdy nie za wiele i lubię urozmaicać sobie naukę, ucząc się z różnych źródeł ;)

      Usuń
  2. Oglądałam na stronie wydawnictwa przykładowe kartki z tej książki (hiszpański) i rozdział 4 i prawdę mówiąc nie wiem jak się z niej uczysz... Cwiczeń tu jak na lekarstwo, same pogawędki przeplatane małymi dawkami informacji gramatycznych i ciekawostkami kulturalnymi. W moim odczuciu trzeba naprawdę sporo dopracować na boku samemu, by w ogóle z tej książki skorzystać. Dla mnie jest ona zbyt bierna... Jestem na świeżo po kursach Edgarda, Ty pewnie też je znasz - moim zdaniem o niebo lepsze...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak jak pisałam, dla mnie jest to uzupełnienie nauki. Ćwiczeń jest rzeczywiście mało, ale robię je w innych podręcznikach i ćwiczeniach m.in. w tych z serii nie gryzie! Tutaj mam po prostu praktycznie zastosowanie języka. Takie mini rozmówki w wersji maxi i rozbudowane o gramatykę ;)

      Usuń
    2. Dla mnie kursy E. to "prawie" kursy. A słówko "prawie" robi dla mnie dużą różnicę. Nazywając coś kursem, oczekuję, że wydawca w swojej książce weźmie pod uwagę - czytanie, pisanie, słuchanie i konwersacje, które są dość rozbudowane, a nie przypominają mi udźwiękowione rozmówki kieszonkowe.

      Usuń
    3. Anonimowy Zastanawiam się który kurs krytykujesz bo mam ich kilka i jakoś na udźwiękowione rozmówki się nie natknęłam. No chyba że masz na myśli starszą wersję kursu audio ale ona przecież już nie jest w sprzedaży, nowe wydanie zdecydowanie rozbudowano i urozmaicono

      Paulaaaa jako uzupełnienie jest to może ok ale jeśli już miałabym coś kupić to wolałabym książkę w której i ćwiczeń nie brak ;-)

      Usuń
    4. Myślę, że tutaj kurs Edgarda został po prostu nazwany udźwiękowionymi rozmówkami i nie jest to nawiązanie do żadnego istniejącego kursu - chociaż oczywiście mogę się mylić ;)

      Dlatego napisałam, że jest to fajny sposób uzupełnienia, bo ćwiczeń rzeczywiście jest tam jak na lekarstwo, więc jeżeli ktoś rzeczywiście je lubi czy woli, to musi poszukać innej książki ;)

      Usuń
  3. Ojj, chyba się nie skuszę, choć kto wie, niemiecki nawet kusi ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Po twoim opisie pomyślałem, że to coś podobnego do ,,Blondynki na językach", którą posiadam. Zobaczyłem jednak fragment książki do niemieckiego i całkiem spoko, z jedynym zastrzeżeniem: te wskazówki co do wymowy za pomocą języka polskiego są rażące. Dlaczego autorzy nie zastosowali alfabetu fonetycznego? To trochę przeszkadza, bo niektórych dźwięków nie da się wyjaśnić zwykłymi literami, np. umlautów...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz coś do "Blondynki na językach"? ;D

      Usuń
    2. @Anonimowy - Nie każdy lubi znaki fonetyczne i wielu osobom łatwiej się uczyć jak mają wymowę napisaną po Polsku. Ja długo z angielskiego nie ogarniałam co to te znaki fonetyczne i na początku nie chciałam się nawet tego nauczyć, bo mnie przerażały. Dopiero po czasie doszłam do tego, że tak naprawdę to nic strasznego i nie powinno przerażać, a pomagać ;)

      @ Czytelnik - ja nie przepadam za "Blondynką na językach". Nie mam żadnego podręcznika czy tam książki i nie mam zamiaru mieć. Ten sposób nauki mnie po prostu odpycha.

      Usuń
    3. A ja i tak uwielbiam książki z serii "Blondynka na językach" :D We wrześniu wychodzi portugalski i rosyjski. Chyba się w nie zaopatrzę ;)

      Usuń
    4. Czytelnik Aż zajrzałam do Ciebie na bloga by przekonać się co w Blondynce tak Ci się podoba ale nic nie znalazłam. Sama pisałam u siebie o Hiszpańskim Latynoskim który totalnie mnie rozczarował, był nudny i nafaszerowany całą masą mało przydatnych zwrotów do wykucia. Naprawdę całkiem szczerze chciałabym wiedzieć jakie są jego plusy...

      Usuń
  5. Chyba skuszę się na niemiecki z tej serii :)

    OdpowiedzUsuń
  6. @Paulaaaa - może dla innych to jest w sam raz, ale ja jednak wolę mieć wszystko dokładnie napisane, co do wymowy ;-) Alfabet fonetyczny na początku rzeczywiście przeraża, ale jak sama zauważyłaś został stworzony po to by pomagać :-)
    @Czytelnik - post widocznie zabrzmiał nie tak, jaki był mój zamiar ;-) ,,Blondynkę..." całkiem lubię, chociaż trzeba przyznać, że wiele tej serii brakuje. Niektóre zdania są po prostu bez sensu i wątpię, żeby przydał się początkującym (a do tych ten kurs jest raczej skierowany).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Książki językowe p. Pawlikowskiej nie są złe, ja ja traktuję jako urozmaicenie nauki, czytam ot tak sobie, czasami natrafiam na słowa i wyrażenia, których nie znam i skrzętnie sobie to odnotowuje.

      Usuń
    2. Dokładnie tak. Na początku fonetyka przeraża, ale teraz cieszę się jak na fiszkach, w słownikach czy gdziekolwiek indziej widzę zapisy fonetyczne. Przejrzenie znaków to jest chwila moment, a dzięki temu potem wiemy jak przeczytać każde słówko.

      A tak jak mówiłam wcześniej, nie lubię serii "Blondynka na językach" ;)

      Usuń
    3. Anonimowy oczywiście nie musisz lubić książek Beaty Pawlikowskiej :) Ja też nie uznaję "Blondynki na językach" za wzór książki do nauki języka obcego. Myślę, że jest ona dobra dla fanów Pani Beaty. Po prostu słyszenie głosu swojej ulubionej autorki motywuje do nauki. To tyle ;)

      Usuń
    4. Chyba tutaj znalazłam odpowiedź do zadanego wcześniej pytania, jesteś po prostu fanem Pawlikowskiej ;-)

      Usuń
  7. Gdy zobaczyłam okładkę od razu skojarzyło mi ię z serią "dla żółtodziobów", tylko tamto jest zbiorem z różnych dziedzin nauki i nie tylko np. filozofia, ale też html :D
    Wydaje mi się, że to kolejna pozycja, żeby wciskać ludziom kit i wyciągnąć od nich kasę - nawet jak ktoś dopiero zaczyna się uczyć, od razu powinien mieć solidne podstawy języka i na tym budować resztę, a wydaje mi się, że takie wydawnictwa nie zapewniają tej początkowej wiedzy.

    Tak jak ktoś pisał wyżej - system rozmówek od razu też skojarzył mi się z Pawlikowską.
    Maguda

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzeczywiście seria jest dość rozległa. Książki można znaleźć z różnych dziedzin. Ciężko mi ocenić, czy wszystkie książki są stworzone na odpierdziel, byleby kasa była, bo nie miałam okazji zajrzeć do innych tytułów, ale wiem, że tworzą je różni autorzy, więc jest szansa, że wśród tej serii znajdą się też jakieś perełki ;)

      Usuń
    2. Oby były jakieś perełki, żebym nie traciła wiary w wydawnictwa :D
      M.

      Usuń
  8. Czemu z tej serii nie ma Japońskiego?! ;(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A tego to już nie wiem niestety. W oryginalnej wersji jest rzeczywiście większy wybór tytułów. Być może wydawnictwo przetłumaczy też inne języki, ale w chwili obecnej nic na ten temat nie wiem.

      Usuń
  9. Mam przyjemność oznajmić, że organizuję mój pierwszy blogowy konkurs! Zapraszam Cię do zabawy. Można wygrać ebook, który naprawdę mi się spodobał. Szczegóły u mnie na blogu. Pozdrawiam :)

    http://ksiazki-legera.blogspot.com/2012/07/konkurs.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeżeli w godzinach 0:00 - 11:30 próbowałaś wziąć udział w konkursie, a blog z przyczyn technicznych nie istniał, nie martw się! Strona znów funkcjonuje poprawnie. Konkurs ciągle trwa, a ty możesz wygrać wspaniały ebook. Zapraszam jeszcze raz do konkursu. Pozdrawiam :)

      Usuń
  10. Hej!

    Mogłabyś mi powiedzieć czy na płycie cd lektorzy mówią z akcentem europejskim czy południowoamerykańskim?

    Dzięki za odp.

    http://ksiazkowojezykowerozmyslania.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W recenzji wszystko jest. Wystarczy tylko przeczytać ;)

      "Może nie dla wszystkich, ale dla mnie - jako osoby zaczynającej naukę, wadą jest przedstawiona w podręczniku (do hiszpańskiego) podana wersja z Ameryki Południowej i Środkowej." - Myślę, że to mówi samo za siebie ;)

      Usuń
  11. Chyba napiszę swoją recenzję dla książki z tej serii- Rosyjski dla bystrzaków. Mam ją już 3 lata i przyznaję, ze nigdy nie spotkałam się z tak kiepską książką do nauki języka. Rzuciłam ją w kąt i całkowicie o niej zapomniałam, aż tu Twoja recenzja ;).

    Nie miałam do czynienia z innymi kursami z tej serii i pewnie różnią się od pozycji do rosyjskiego, ale przyznam, ze się bardzo do nich zraziłam.

    OdpowiedzUsuń
  12. Nawet nie wiedziałam, że taka seria istnieje, ale bardzo dobrze wiedzieć, bo jestem na takim etapie, że wciąga mnie wszystko co uczy hiszpańskiego. Nawet jeszcze listy słówek do wyrycia nie zaczęły mnie nudzić. :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Przeglądałam "Hiszpański dla bystrzaków" w księgarni, jakoś do mnie ta książka nie trafia.

    Ja Cię motywuję? ;O To dzięki Tobie zdecydowałam się poprawić moją znajomość niemieckiego i znów zacząć z hiszpańskim. Jesteś jedną z paru osób w blogosferze, które naprawdę motywują mnie do nauki, nawet jeżeli nie mam na nic siły i ochoty. Iii, może też będziesz pisała takie podsumowania nauki, co? ;D

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja osobiście nie przepadam za tą serią...

    OdpowiedzUsuń
  15. W Niemczach ta seria się nazywa "Für Dummies" :D

    OdpowiedzUsuń